Reklama

Reklama

Fortuna 1. liga. Widzew liczy na lepszą wiosnę

W Widzewie liczą, że druga część pierwszoligowego sezonu dla piłkarzy tego klubu będzie bardziej udana niż jesień. Wzmocniony zawodnikami z ekstraklasy beniaminek zamierza walczyć o miejsce w czołowej szóstce. W sobotę w zaległym meczu 16. kolejki łodzianie podejmą Koronę Kielce.

Jesień na zapleczu ekstraklasy w wykonaniu czterokrotnego mistrza Polski była przeciętna. Z 15 rozegranych do tej pory meczów podopieczni Enkeleida Dobiego wygrali pięć, cztery zremisowali i ponieśli sześć porażek. Zimę spędzili na 13. miejscu w tabeli. Mają jednak dwa zaległe spotkania, co sprawia, że w klubie z Łodzi nie porzucono marzeń o znalezieniu się w pierwszej szóstce tabeli, co gwarantuje udział w barażach o ekstraklasę.

"Nie ma już miejsca na wymówki. Wiemy, jakie postawiono przed nami cele. Dwa zaległe mecze mogą stanowić dla nas +tajną broń+, która pomoże nam dołączyć do walki o czołową szóstkę w lidze" - przyznał trener Widzewa.

Wydaje się, że albański szkoleniowiec wiosną będzie dysponował szerszą i mocniejszą kadrą. Do Łodzi trafili bowiem piłkarze, którzy wcześniej występowali w ekstraklasie i nadal mają coś do udowodnienia. To dwaj napastnicy: 22-letni Paweł Tomczyk z Lecha Poznań (jesienią Stal Mielec) i 19-letni Piotr Samiec-Talar ze Śląska Wrocław oraz 22-letni obrońca Kacper Gach, który został wypożyczony z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Dołączył też 24-letni bramkarz Jakub Wrąbel (ostatnio Wisła Płock) oraz 22-letni brazylijski obrońca Caique Dias da Cruz pozyskany z czwartoligowej Cuiavii Inowrocław.

Wzmocnieniem powinien być też powrót do gry po kontuzji napastnika Przemysława Kity.

Rozstano się natomiast z reprezentantem Estonii Henrikiem Ojamą, Danielem Mąką, Marcelem Pięczkiem, Robertem Prochownikiem, a miejsca dla Wojciecha Pawłowskiego i Sebastiana Rudola w pierwszej drużynie nie widzi trener. Wiosną Widzewowi nie pomoże też bramkarz Miłosz Mleczko, który na finiszu przygotowań doznał poważnego urazu.

"Doszło do kilku korekt, ale trzon drużyny pozostał. Uważam, że lepiej się znamy i zrobiliśmy postępy w kwestii taktyki. Jesienią strzeliliśmy za mało bramek, szczególnie biorąc pod uwagę liczbę stworzonych sytuacji. Przeciwnicy nie potrzebowali ich wiele więcej, a gole zdobywali, przez co robił się problem" - podkreślił Mateusz Możdzeń, jeden z bardziej doświadczonych graczy łódzkiego klubu.

Do drugiej części rozgrywek Widzew przygotowywał się na własnych obiektach oraz na tygodniowym zgrupowaniu w Turcji. W sumie rozegrał aż dziewięć meczów sparingowych, m.in. z ekstraklasową Wartą Poznań (1:3), rosyjskim Akronem Togliatti (1:1), ukraińskim Inhułciem Petrowe (1:3) i kazachskim Turanem Turkiestan (3:2).

"Wyniki były na drugim planie, najważniejsze było wypracowanie koncepcji na naszą grę na wiosnę. Skupialiśmy się na szlifowaniu schematów w obronie i ataku. Spotkania kontrolne dużo nam dały, sprawdziliśmy się z przeciwnikami z trzech różnych kultur i zyskaliśmy sporo materiału do analizy. Szkoda jedynie, że wróciliśmy do tego mrozu i musieliśmy zamienić naturalne boiska na sztuczne, ale jest jak jest" - podsumował Dobi, który do odpowiedniego przygotowania drużyny miał dużo więcej czasu niż latem.

W tle przygotowań piłkarzy toczyły się rozmowy na temat sprzedaży klubu inwestorowi. Obecnie Widzew znajduje się w rękach Stowarzyszenia Reaktywacja Tradycji Sportowych, w którym jest ponad 20 udziałowców. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja, że blisko przejęcia klubu jest hiszpański biznesmen Moises Israel Garzon, który jest prezydentem występującej w drugiej lidze hiszpańskiej Numancii. Żadne wiążące decyzje w tej sprawie jednak nie zapadły.

Dla łodzian pierwszą okazją do zbliżenia się do pierwszej szóstki będzie sobotni zaległy mecz z Koroną. Kielczanie to spadkowicz z ekstraklasy i sąsiad Widzewa w tabeli (11. miejsce). Byłym piłkarzem tego klubu jest Możdżeń.

"Odchodziłem z Korony dwa lata temu i z tamtego okresu pozostał tylko jeden zawodnik oraz trener Maciej Bartoszek. Korona ma to do siebie, że zawsze była niewygodnym przeciwnikiem stawiającym na fizyczność. Ponoć sporo się tam zmieniło i teraz chcą grać więcej piłką" - zaznaczył 29-letni pomocnik.

Sobotni mecz w Łodzi rozpocznie się o godz. 17.40.

autor: Bartłomiej Pawlak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama