Reklama

Reklama

1. liga. Stal Mielec otrzyma pomoc finansową od miasta

FKS Stal Mielec otrzyma od miasta 350 tys. złotych - poinformowano podczas czwartkowej konferencji prasowej. Pozwoli to zniwelować dziurę w budżecie klubu, która powstanie wskutek przerwy w rozgrywkach pierwszej ligi piłkarskiej i planowanych spotkań bez udziału publiczności.

Pandemia koronawirusa sprawiła, że piłkarskie rozgrywki w większości krajów na całym świecie zostały wstrzymane. Ostatni, jak do tej pory, mecz na zapleczu polskiej ekstraklasy rozegrano 9 marca. Wówczas Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało na swoim stadionie Wartę Poznań 2-0. Te drużyny zajmują odpowiednio pierwsze i drugie miejsce w tabeli, zaś trzecia jest mająca od nich dwa punkty mniej PGE FKS Stal Mielec z dorobkiem 41.

Jak przyznał prezes mieleckiego klubu Jacek Orłowski, po wstrzymaniu rozgrywek przed pewien czas Stal "była szczęśliwa". Bardzo realnym rozwiązaniem było, że zostanie wykonana uchwała PZPN - podjęta na wypadek, gdyby nie można było wznowić gier - i bez dalszej rywalizacji do ekstraklasy awans wywalczyłyby trzy ekipy.

- Dostaliśmy jednak wytyczne, aby przygotować się do wznowienia rozgrywek. Jesteśmy cały czas pilnowani przez PZPN, spełniamy wszystkie nałożone restrykcje. Ostatecznie cieszymy się, że będziemy grać, gdyż awans chcemy wywalczyć na boisku. Na murawie pragniemy udowodnić, że Mielcowi on się należy - powiedział dziennikarzom Orłowski.

Z powodu koronawirusowych restrykcji spotkanie z mediami nie odbyło się w sali konferencyjnej, lecz na zewnątrz, na bieżni okalającej murawę. Dziennikarze stali zaś w przepisowej odległości od siebie.

Reklama


Jak przyznał Orłowski ewentualny awans jest ważny ze względu na stan klubowych finansów.

- Przeżywany trudne chwile. Gra bez publiczności to duże straty dla klubów, w tym dla Stali. W naszym przypadku jest to ok. 50 tys. złotych za jeden mecz bez kibiców w Mielcu. Dlatego zwróciliśmy się do władz miasta, aby przesunąć pewne środki finansowe i by zostały one wypłacone wcześniej. Pomoże to nam w walce o Ekstraklasę - dodał prezes Stali.

Jak podkreślił prezydent Mielca Jacek Wiśniewski, dalej do Mielca nie dotarły szczegółowe instrukcje, jak ma wyglądać dokończenie sezonu pierwszej ligi. Na razie pewne jest rozegranie tylko zaległego ćwierćfinałowego spotkania Pucharu Polski. Pojedynek na obiekcie dwukrotnego mistrza Polski (1973, 1976) z Lechem Poznań ma się odbyć 27 maja.

Prezes Orłowski powiedział, że klub nie otrzymał na razie żadnej informacji o zmniejszeniu wsparcie ze strony głównego sponsora, czyli Polskiej Grupy Energetycznej. - Nie przewidujemy, aby taka sytuacja nastąpiła. Nie mam więc czego komentować - zauważył.

Przyznał, że trwają negocjacje z zawodnikami na temat obniżenia kontraktów. Ze względu na kilka spornych punktów nie zostały one jeszcze zakończone. Nie chciał jednak zdradzać szczegółów.

- Od 23 kwietnia drużyna jest zgłoszona do izolacji sportowej, to łącznie ze sztabem trenerskim 35 osób. Są to wszyscy, którzy mają bezpośredni kontakt z zespołem. Ma ona trwać ona do momentu badań, które w naszym przypadku odbędą się 5 maja. Jeśli wszyscy będą "czyści", to przystąpimy do treningów w mniejszych, a potem większych grupach. Start ligi nie jest jeszcze potwierdzony - poinformował Orłowski.

Przyznał, że mielczanie w gronie pierwszoligowców czują się jak "króliki doświadczalne". Są bowiem - podobnie jak Miedź Legnica - traktowani na równi z ekipami ekstraklasowymi ze względu na udział w Pucharze Polski.
- Dostaliśmy pozwolenie na wcześniejsze wznowienie treningów i te indywidualne już się rozpoczęły w tym tygodniu. Wcześniej będziemy mieć badania. Pewnie oczy całej Polski będą zwrócone na Mielec, gdyż pierwszy mecz w czasie pandemii ma się odbyć u nas - podsumował prezes Stali.

Rafał Czerkawski

Dowiedz się więcej na temat: Stal Mielec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje