Reklama

Reklama

ŁKS będzie promował graczy UKS SMS

Osoby zarządzające piłkarską spółką ŁKS zrezygnowały z kolejnych prób ratowania klubu i oddały władzę nad pierwszoligową drużyną przedstawicielom UKS SMS Łódź, którzy wiosną w zespole ŁKS będą promowali swoich zawodników.

Osoby zarządzające piłkarską spółką ŁKS zrezygnowały z kolejnych prób ratowania klubu i oddały władzę nad pierwszoligową drużyną przedstawicielom UKS SMS Łódź, którzy wiosną w zespole ŁKS będą promowali swoich zawodników.

- Takiemu klubowi, jakim jest ŁKS, trzeba pomóc. My zresztą pomagamy praktycznie wszystkim, którzy tego chcą. Myślę, że Widzew jest nam wdzięczny za to, że może otrzymywać od nas najlepszych zawodników. Zawsze nam się też marzyło, żeby również ŁKS był tą stroną, która będzie korzystać z naszych ogromnych zasobów - powiedział prezes UKS SMS i b. wiceprezes PZPN Janusz Matusiak.  

Według oficjalnych deklaracji celem nowej drużyny ma być walka o utrzymanie w 1.lidze. Nieoficjalnie mówi się jednak o tym, że zarówno przedstawiciele ŁKS-u jak i UKS SMS wiosną chcą zrealizować zupełnie inne zadania.

Reklama

Gdy na początku 2010 r. firma Filipa Keniga i Jakuba Urbanowicza odkupiła od miasta udziały w spółce ŁKS, to nowi udziałowcy zobowiązali się do tego, że przez trzy kolejne lata będą utrzymywali zespół przynajmniej na poziomie 1.ligi. Gdyby się z tego nie wywiązali, musieliby zapłacić miastu wysokie odszkodowanie. Zależy więc im na tym, by zespół przynajmniej do kwietnia grał w 1.lidze. Na utrzymanie drużyny nie mają jednak pieniędzy.

Klub, będący w dramatycznej sytuacji finansowo-organizacyjnej, po zakończeniu pierwszej części sezonu, po której zajmuje 16 miejsce w tabeli, rozwiązał umowy z całym sztabem szkoleniowym, kierowanym przez Marka Chojnackiego oraz z dużą grupą zawodników. Z ŁKS przygotowań do rundy wiosennej nie rozpoczęli: Nikołaj Borsukow, Michał Żółtowski, Daniel Cyzio, Patryk Kubicki, Mateusz Stąporski, Jakub Więzik, Daniel Brud, Paweł Kaczmarek, Paweł Sasin i Kamil Poźniak.

Mimo kilku prób osobom kierującym ŁKS-em nie udało się znaleźć następcy Chojnackiego. Zdecydowano się więc przyjąć ofertę współpracy z UKS SMS. Oficjalnie poinformowano, że klub z ul. Milionowej udostępnił ŁKS-owi swoją bazę treningową oraz zapewnił, że pierwszoligowiec będzie miał pierwszeństwo w wypożyczeniu zawodników UKS SMS.

- Nasza współpraca ma być oparta na prostych, zdrowych zasadach. ŁKS w połączeniu z naszymi zawodnikami, oczywiście takimi, jakich wybierze sobie trener, będzie funkcjonował lepiej niż dotychczas - zapewnił Matusiak.

Dodał, że do pierwszoligowej drużyny trafią tylko tacy zawodnicy, "których ŁKS będzie widział u siebie". W rzeczywistości ŁKS ma jednak niewiele do powiedzenia w sprawach składu zespołu. Matusiak już zakomunikował, że w zespole nie będzie miejsca m.in. dla bramkarza Bogusława Wyparły, którego kibice ŁKS-u wybrali niedawno najlepszym piłkarzem klubu w 2012 r. Natychmiastowe rozwiązanie umów zaproponowano również dwóm wychowankom ŁKS-owi: Michałowi Osińskiemu i Jackowi Kuklisowi.

Drużyna ŁKS we wtorek trenowała już na obiektach przy ul. Milionowej. Wyparło, Kuklis i Osiński nie uczestniczyli jednak w tych zajęciach, bo "zorganizowano" im oddzielny trening na terenach przy al. Unii, gdzie ŁKS rozgrywa swoje mecze ligowe. 

Miejsce wymienionej trójki oraz graczy, którzy pożegnali się już z klubem, ma zająć m.in. kilkunastu zawodników UKS SMS, którzy jesienią grali w drugoligowym Turze Turek. Z tego klubu do Łodzi UKS SMS zamierza przenieść nie tylko piłkarzy, ale również swojego trenera. Jeśli uda się załatwić warunkową licencję, to wiosną pierwszoligowy ŁKS poprowadzi Piotr Zajączkowski.

Współpracę ŁKS z UKS SMS może jednak przerwać PZPN, który przed rozpoczęciem sezonu objął pierwszoligowca nadzorem finansowym. Mimo tej restrykcji ŁKS nie wywiązuje się ze zobowiązań finansowych wobec piłkarzy. Zaległości wobec niektórych zawodników sięgają kilkuset tys. zł, a zawierane ugody nie są realizowane. W tej sytuacji PZPN może więc nałożyć na klub karę zawieszenia warunkowej licencji. Wówczas udziałowcy ŁKS musieliby wypłacić przynajmniej część zaległości piłkarzom, albo zapłacić karę za niedotrzymanie umowy z łódzkim magistratem.

Reklama

Reklama

Reklama