Reklama

Reklama

1. liga: Sami niezadowoleni po remisie Warty z Arką

Arka Gdynia miała wrócić do Ekstraklasy, Warta Poznań chciała awansem do elity uczcić stulecie klubu. Po dzisiejszym remisie 1-1 na Stadionie Miejskim w Poznaniu obie drużyny były niezadowolone.

1. liga - zobacz szczegóły!

Arka Gdynia, mimo zmniejszenia budżetu po poprzednim sezonie, była przed startem rozgrywek jednym z głównych kandydatów do awansu. Miał jej w tym pomóc trener Petr Nemec, który ostatnio świetnie sobie radził w znacznie biedniejszej Flocie Świnoujście. Tymczasem Arka w pierwszej fazie rozgrywek pałętała się w okolicy strefy spadkowej, dopiero w październiku zespół odżył - zdobył 13 pkt w pięciu meczach. Teraz Arka znów jednak ma problem (porażka w Szczecinie, remis w Poznaniu), a przecież w następnej kolejce zagra w Gliwicach z Piastem.

Reklama

W Warcie już przed pierwsza kolejką mówiło się o awansie, a tymczasem klub zatrudnił właśnie trzeciego trenera i jest tuż na strefą spadkową. Poznaniakom nie pomagają nawet doświadczeni piłkarze - aż 15 z nich ma za sobą debiut w ekstraklasie, a siedmiu z nich(Szamotulski, Goliński, Sasin, Scherfchen, Gajtkowski, Reiss, Ujek) ma w sumie 1355 spotkań i 210 goli w najwyższej lidze. Nazwiska jednak nie grają - Warta wygrała zaledwie jedno z ośmiu spotkań rozegranych w Poznaniu. W zimowej przerwie z klubem ma się pożegnać sześciu, siedmiu piłkarzy.

Z Arką Warta też mogła wygrać, choć grała bardzo przeciętnie. W pierwszej połowie miała zaledwie jedną okazję bramkową - wykorzystał ją kapitan drużyny Tomasz Magdziarz. Arka grała lepiej, najbliższy zdobycia gola był Mirko Ivanovski, ale po jego strzale i rykoszecie piłkę nad poprzeczką jakimś cudem przerzucił Grzegorz Szamotulski.

W drugiej połowie to poznaniacy lepiej rozgrywali piłkę, ale nie potrafili poważniej zagrozić Marcinowi Juszczykowi. Arka ożywiła się w ostatnich 20 minutach - najpierw Ivanovski powinien dobijać, a nie podawać, piłkę odbitą prze Szamotulskiego, później Ensar Arifović kopnął w poprzeczkę tak mocno, że zatrzęsła się cała bramka. Wreszcie w 75. minucie błąd popełnił Szamotulski, bo odbił w bok piłkę kopniętą niezbyt mocno przez Piotra Kuklisa, a Paweł Czoska też niebyt mocnym uderzeniem posłał ją do siatki.

- Nie można doprowadzić do utraty takiej bramki, bo sami takich nie strzelamy, tylko musimy się mocno napracować. A tracimy gola o którym trudno powiedzieć, że "stadiony świata" - żalił się Tomasz Magdziarz z Warty.

- To kolejny remis, który nic nam nie daje. Musimy bardziej patrzeć za siebie niż w przód - dodał Krzysztof Sobieraj, który po raz pierwszy zagrał przeciwko Arce od czasu, gdy opuścił ten klub po aferze korupcyjnej.

- Naszym założeniem było dziewięć punktów w trzech meczach, które gramy u siebie. To już niemożliwe, ale musimy wygrać dwa ostatnie z Polonią Bytom i Pogonią Szczecin, żeby zima była w miarę spokojna. Teraz i tak musimy patrzeć na to, by Warta jak najwyżej skończyła tę jesień, a nie ile mamy straty do lidera - stwierdził Magdziarz.

Gracze Arki też nie byli zadowoleni. - Remisy nikomu nie pasują i nie są dobre. Lepiej wygrać dwa mecze i trzy przegrać niż pięć zremisować, bo jest za to więcej punktów. Jesteśmy trochę zdołowani, bo byliśmy lepszym zespołem, a nie zdołaliśmy wygrać - powiedział pomocnik Jakub Kowalski.

- Trochę dziś piłka była niesprawiedliwa. Byliśmy zespołem lepszym, który chciał grać w piłkę. Popełniliśmy jeden jedyny błąd, który rywale wykorzystali - przyznał Petr Nemec.

Warta Poznań - Arka Gdynia 1-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Magdziarz (17. minuta), 1-1 Czoska (75.)

Warta: Szamotulski - Sasin, Sobieraj, Otuszewski Ż, Kosznik - Bartkowiak (46. Scherfchen) - Magdziarz, Marciniak (64. Goliński), Foszmańczyk, Bereszyński - Gajtkowski (75. Klatt).

Arka: Juszczyk - Krajanowski, Jarzębowski, Łągiewka (28. Brodziński), Radzewicz - Kowalski, Kasperkiewicz, Benat, Flis (52. Czoska), Kuklis - Ivanovski Ż (64. Arifović).

Sędzia: Złotek (Stalowa Wola).

Widzów: 5 tysięcy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje