Reklama

Reklama

I liga. Trener GKS-u Tychy: Wróciliśmy silniejsi

Piłkarze GKS-u Tychy w poprzednim sezonie liczyli się w walce o bezpośredni awans do ekstraklasy, potem odpadli w barażowym starciu z Górnikiem Łęczna. "Potrzebowaliśmy oczyszczenia, wróciliśmy silniejsi" – powiedział trener tyszan Artur Derbin.

Jego zespół sezon zasadniczy skończył na trzecim miejscu, potem w barażowym półfinale objął prowadzenie w 3. minucie, Górnik wyrównał w 87., a następnie, po bezbramkowej dogrywce, okazał się lepszy w serii rzutów karnych 4-2.

"Tamta noc była bardzo trudna. Kiedy emocje opadły, podsumowaliśmy wszystko na chłodno, okazało się, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Włączyliśmy się do walki o awans, która nie była zwieńczona osiągnięciem celu. Pójdziemy tą drogą, spróbujemy powalczyć jeszcze raz. Zabrakło nam kilku minut, by utrzymać korzystny wynik, musimy takie mecze rozegrać mniej nerwowo, a bardziej konkretnie" - dodał szkoleniowiec podczas konferencji prasowej.

Reklama

Najnowsze informacje z igrzysk olimpijskich - Sprawdź

I liga. Derbin: Mamy w sobie dużo pokory

Podkreślił, że w nowych rozgrywkach pierwszej ligi wystąpi wiele uznanych futbolowych marek.

"Zdajemy sobie sprawę z tego, z kim przyjdzie się nam mierzyć. Mamy w sobie dużo pokory, nikt latem nie spał, każdy się wzmacniał, a liga z roku na rok jest coraz ciekawsza" - ocenił szkoleniowiec.

W tej walce o awans tyszanom ma pomóc niemal dwumetrowy słowacki napastnik Tomas Malec, ostatnio grający w ekstraklasowym FK Senica. Wcześniej był m.in. mistrzem Norwegii z Rosenborgiem Trondheim i Słowacji - w barwach AS Trencin.

"Byliśmy na zgrupowaniu, co pozwoliło scalić zespół, przedyskutować pewne sprawy. Myślę, że wykorzystaliśmy te krótkie przygotowania właściwie. Niecierpliwie czekamy na mecz z ŁKS Łódź. Zmierzy się w nim dwóch 'rannych' po poprzednim sezonie" - zauważył Derbin, który poprowadzi GKS drugi rok.

Prezes GKS-u Tychy: Szczyt cały czas pozostaje do zdobycia

Prezes klubu Leszek Bartnicki przyznał, że czas po zakończeniu rozgrywek był trudny.

"Od spadku z ekstraklasy ponad 40 lat temu nigdy nie skończyliśmy rywalizacji na jej zapleczu na tak wysokim miejscu. Patrząc na to w ten sposób, wynik był dobry, można powiedzieć - zdobyliśmy brązowy medal. Ale kiedy po ostatnim meczu w szatni tylu facetów miało łzy w oczach, to coś oznaczało. Czuliśmy się jakbyśmy spadli z ligi, a wiemy, jak blisko było celu. Nie jest łatwo się podnieść, odnaleźć w sobie radość, chęci. Szczyt cały czas pozostaje do zdobycia" - stwierdził.

Nie ukrywał, że wysoka lokata w poprzednim sezonie automatycznie wyznacza cele na kolejny.

"My wiemy, o co chcemy grać, trzecim miejscem sami zawiesiliśmy sobie wysoko poprzeczkę, ale na pewno podobne plany mają też inne zespoły. W lidze jest dużo mocnych klubów z fajną historią i perspektywami. Miejmy nadzieję, że to nie będzie smutny sezon z pustymi trybunami. Bo obecność kibiców podnosi jakość spotkań" - dodał.

Tyszanie w inauguracyjnej kolejce podejmą w piątek ŁKS Łódź.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje