Reklama

Reklama

Grzegorz Niciński: Wygrana nad Zagłębiem nie da awansu

W meczu na szczycie piłkarskiej pierwszej ligi wicelider Arka podejmie w piątek o 20.30 trzecie w tabeli Zagłębie Sosnowiec. Transmisja w Polsacie Sport. - Zwycięstwo nad tą drużyną nie zapewni nam jeszcze awansu - stwierdził trener gdynian Grzegorz Niciński.

Obie drużyny rozpoczęły rundę wiosenną od wyjazdowych wygranych 2-0 - gdynianie pokonali w Katowicach GKS, natomiast sosnowiczanie zwyciężyli w Suwałkach Wigry.

Reklama

- Zagłębie to solidna drużyna o sporych umiejętnościach. Ekipa z Sosnowca jest co prawda beniaminkiem pierwszej ligi, ale prezentuje niezły futbol i jej trzecie miejsce nie może być zaskoczeniem. Nasi piątkowi rywale zasłużenie pokonali Wigry i w piątek czeka nas trudne zadanie. Musimy zagrać tak, aby zneutralizować silne punkty gości. Mamy w pamięci pierwsze spotkanie, w którym co prawda prowadziliśmy, ale ostatecznie przegraliśmy w Sosnowcu 2-4 - stwierdził na konferencji prasowej w Gdyni Niciński.

W dotychczasowych meczach "żółto-niebiescy" zgromadzili 39 punktów, podczas kiedy Zagłębie ma ich na koncie 36. W przypadku zwycięstwa gospodarzy w piątkowym spotkaniu ta różnica wzrośnie do sześciu "oczek".

- Na tym spotkaniu liga się nie skończy. To jest ważny mecz, ale na pewno nie najważniejszy. Ewentualna wygrana z Sosnowcem da nam sporą przewagę, jednak nie zapewni jeszcze awansu. Do końca sezonu zostanie przecież 12 spotkań i w każdym trzeba punktować - przyznał.

Gdynianie popisali się znakomitym finiszem rundy jesiennej - w pięciu potyczkach wywalczyli 13 punktów, a biorąc pod uwagę triumf nad GKS Katowice, ich bilans sześciu ostatnich meczów to pięć zwycięstw i remis.

- Chcemy kontynuować to, co prezentowaliśmy pod koniec pierwszy rundy. Jesteśmy gospodarzem piątkowego spotkania i dlatego zamierzamy dyktować warunki gry. Zdajemy sobie jednak sprawę, że Zagłębie na pewno nie ma przed nami kompleksów i będziemy musieli wznieść się na wyżyny, aby zainkasować trzy punkty - ocenił.

W porównaniu do poprzedniej konfrontacji z GKS w Katowicach trener Niciński ma większe pole manewru. Po pauzie za żółte kartki do gry gotowy jest defensywny pomocnik Antoni Łukasiewicz, treningi wznowili też chorzy prawy obrońca Tadeusz Socha i pomocnik Miroslav Bożok. Poza tym do klubu dotarł już od dawno oczekiwany certyfikat argentyńskiego napastnika Gastona Sangoy.

- Infekcje trochę utrudniły nam przygotowania, bo także Sangoy nie był w pełni sił. Meczową "18" podam dopiero w piątek, ale niezależnie od tego, kto pojawi się na boisku, jestem pewien, że obie drużyny są w stanie stworzyć atrakcyjne widowisko - podsumował 43-letni szkoleniowiec.

Podczas tego spotkania można spodziewać się rekordu frekwencji i to nie tylko tego sezonu. W bieżących rozgrywkach najwięcej kibiców zgromadził rozegrany na początku kwietnia mecz w Katowicach miejscowego GKS-u z Zagłębiem - obejrzało go 6700 widzów. Drugi wynik należy do Arki - pod koniec listopada w wygranej 4-2 konfrontacji z Wisłą Płock nad trybunach stadionu w Gdyni zasiadło 6179 osób.

- Zagrożona jest również najwyższa frekwencja na tym obiekcie w meczach pierwszej ligi. W marcu 2013 roku na spotkaniu z Cracovią pojawiło się 7560 kibiców. Limit miejsc w potyczce z Zagłębiem to 8600, a w czwartek suma sprzedanych karnetów i biletów wyniosła 7600 - dodał rzecznik prasowy Arki Tomasz Rybiński.


Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Niciński | Arka Gdynia | Zagłębie Sosnowiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje