Reklama

Reklama

ŁKS myślami już w Gdyni - ekstraklasa na horyzoncie

W ostatniej kolejce sezonu ŁKS zremisował w Tychach z GKS i pozostał na piątym miejscu w tabeli. To oznacza, że pierwszy mecz barażowy o ekstraklasę, już w środę, rozegra w Gdyni z Arką.

Łodzianie mieli jeszcze cień szansy na czwarte miejsce, ale musieliby np. wygrać w Tychach i liczyć na potknięcie gdynian. Arka wygrała jednak pewnie w Głogowie z Chrobrym 3:0, a łodzianie ze Śląska przywieźli remis. GKS prowadził po golu Sebastiana Stebleckiego, ale ełkaesiacy wyrównali w doliczonym czasie dzięki bramce Ricardinho. W Tychach trener Marcin Pogorzała mocno zmienił skład, bo chciał uchronić kilku piłkarzy przed żółtą kartką, która oznaczałaby pauzę w meczu barażowym. Nie zagrali Michał Trąbka, Antonio Dominguez, Carlos Moros czy Maksymilian Rozwandowicz.

Reklama

- Nie rezygnowaliśmy i cały czas staraliśmy się o tego gola. Cieszę się, że ta wiara i determinacja zostały nagrodzone. Powiedziałem zawodnikom w szatni, że mam do nich wielki szacunek za to, że dążyli do odwrócenia losów tego spotkania, niezależnie jakby się zakończyło - zapewnia trener Pogorzała. - To nie był eksperymentalny skład, tylko zagrali zawodnicy, którzy wcześniej rzadziej bywali w wyjściowej jedenastce. To nie byli piłkarze z głębokiej rezerwy, tylko gracze ciężko trenujący. Byliśmy spokojni o ich formę. Ci, którzy nie wystąpili są zdrowi, a przed meczem z GKS normalnie trenowali. Uznaliśmy, że tak będzie najlepiej dla dobra zespołu.

Łodzianie już w środę zagrają w barażach o ekstraklasę z Arką. Powrót do krajowej elity był celem dla kolejnych trenerów (w tym sezonie jest już trzeci). Nie udało się awansować bezpośrednio, ale wciąż jest to możliwe poprzez baraże.

W niedzielę późnym popołudniem wrócili do Łodzi. U siebie trenują w poniedziałek i we wtorek rano, po czym wyjeżdżają do Gdyni. Tam w środę maja rozruch, a mecz rozpocznie się o godz. 20:30. - Tak naprawdę przygotowania rozpoczęliśmy od razu po meczu w Tychach. Jest bardzo mało czasu, więc najważniejsza jest regeneracja, rozmowy z zawodnikami i analizy. Pierwszym trenerem jestem krótko, ale czuję się jakbym pracował z tym zespołem już bardzo długo - twierdzi trener Pogorzała. - Mam wrażenie, że dobrze się rozumiemy. Skupiamy się na Arce i na tym, by być jak najlepiej przygotowanym do tego meczu.

AK

 

Dowiedz się więcej na temat: ŁKS | marcin pogorzała | Arka Gdynia | GKS Tychy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje