Bezmyślne zachowanie piłkarza Wisły. Przerwana seria
Wisła Kraków przerwała serię siedmiu spotkań bez porażki, ale zrobiła to na własne życzenie. Krakowianie prowadzili z Podbeskidziem i mieli wszystko w swoich rękach, ale szybko stracili bramkę, a za moment z boiska za bezmyślny faul został wyrzucony Kacper Duda. Takiej okazji gospodarze nie zmarnowali, wygrali 2-1 i dzięki drugiemu zwycięstwu w sezonie opuścili strefę spadkową.

- Pod względem mentalnym nasz zespół prezentuje się od początku tego sezonu naprawdę dobrze - zapewniał przed spotkaniem Radosław Sobolewski, trener Wisły.
W pierwszej połowie jego piłkarze zrobili jednak wiele, by zadać kłam słowom szkoleniowca.
Krakowianie zaczęli dobrze, bo w 21. minucie Villar precyzyjnie uderzył w długi róg i goście prowadzili. Wiślacy zamiast jednak kontrolować spotkanie, oddali je całkowicie w ręce rywali i zaczęli seryjnie popełniać piłkarskie grzechy.
Pierwszy na sumieniu ma kilku graczy gości, którzy najpierw pozwolili na oddanie strzału Willmanowi, a później nie byli w stanie uprzedzić Banaszewskiego, który z bliska dobił piłkę do siatki.
Drugi grzech, i to najcięższy, popełnił Duda. Młody pomocnik Wisły w środku pola sfaulował Kolenca i nie byłoby w tym zagraniu nic nadzwyczajnego, gdyby w końcowej fazie wiślak nie podniósł nogi, przez co sędzia zmienił decyzję z żółtej kartki na czerwoną i wyrzucił Dudę z boiska.
Przed przerwą Wisła zdążyła popełnić jeszcze trzeci grzech, gdy w ostatniej akcji pozwoliła strzelić bramkę Bidzie, który z kilkunastu metrów pokonał Ratona.
Sytuacja Wisły mogła być jeszcze gorsza, ale miała sporo szczęścia. Najpierw Raton odbił strzał z rzutu karnego Kolenca, a następnie krakowianie poradzili sobie z czterema (!) dobitkami. Nie zmieniało to jednak faktu, że Wisła do Bielska-Białej jechała po trzy punkty, ale po pierwszej połowie nie miała żadnego.
Bezsilna Wisła
W drugiej części wiślakom trudno było cokolwiek zrobić w ofensywie. Grające w przewadze Podbeskidzie kontrolowało spotkanie i próbowało też podwyższyć wynik, ale w kilku sytuacjach na wysokości zadania stanął Raton.
Trener Radosław Sobolewski próbował ratować się poczwórną zmianą, ale krakowianie byli bezsilni. W ofensywie nie byli w stanie nic zdziałać, za to w defensywie popełniali sporo błędów, ale mieli też dużo szczęścia.
Wisła na razie zajmuje piąte miejsce w tabeli, Podbeskidzie wskoczyło na 14. pozycję.
PJ











