Reklama

Reklama

Fortuna I liga. GKS Jastrzębie - Widzew Łódź 0-1. Dobi: Wjechaliśmy na autostradę

- Po trzech porażkach, teraz wjechaliśmy na autostradę i robimy pierwsze kilometry. Przed nami jednak daleka droga - przyznał trener pierwszoligowych piłkarzy Widzewa Łódź Enekeleid Dobi. Jego zespół pokonał w piątek na własnym stadionie GKS Jastrzębie 1-0, choć formalnie grał na wyjeździe.

To było drugie zwycięstwo beniaminka w rozgrywkach 1. ligi. Wcześniej łodzianie przegrali trzy mecze oraz pokonali u siebie Stomil Olsztyn 2-0. Drugą wygraną zapewniło Widzewowi trafienie Mateusza Możdżenia w 37. minucie.

Reklama

Szkoleniowiec Widzewa ocenił, że było to zasłużone zwycięstwo jego podopiecznych. Szczególnie był zadowolony z ich postawy w pierwszej części meczu, w której stworzyli kilka bramkowych sytuacji i powinni prowadzić wyżej.

- Druga i trzecia bramka dałaby nam więcej spokoju. A tak w drugiej połowie gra była dość szarpana. Dziś było jednak bardzo mokro i warunki nie pozwoliły, żebyśmy grali po ziemi, tak jak chcemy to robić. Ale widać już jak zamierzamy grać: agresywnie, kombinacyjnie, stwarzać sytuacje. Na razie brakuje nam jeszcze finalizacji i skuteczności - podsumował Dobi.

Albańczyk dodał, że po trzech porażkach na początku rozgrywek, teraz jego zespół wjechał na ligową autostradę, na której pokonuje pierwsze kilometry. - Długa droga przed nami, ale zaczęliśmy już jechać do przodu - podkreślił trener.

Strzelec jedynego gola ocenił, że lepsza w wykonaniu łodzian była pierwsza połowa. W jego opinii w drugiej części zrobiło się zbyt nerwowo. - Dobrze, że to zwycięstwo dziś przyszło i kontynuujemy lepszą passę. Potrzebowaliśmy trochę czasu i postęp w naszej grze z meczu na mecz jest widoczny. Odbiliśmy się już od dna. Nic nie buduje pewności siebie, tak jak zwycięstwa - zaznaczył Możdżeń.

Dla GKS porażka w Łodzi była już piątą w tych rozgrywkach i drużyna z Jastrzębia nadal pozostaje bez zdobyczy punktowej. Pomocnik Łukasz Zejdler ocenił, że piątkowy mecz był otwarty, w którym było dużo walki i stałych fragmentów gry.

- Nie przestraszyliśmy się Widzewa i chcieliśmy realizować swój plan. Znów nam to nie jednak nie wyszło i jesteśmy na siebie źli. Musimy jakoś wyjść z tej trudnej sytuacji, bo innej opcji nie ma - mówił piłkarz ostatniego zespołu w tabeli.

Formalnie gospodarzem rozgrywanego w Łodzi meczu był GKS Jastrzębie, który nie może występować na swoim stadionie z powodu montażu podgrzewanej murawy.

W kolejnej kolejce Widzew już we wtorek znów na własnym boisku zmierzy się z Zagłębiem Sosnowiec, a GKS w środę czeka wyjazd do Puszczy Niepołomice.

Bartłomiej Pawlak

1. liga: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Enkeleid Dobi | widzew łódź | GKS Jastrzębie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje