Reklama

Reklama

1. liga - w Gdyni szacują straty po meczu Arki z Chojniczanką

Podczas meczu piłkarskiej 1. ligi Arki z Chojniczanką w Gdyni kibice gości zniszczyli około 200 krzesełek. Zalane zostały także klubowe pomieszczenia. "Straty będziemy mogli oszacować dopiero w poniedziałek" - powiedział dyrektor GOSiR Marek Łucyk.

Podczas meczu piłkarskiej 1. ligi Arki z Chojniczanką w Gdyni kibice gości zniszczyli około 200 krzesełek. Zalane zostały także klubowe pomieszczenia. "Straty będziemy mogli oszacować dopiero w poniedziałek" - powiedział dyrektor GOSiR Marek Łucyk.

Do Gdyni przyjechało 565 fanów Chojniczanki. W trakcie spotkania sympatycy gości nie tylko zdewastowali około 200 plastikowych krzesełek, ale doprowadzili również do zalania znajdujących się na stadionie klubowych pomieszczeń Arki.

"Zrobiono to w przemyślany sposób. W toalecie uszkodzono jeden kran, z którego non stop lała się woda, natomiast kratki odpływowe w podłodze zostały zatkane ręcznikami i papierem toaletowym. Po meczu byłem w pomieszczeniach Arki, które znajdują się akurat pod toaletami. Woda stała w nich do wysokości około 20 centymetrów. Niestety, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, kto dokonał tej dewastacji, bo prawo nie zezwala na instalowanie monitoringu nawet w ogólnodostępnych pomieszczeniach w toalecie. Przed meczem manipulowano również przy ogrodzeniu, ale na to byliśmy przygotowani" - dodał Łucyk.

Reklama

Przedstawiciele Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który jest gospodarze tego stadionu, nie potrafią jeszcze oszacować strat po meczu Arki z Chojniczanką.

"W przypadku plastikowych krzesełek rachunek jest prosty. Takie siedzisko kosztuje około 70 złotych netto. Wszystko zależy od tego, czy nie zostały uszkodzone jakieś instalacje znajdujące w suficie. W poniedziałek fachowcy sprawdzą ich stan i dopiero wtedy będziemy mogli ocenić poziom zniszczeń. Poza tym swoje straty muszą także oszacować w Arce. Nie ulega natomiast wątpliwości, że był to największy akt wandalizmu na naszym stadionie. Wcześniej, podczas meczu ze Śląskiem Wrocław, niszczono krzesełka, ale obyło się bez powodzi" - przyznał dyrektor Łucyk.

Także w poniedziałek ocenią powstałe szkody w gdyńskim klubie. "Nasze pomieszczenie wyglądają tak, jakby przeszedł przez nie tajfun. Na meczach jestem także spikerem i w trakcie spotkania koleżanka z marketingu poinformowała mnie, że mamy w klubie prysznic. Nawet kiedy zakręcono zawory, woda i tak dalej się lała, dlatego ratowaliśmy się stawiając wiadra. Po meczu nie byliśmy w stanie dokładnie oszacować strat, bo z powodów bezpieczeństwa został wyłączony prąd. Zalana została cała wykładzina i nie wiadomo, czy nie trzeba będzie jej wymienić. W poniedziałek przekonamy się również, jak działa sprzęt elektroniczny" - wyjaśnił rzecznik prasowy Arki Tomasz Rybiński.

W niedzielę przed południem na Stadionie Miejskim w Gdyni gościła policja, która dokonała wizji lokalnej i zabezpieczała ślady w sektorze gości. Funkcjonariusze przejrzą również zapis z monitoringu z tego spotkania.

Za szkody wyrządzone podczas tego meczu przez sympatyków gości zapłaci klub z Chojnic. "W Gdyni pojawiła się bowiem zgłoszona i zorganizowana grupa kibiców Chojniczanki. Procedura jest taka, że GOSiR wystawi rachunek za zniszczenia organizatorowi imprezy masowej, czyli Arce, natomiast gdyński klub w formie regresu wystąpi z tym do Chojniczanki. W poniedziałek poznamy, jaka to będzie dokładnie kwota" - podsumował Marek Łucyk.

Wyniki, terminarz i tabela 1. ligi

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy