Kapitalny hit w polskiej lidze. Przejdą do historii?
Ruch Chorzów i Wisła Kraków po raz kolejny mają szansę pobić rekord frekwencji XXI w. na meczu ligowym w Polsce. Dla piłkarzy to jednak tylko dodatek, bo waga meczu jest znaczenie większa - gospodarze walczą o wskoczenie do strefy barażowej, goście chcą zrobić kolejny krok w stronę awansu. Mecz Ruch Chorzów - Wisła Kraków dziś o godz. 14:30.

W poprzednim sezonie to było jedno z najważniejszych piłkarskich wydarzeń roku. Od początku planowano pobicie rekordu i ostatecznie udało się to zrobić bez większego problemu, bo na Stadionie Śląskim zasiadło 53 293 widzów.
Teraz tak wielkiego marketingu wokół tego spotkania nie ma, ale w sobotę Ruch poinformował, że przekroczono barierę 50 tys. sprzedanych wejściówek. Czy w tej sytuacji rekord także zostanie pobity? Na ogół dzień meczu jest najlepszym dniem sprzedażowym, ale wydaje się, że obu klubom te kwestie nie spędzają snu z powiek.
Do końca rozgrywek pozostało już bowiem tylko sześć kolejek. Wisła jest niemal pewna awansu i można się zastanawiać, kiedy go sobie zapewni. W znacznie gorszej sytuacji jest Ruch, który wypadł nawet poza strefę barażową i dziś będzie próbował znów do niej wrócić.
- To ogromne wyróżnienie, że możemy brać udział w takim spotkaniu, przed taką publicznością. Mam jeszcze świeżo w pamięci spotkanie z poprzedniego sezonu i to było coś naprawdę fantastycznego. To kojarzy mi się tylko z tym, co można spotkać, będąc reprezentantem Polski. Na pewno oprawa będzie ogromna, więc jeżeli chodzi o aspekt motywacyjny, to rola trenera jest trochę mniejsza. Dla niektórych to czasem jedyny mecz w karierze, gdy grają przed taką publicznością - podkreśla Mariusz Jop, trener Wisły.
Na pewno jest to wydarzenie dla kibiców. Niezależnie od miejsca, jakie zajmują te drużyny, jest to święto dla obu klubów. Wiemy, jaka jest historia jednego i drugiego zespołu, jacy piłkarze występowali w obu klubach, więc pod tym kątem również trzeba patrzeć na to spotkanie - zaznacza Waldemar Fornalik, trener Ruchu.
Z jednej strony Krakowianie mogą cieszyć się, że mają okazję rozegrać taki mecz na Stadionie Śląskim, ale z drugiej spotkania wyjazdowe nie są ich mocną stroną. Poza swoim stadionem nie wygrali bowiem od blisko pół roku (2 listopada pokonali w Głogowie Chrobrego 1:0).
- Nie patrzę na to w ten sposób, że pół roku temu wygraliśmy mecz... Nie potrzebujemy się dodatkowo motywować. Doceniajmy to, że na wyjazdach zdobywamy punkty, bo to na koniec sezonu będzie miało znaczenie - podkreśla Jop.
PJ











