Reklama

Reklama

1. liga piłkarska. Piłkarze i kibice ŁKS Łódź fetowali awans do ekstraklasy

Wielką fetą zakończył się sobotni mecz 33. kolejki 1. ligi, w którym piłkarze ŁKS Łódź pokonali na własnym stadionie Chojniczankę Chojnice 2:0 (1:0). Drużyna i jej sympatycy hucznie świętowali w Łodzi wywalczony przed tygodniem awans do ekstraklasy.

Łodzianie prawo gry w ekstraklasie po siedmiu latach występów w niższych ligach zapewnili sobie w minioną sobotę, kiedy pokonali GKS Jastrzębie 2:0. Na wyjeździe awansu nie mogli jednak świętować ze wszystkimi swoimi kibicami i dlatego wielką fetę przygotowano przy okazji meczu z Chojniczanką, który był ostatnim pierwszoligowym spotkaniem ŁKS na swoim boisku.

Podopieczni trenera Kazimierza Moskala nie zepsuli święta swoim fanom, którzy do ostatniego miejsca wypełnili jedyną trybuną stadionu przy al. Unii. Wygrali 2:0 po golach Łukasza Sekulskiego i Łukasza Piątka, potwierdzając, że ich awans do piłkarskiej elity nie był dziełem przypadku. To było bowiem 20. zwycięstwo ŁKS w tym sezonie.

Reklama

"Wydawałoby się, że to był mecz o nic, ale bardzo chcieliśmy dziś wygrać. Awans zapewniliśmy sobie kolejkę temu, lecz dla tych ludzi, którzy tutaj w Łodzi, szczególnie wiosną, tak mocno nas wspierali, chcieliśmy wywalczyć zwycięstwo. Fajnie, że po raz kolejny udało się zagrać na zero z tyłu. To na pewno cieszy, a teraz wszyscy czekamy na fetę" - przyznał na konferencji prasowej trener Moskal.

Podczas oficjalnej ceremonii prezes ŁKS Tomasz Salski zameldował wykonanie zadania. Podziękował piłkarzom oraz kibicom, którzy - jak zaznaczył - dzięki swojej postawie na trybunach mieli duży wkład w wywalczenie awansu. "Doceńmy piłkarzy, niektórzy z nich są z nami od trzeciej ligi. Musieli ciężko pracować, żeby te marzenia o ekstraklasie się spełniły. To jest ich dzień, to jest wasz dzień" - podkreślił szef łódzkiego klubu.

Salski podziękował również prezydent Łodzi Hannie Zdanowskiej oraz radnym miejskim, którzy w minionym tygodniu podjęli uchwałę o przesunięciu brakujących środków finansowych na dokończenie stadionu, na którym swoje mecze rozgrywają "Rycerze Wiosny".

Po zakończeniu ceremonii fani przemaszerowali na Plac Wolności. Zespół i sztab szkoleniowy dotarli tam specjalnym, odkrytym autobusem.

Sympatycy łódzkiego klubu w sobotę świętowali trzeci awans z rzędu. Łodzianie jeszcze w 2017 roku rywalizowali w trzeciej lidze, czyli na czwartym poziomie rozgrywkowym w kraju. ŁKS ostatni raz w ekstraklasie występował w sezonie 2011/2012. Przeżywający wówczas duże problemy finansowe klub spadł do 1. ligi, z której wycofał się w połowie rozgrywek. W 2013 roku, jako nowy podmiot, rozpoczął grę i odbudowę dawnego blasku od 4. ligi, czyli dopiero piątego szczebla rozgrywkowego w kraju.

Mecz z Chojniczanką oglądał komplet publiczności, czyli ponad 5 tysięcy kibiców. Tyle może bowiem pomieścić jedna istniejąca trybuna na stadionie przy al. Unii. To w najbliższych latach ma się jednak zmienić, ponieważ w środę radni miejscy przegłosowali uchwałę o przesunięciu brakujących środków na budowę trzech pozostałych trybun. Wkrótce miasto ma podpisać wartą 129 mln zł umowę z wykonawcą inwestycji, która ma zostać ukończona w ciągu 36 miesięcy. Wówczas łódzki obiekt będzie mógł pomieścić ok. 20 tys. fanów.

Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek 1. ligi ŁKS zgromadził 68 pkt. Jest wiceliderem tabeli, z dwoma punktami straty do prowadzącego Rakowa Częstochowa. W ostatnim spotkaniu sezonu łodzianie zmierzą się za tydzień na wyjeździe z Odrą Opole.

Założony w 1908 roku ŁKS dwukrotnie zdobywał tytuł mistrza kraju (1958 i 1998 r.), raz sięgnął po Puchar Polski (1957 r.). W tabeli wszech czasów ekstraklasy - z 65 sezonami w najwyższej klasie rozgrywkowej - zajmuje 6. miejsce. Wychowankami klubu są m.in. Marek Dziuba, Mirosław Bulzacki, Jacek Ziober, Tomasz Wieszczycki i Marek Saganowski.(PAP)

Bartłomiej Pawlak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje