Reklama

Reklama

Arkę czekają trzy trudne wyjazdowe mecze z rzędu

Trzy trudne wyjazdowe spotkania z rzędu czekają piłkarzy Arki. W środę w zaległym meczu 7. kolejki gdynianie zagrają w Katowicach z GKS, a następnie zmierzą się z trzecim w tabeli 1. ligi Górnikiem Łęczna oraz wiceliderem GKS Bełchatów.

- Nie chcę używać określenia, że będą to dla nas spotkania prawdy, bo ja w ten sposób oceniam każdy mecz. Najważniejsze, żeby po tej serii wyjazdowych konfrontacji utrzymać punktowy kontakt z ligową czołówką - powiedział trener Arki Paweł Sikora.

W środę w zaległym meczu 7. kolejki żółto-niebiescy zmierzą się z teoretycznie najsłabszym rywalem z tego tercetu, bo zajmującym 11. miejsce w tabeli GKS-em Katowice. Schody powinny zacząć się w kolejnych spotkaniach, w których gdynianie zagrają z trzecim Górnikiem Łęczna oraz wiceliderem GKS-em Bełchatów.

- Lekceważyć absolutnie nie wolno także katowiczan, bo moim zdaniem ta drużyna zanotowała co prawda słabszy początek, niemniej i tak będzie liczyła się w walce o awans. Zresztą kandydatów do zajęcia dwóch pierwszych miejsce jest więcej. Zaliczam do nich nie tylko naszych najbliższych rywali, ale również liderującego Dolcana Ząbki, a także Olimpię Grudziądz i Termalicę Bruk-Bet Nieciecza - ocenił.

Podobne aspiracje mają także piłkarze Arki. W poprzednich meczach przed własną publicznością zdołali jednak wywalczyć zaledwie jeden punkt - gdynianie przegrali 1-2 z Okocimskim Brzesko oraz zremisowali 0-0 z ostatnią w tabeli Miedzią Legnica.

- Miedzi nie można traktować jako chłopca do bicia, a remisu z ostatnim na razie zespołem pierwszej ligi oceniać jako porażki. Jest to naprawdę bardzo dobra drużyna, której w poprzednich spotkaniach brakowało głównie skuteczności. Byłem pewien, że lepsze wyniki legniczan są kwestią czasu, bo oni nie mogą wiecznie przegrywać - zapewnił.

Sikora ma jednak zastrzeżenia do zaprezentowanej ostatnio przez swój zespół dyspozycji. - Na porażkę z Okocimskim wpływ mogło mieć kilka czynników, nie zmienia to jednak faktu, że było to nasze najgorsze spotkanie od kilku miesięcy. Musimy wrócić do stylu, który prezentowaliśmy we wcześniejszych spotkaniach. Graliśmy wtedy agresywniej, bardziej zdecydowanie i od samego początku staraliśmy się zdominować przeciwnika - zauważył.

Gdyński szkoleniowiec uważa, że w pierwszej lidze nie można wskazać zdecydowanych kandydatów do awansu. - Dobitnie pokazały to dotychczasowe mecze. Po ośmiu kolejkach nie ma przecież już drużyny bez porażki. Nikt nie ma zatem patentu na wygrywanie i dlatego te rozgrywki do końca powinny trzymać w napięciu - stwierdził.

Emocji nie zabraknie z pewnością w meczu Arki z Górnikiem w Łęcznej. W zespole gospodarzy występuje bowiem aż pięciu zawodników, którzy mają za sobą grę w gdyńskiej drużynie. To Maciej Szmatiuk, Julien Tadrowski, Paweł Zawistowski, Bartłomiej Niedziela oraz Łukasz Zwoliński. Sporą niespodzianką jest zwłaszcza postawa tego ostatniego. W rundzie wiosennej ten 20-letni napastnik nie zdołał strzelić dla Arki gola w 11. meczach, tymczasem po ośmiu kolejkach tego sezonu Zwoliński ma już na koncie pięć bramek.

- Zawsze podkreślałem, że ten chłopak ma spory potencjał. Na zaprezentowanie swoich możliwości potrzebował on widocznie trochę czasu, cierpliwości i zaufania, tymczasem w Gdyni wiele osób zdecydowanie za szybko go skreśliło - podsumował Paweł Sikora.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę 1. ligi

Dowiedz się więcej na temat: I liga | Arka Gdynia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje