Reklama

Reklama

1. liga piłkarska - trener Arki: Mamy problem ze strzelaniem goli

Piłkarze Arki, którzy mieli włączyć się do walki o awans do Ekstraklasy, mają tylko punkt przewagi na strefą spadkową. - Gra w defensywie nie stanowi problemu, ale naszą piętą achillesową jest to, że nie strzelamy goli - ocenił trener gdynian Paweł Sikora.

Zgodnie z przedsezonowymi założeniami Arka miała włączyć się do walki o awans do Ekstraklasy, tymczasem po 12 kolejkach (gdynian czeka jeszcze mecz zaległy w Łęcznej z Górnikiem), żółto-niebiescy plasują się na 14. pozycji w tabeli pierwszej ligi i mają zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową.

Reklama

Arka straciła co prawda najmniej trafień w lidze, ale z drugiej strony od 464 minut piłkarze tej drużyny nie potrafią strzelić gola z gry - w tym czasie zdobyli oni jedną bramkę po uderzeniu Tomasza Jarzębowskiego z rzutu wolnego.

- Potrafimy dojść pod bramkę rywali, ale wtedy brakuje nam ostatniego podania i wykończenia akcji. W takich sytuacjach wiele zależy od kreatywności zawodników, tymczasem my nie mamy wielkiego pola manewru w przednich formacjach. Wierzę, że piłkarze wreszcie się przełamią i odblokują. Ta blokada dotyczy głównie sfery psychicznej - dodał Sikora.

W ostatnich sześciu spotkaniach gdynianie wywalczyli zaledwie cztery punkty. Przed ostatnim meczem z Dolcanem trener Sikora dostał nieoficjalne ultimatum - miał w dwóch potyczkach zdobyć cztery "oczka" i już po porażce 0-1 w Ząbkach wiadomo było, że tej normy nie wypełni. W niedzielę arkowcy zmierzą się na własnym stadionie z Kolejarzem Stróże i jeśli nie odniosą zwycięstwa, ten 37-letni szkoleniowiec zapewne pożegna się z posadą.

- Po przegranych meczach nie spodziewamy się braw i gratulacji. Zgadzam się z tym, co powiedział ostatnio trener Lechii Gdańsk Michał Probierz - w Polsce nie ma stanów pośrednich. U nas ludzi albo się chwali, albo depcze. Najpierw stawiamy pomnik, a za chwilę go burzymy. Ultimatum nie ma znaczenia, bo ważne jest tylko zwycięstwo Arki. Przed tym meczem nie ma u mnie paniki, staram się natomiast pracować najlepiej jak potrafię. Zdajemy sobie sprawę, że Kolejarz może obrać defensywną taktykę, dlatego powinniśmy być cierpliwi. Musimy długo rozgrywać akcje i utrzymywać się przy piłce, ale jednocześnie liczyć z presją trybun - skomentował.

Zdegustowany ostatnimi wynikami Arki jest również jej kapitan. - Nikt nie ma złotego środka na wygrywanie. Czasami jest tak, że nie idzie. I to nie tylko piłkarzom, ale również dziennikarzom. Arka jest obecnie pod wozem i musimy zrobić wszystko, aby jak najszybciej na niego wskoczyć. Muszę przyznać, że w swojej przygodzie z piłką nigdy nie byłem tak nisko w tabeli i ta sytuacja zdecydowanie mi nie odpowiada. Potrafimy grać w piłkę, co pokazaliśmy na początku sezonu, kiedy zdobywaliśmy bramki i wygrywaliśmy mecze - zauważył 35-letni Tomasz Jarzębowski.

"Jarza" zapewnia jednak, że jego zespół zdecydowanie stać na pokonania Kolejarza. - W poprzednich spotkaniach u siebie graliśmy zbyt bojaźliwie i pozwoliliśmy rywalom rozwinąć skrzydła. Zawodnicy ze Stróż muszą na własnej skórze poczuć, że przyjechali do Gdyni. My musimy im pokazać, że grają na ciężkim terenie, a nie na boisku, gdzie w łatwy sposób można zainkasować trzy punkty. Dlatego trzeba odważnie, wychodzić na pozycje, a nie chować się za rywalami. Jesteśmy w stanie wygrać z Kolejarzem, bo umiejętności na pewno nam nie brakuje - podsumował Jarzębowski.

1. liga: wyniki, tabela, strzelcy

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | 1. liga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje