Reklama

Reklama

GKS Tychy chce włączyć się do walki o awans do Ekstraklasy

Nasz cel jest jeden: to miejsce w czołowej szóstce ligi - mówi trener Artur Derbin. Na razie tyszanie zajmują w pierwszoligowej tabeli siódme miejsce, awans o jedną pozycję oznaczałby możliwość gry w barażach o Ekstraklasę.

Przed tyskimi piłkarzami pierwszy ligowy mecz w tym roku: w sobotę o 12.40 zagrają w Łodzi z ŁKS-em. Trener Artur Derbin jest zadowolony z przygotowań do rundy wiosennej. - Rozegraliśmy siedem meczów kontrolnych i z każdego można było coś wyciągnąć. Najlepszy był chyba sparing z Żiliną, bardzo wymagającym rywalem z ligi słowackiej. Graliśmy tam energetyczny futbol. Może ostateczny wynik nie był korzystny [tyszanie przegrali 2-3, przyp.aut.], ale pokazaliśmy się tam z bardzo dobrej strony - uważa Derbin.

Wzmocnienie konkurencji w zespole

Reklama

Kadra na wiosnę jest już zamknięta, nie są planowane kolejne wzmocnienia. Do drużyny doszli pomocnik Wiktor Żytek z Puszczy Niepołomice i obrońca Kamil Kargulewicz z Siarki Tarnobrzeg oraz gracze z rezerw. Można było więc spodziewać się, że nowi od kolegów z drużyny dostali ksywki "Kargul" i "Żyto". Ten drugi był etatowym wykonawcą rzutów karnych jeszcze w Lechii Tomaszów. - Owszem, ale w Tychach są od tego specjaliści [karne wykonuje Łukasz Grzeszczyk, kapitan drużyny, przyp.aut.] i jeśli coś dobrze funkcjonuje to nie ma sensu tego zmieniać. Jak Łukaszowi coś się zmieni to wtedy będziemy myśleć - mówi z uśmiechem Żytek. Podkreśla, że w Tychach zależy mu na rozwoju.

Spytałem trenera Derbina na co liczy w przypadku tych dwóch nowych piłkarzy. - Sprowadzając tych zawodników wiedzieliśmy o tym, że to nie będą tylko i wyłącznie uzupełnienia, ale realne wzmocnienia. Potrzebowaliśmy zwiększyć rywalizację na poszczególnych pozycjach i po okresie przygotowawczym uważam, że właśnie do tego doszło. Jesteśmy z tego zadowoleni, zawodnicy szybko się u nas zaaklimatyzowali i szybko znaleźli wspólny język z drużyną - odparł Derbin.

Jak ocenia odejście Jana Biegańskiego do Lechii Gdańsk? - Ten młody chłopak dostał propozycję z ekstraklasy i nikogo nie powinno dziwić, że z niej skorzystał. To energetyczny chłopak, dawał nam sporo polotu choć czasami trzeba było go trzymać mocno w ryzach. Życzymy Jankowi w Gdańsku wszystkiego dobrego - uśmiecha się Derbin.

Szkoda przełożonego meczu

W pierwszym spotkaniu tyszanie zagrają na wyjeździe z ŁKS-em. To wymagający rywal, zajmuje w tabeli drugie, premiowane awansem do ekstraklasy miejsce z przewagą pięciu punktów nad tyszanami, którzy zajmują siódme miejsce. Dla Łukasza Grzeszczyka, najlepszą piłkę w tej lidze gra jednak Nieciecza, która prowadzi w tabeli ze znaczną przewagą. - Inne drużyny są w stanie powalczyć o drugie miejsce. Mam nadzieję, że dzięki temu zaległemu meczowi my też dołączymy do czuba - podkreśla piłkarz.

Trener Derbin zauważa, że przed meczem z ŁKS-em ma wybór: na środku obrony mamy trzech pełnowartościowych zawodników, w środku pomocy - czterech, w ataku - trzech zawodników do wyboru. Na boku pomocy również dysponujemy grupą zawodników - mówi ze spokojem Derbin. Żytek jesienią w barwach Puszczy Niepołomice strzelił temu rywalowi trzy bramki, mecz w Łodzi zakończył się wynikiem 4:4.  

Tyszanie przyglądają się sposobowi gry rywali. - Wybierzemy do składu tych piłkarzy, którzy będą najbardziej odpowiedni pod kątem ŁKS-u. To taka drużyna, która chce dominować przez posiadanie piłki, mają do tego sposobu gry odpowiednich zawodników, jest tam dużo gry kombinacyjnej, rotacji na pozycjach. Będziemy chcieli przeciwdziałać dobrą organizacją gry w defensywie, ale i również wykorzystać pewne mankamenty tej drużyny, bo nie jest tak, że ŁKS ich nie ma. Rywal zagrał dobry mecz w PP z Legią [przegrał 2:3, przyp. aut.]. Ten mecz da nam w jakimś stopniu odpowiedź, w który miejscu jesteśmy - mówi trener Derbin.

- Osobiście wolałbym zagrać ten mecz w terminie pierwotnie planowanym czyli z końcem poprzedniej rundy, wydaje mi się, że byliśmy wtedy w formie a ŁKS był pod formą. Szkoda, że wtedy nie udało się rozegrać tego spotkania - uważa Łukasz Grzeszczyk, kapitan zespołu [pierwotnie mecz miał odbyć się 11 grudnia, ale został odwołany z powodu zagrożenia epidemicznego, przyp.aut.]. - na to jednak nie mieliśmy wpływu. Z drugiej strony to dobrze, że ten okres przygotowawczy zimą tak się nie wydłużał i zaczynamy grę wcześniej - dodaje Grzeszczyk. 

Z ŁKS-em bez trzech piłkarzy

Sytuacja kadrowa GKS-u jest dobra. Po urazach rehabilitują się jeszcze Krzysztof Wołkowicz i Michał Staniucha. - Ich powrót na pewno nie będzie taki szybki do pełnych obciążeń i treningów z drużyną. Z ŁKS-em nie zagra też Dominik Połap, który pauzuje za kartki - mówi Derbin.

Zespół w czwartek bierze udział w analizie taktycznej łódzkiego rywala, którą przygotował sztab trenerski. Piłkarze wyjeżdżają na mecz do Łodzi w piątek. - Wierzę, że w tej rundzie wydarzy się wiele dobrego a na koniec sprawimy sobie i innym wiele radości - kończy tyski trener.

Dowiedz się więcej na temat: GKS Tychy | piłka nożna | Artur Derbin | Łukasz Grzeszczyk | Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama