Reklama

Reklama

Bandyci mogli zabić sędziego

Przez wybryki pseudokibiców przerwany został niedzielny mecz GKS Katowice - GKS Jastrzębie. Chuligani ranili sędziego Mariusza Złotka.

Arbiter został uderzony w głowę rolką z papierem kasowym. "Boli mnie głowa i oko. Po wizycie w szpitalu mam zlecone badania neurologiczne. Lekarka powiedziała, że mogli mnie zabić. Mam guza trzy centymetry od lewej skroni" - opowiada sędzia na łamach "Przeglądu Sportowego".

Złotek opowiedział jak doszło do tej sytuacji, której o mało nie przepłacił życiem. "Wszystko wydarzyło się w ciągu kilkunastu sekund. Podbiegłem do mojego asystenta, który sygnalizował mi, że szalikowcy GKS rzucają serpentyny. Zostałem trafiony i się przewróciłem".

Reklama

Sędzia, mimo poważnych obrażeń, nie ma zamiaru pozywać klubu do sądu. "Nie chcę tego robić. To stało się wbrew GKS-owi. Żal mi ludzi związanych z tym klubem. Prezes Furtok i trener Nawałka przepraszali mnie, jak mogli i mieli łzy w oczach" - zaznacza.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy