Reklama

Reklama

Dla kapitana jest to sprawa honoru

Piłkarze Widzewa, wicelidera pierwszej ligi wznowili przygotowania. Daniel Tanżyna, któremu w czerwcu kończy się kontrakt, podkreśla jak ważna to będzie runda. – Chcę zapracować na nowy kontrakt i wreszcie spełnić marzenia o grze w ekstraklasie – mówi kapitan łódzkiej drużyny.

Tanżyna bliski debiutu w krajowej elicie był dawno temu - w rundzie jesiennej sezonie 2009/2010. Trenował z pierwszą drużyną Odry Wodzisław, regularnie oglądał mecze z ławki rezerwowych, ale w ekstraklasie nie zagrał. Wystąpił jedynie w Pucharze Polski. Podstawowym zawodnikiem został w kolejnym sezonie, ale wtedy zespół grał już w pierwszej lidze.

Podwójna motywacja stopera Widzewa

- Rzeczywiście byłem bardzo blisko ekstraklasy, ale właściwie nawet jej nie liznąłem. Czekam już 12 lat albo i więcej. Chciałbym się w niej w końcu sprawdzić. Mam nadzieje, że ziszczę te marzenia z Widzewem - twierdzi Tanżyna.

Reklama

Po odejściu z Odry aż do 2022 roku występował w zespołach z zaplecza ekstraklasy (Polonia Bytom, GKS Tychy, Miedź Legnica), a trzy lata temu przyszedł do drugoligowego wówczas Widzewa. Teraz jest kapitanem zespołu, który po rundzie jesiennej jest jednym z głównych kandydatów do awansu. Widzewiacy właśnie rozpoczęli przygotowania do wiosny. Tanżyna jest podwójnie zmotywowany, bo w czerwcu wygasa mu kontrakt i chciałby zapracować na kolejny.

Sprawa honoru dla kapitana Widzewa

- Dla mnie to chyba najważniejsza runda w karierze. Stoję przed szansą awansu do ekstraklasy i debiutu. Dlatego zrobię wszystko co w mojej mocy, by Widzew tam się znalazł. Dla mnie to też sprawa honoru, bo jak przychodziłem do tego klubu w drugiej lidze, to deklarowałem, że chciałem dojść do ekstraklasy. Teraz jesteśmy tego najbliżej - podkreśla Tanżyna.

Przerwę w rozgrywkach spędził intensywnie, bo oprócz wizyty u rodziny na Śląsku, był też na weselu w Białymstoku. - Przerwa było po to, by wrócić do domu na święta, spotkać się z bliskimi i odpocząć przede wszystkim mentalnie. Tak, żeby w styczniu być przygotowanym na ciężką pracę - twierdzi Tanżyna. - Na weselu Marcela Gąsiora było sporo widzewskich twarzy: Bartek Poczobut, Adam Radwański czy Rafał Wolsztyński. Stara ekipa jeszcze z drugiej ligi. Był czas na zabawę, ale teraz styczeń i już żadnych wesel nie ma.

Widzew czeka na zieloną murawę

Widzewiacy po udanej rundzie jesiennej, rozpoczęli zimowe przygotowania. Na razie trenują w Łodzi, ale w lutym wylecą na zgrupowanie do Turcji. - Teraz te dwa miesiące będą ważne, by dobrze przygotować się do rewanżów. Każdy wie, jak klimat panuje w Polsce i trzeba te zimne dni przetrwać. W Turcji na pewno będzie dużo cieplej, a boiska będą naturalne. Jak wrócimy, to mam nadzieję, że w kraju już też będzie pogoda łaskawa i będzie na nas czekała zielona murawa - dodaje obrońca Widzewa.

Nie jest tajemnicą, że łódzki klub ma dwa cele transferowe - stopera i ofensywnego pomocnika. To sygnał ostrzegawczy dla Tanżyny. - Zdrowa rywalizacja napędza i podnosi jakość zespołu. Dlatego myślę, że nikt w drużynie się jej nie boi. Pewnie przyjdą nowi zawodnicy i mam nadzieję, że oprócz umiejętności dopasują się też charakterologicznie do drużyny - kończy kapitan Widzewa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy