Reklama

Reklama

1.liga piłkarska: W ŁKS nadal nerwowo

Ustabilizowanie składu zespołu przygotowującego się do rundy rewanżowej pierwszoligowych rozgrywek nie zakończyło okresu dziwnych decyzji w ŁKS Łódź. Ostatnie dotyczą zawodników odsuniętych od drużyny.

W połowie stycznia, po rozpoczęciu przez ŁKS współpracy z UKS SMS Łódź, bramkarz Bogusław Wyparło, obrońca Michał Osiński i pomocnik Jacek Kuklis otrzymali informację, że jeśli zrezygnują z zaległych pieniędzy, to mogą rozwiązać swoje kontrakty. W podjęciu decyzji miało im "pomóc" odsunięcie od zajęć z resztą drużyny, która rozpoczęła treningi na obiektach SMS.

Wyparło, Osiński i Kuklis musieli się zadowolić indywidualnymi treningami przy al. Unii, gdzie ŁKS rozgrywa swoje mecze ligowe. Przez kilka tygodni ćwiczyli w hali i pobliskim parku. W miniony poniedziałek otrzymali jednak informację, że ich sytuacja ma się zmienić.

Reklama

- Wieczorem zadzwonił do nas kierownik zespołu Jacek Żałoba i powiedział, że jeden z udziałowców ŁKS Jarosław Turek podjął decyzję, że od środy mamy trenować na SMS z resztą zespołu - opowiadają piłkarze.

Taka decyzja była dla nich zaskoczeniem. Nie musieli jednak zbyt długo zastanawiać się nad tym, co było jej powodem. - We wtorek wieczorem znów zadzwonił kierownik. Tym razem powiedział, że pan Turek zmienił zdanie i mamy nie przychodzić na trening na SMS - wyjaśnili "banici".

Oficjalnie nic się więc nie zmieniło i drużyna ŁKS nadal przygotowuje się do rozgrywek ligowych bez Wyparły, Osińskiego i Kuklisa. Z zespołu coraz częściej dochodzą jednak głosy, które burzą przedstawiany oficjalnie od kilku tygodni obraz "powrotu do normalności".

Od dłuższego czasu tematem, który zawsze pojawiał się w kontekście ŁKS były zaległości finansowe. Problemy te miały ominąć grupę zawodników UKS SMS, którzy zimą zostali włączeni do kadry pierwszoligowca. Ci ostatni w prywatnych rozmowach mówią jednak, że również od kilku miesięcy nie otrzymują wynagrodzeń (wcześniej byli wypożyczeni z UKS SMS do drugoligowego Tura Turek).

Piłkarze narzekają też m.in. na to, że podczas niektórych treningów muszą dzielić boisko z innymi zespołami SMS i nie mają szatni, w której zmieściłby się cały zespół. Oficjalnie nie chcą jednak mówić o problemach. Podkreślają, że ich celem jest "zaistnienie" na pierwszoligowych boiskach i zmiana pracodawcy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy