Reklama

Reklama

1. liga piłkarska: Największy upadek w historii ŁKS

Z powodu zawieszenia licencji piłkarze ŁKS nie rozegrali meczu z Wartą Poznań. Jeśli łodzianie nie przystąpią również do dwóch kolejnych spotkań, to pożegnają się z 1. ligą. Na niższym poziomie nie grali nigdy w 105-letniej historii klubu.

Kryzys piłkarskiego zespołu ŁKS jest dopełnieniem upadku najstarszego istniejącego i największego w historii Łodzi klubu sportowego. Klubu, który dał miastu m.in. największą liczbę olimpijczyków oraz uczestników mistrzostw świata i Europy oraz 21 tytułów drużynowego mistrza kraju.

W tej ostatniej klasyfikacji liderkami ŁKS i całej Łodzi są koszykarki, które dziewięciokrotnie zdobywały mistrzostwo Polski. Sekcja "skapitulowała" rok przed piłkarzami. Sezon 2011/2012 zawodniczki ŁKS spędziły jeszcze w ekstraklasie i w niej się utrzymały, ale z powodu problemów finansowych musiały się wycofać (podobnie jak koszykarze). W bieżącym sezonie koszykarki występowały na trzecim szczeblu ligowym. Koszykarze nie przystąpili do żadnych rozgrywek seniorskich.

Reklama

Na tym samym poziomie rywalizują siatkarki ŁKS, które nie mogą wrócić do ekstraklasy od 1993 roku; wtedy doszło do likwidacji sekcji. Późniejsza reaktywacja i awans na zaplecze najwyższej klasy rozbudziły nadzieje na powrót do czasów świetności (m.in. mistrzostwo Polski w 1983 r. i finał Pucharu CEV w 1990 r.), ale na marzeniach się skończyło.

Jeszcze mniej szczęścia mieli hokeiści, którzy ostatni mecz pod szyldem ŁKS rozegrali wiosną 1991 r. Później sekcja została zlikwidowana i już się nie odrodziła. A hokej przez lata był jedną z głównych "sił napędowych" klubu. Choć zespół nigdy nie zdobył mistrzostwa kraju, to miał w dorobku wicemistrzostwo i pięć brązowych medali oraz plejadę znakomitych zawodników. Pięciu z nich: Jerzy Potz, Stanisław Szewczyk, Zdzisław Włodarczyk, Józef Stefaniak i Ryszard Nowiński tworzyło m.in. jedną z trzech piątek w najsłynniejszym meczu w historii polskiego hokeja, w którym biało-czerwoni na MŚ 1976 w Katowicach pokonali 6:4 ekipę ZSRR (w meczu tym grał również m.in. Leszek Kokoszka, później również zawodnik łódzkiego klubu).

ŁKS był pierwszą w kraju drużyną, która dysponowała krytym lodowiskiem. Od 1957 r. rozgrywała mecze w Pałacu Sportu mogącym pomieścić 9 tys. widzów. Trybuny z reguły były pełne.

Od przełomu lat 60. i 70. ub. stulecia przez ponad dekadę na najnowocześniejszym obiekcie w Polsce odbywały się spotkania piłkarzy ŁKS. Podziw przyjezdnych budziły nie tylko maszty oświetleniowe i potężna tablica świetlna,  ale przede wszystkim żelbetowa trybuna główna, która była czymś wyjątkowym na polskich stadionach, budowanych wówczas z reguły na wałach ziemnych. Z trybuny mecze mogło oglądać ok. 12 tys. kibiców, a w środku obiektu mecze rozgrywały zespoły koszykarskie i siatkarskie, trenowali lekkoatleci i zapaśnicy. Były tam też szatnie, pokoje hotelowe, gabinety odnowy biologicznej itp.

W 1927 r. ŁKS był jednym ze współzałożycieli piłkarskiej ligi, zespołem, który zainaugurował te rozgrywki i jako pierwszy zdobył w nich gola. W pierwszym meczu pokonali 2:0 Klub Turystów Łódź. Bramki strzelił Jan Durka. Później gracze ŁKS jako pierwsi w Łodzi zdobyli piłkarski Puchar Polski (1957) i mistrzostwo Polski (1958). Są również ostatnim łódzkim zespołem, który triumfował w krajowych rozgrywkach futbolowych (1998). Rok później mistrzostwo zdobyli juniorzy starsi i juniorzy młodsi ŁKS. Był to ostatni piłkarski triumf klubu, który nigdy nie grał niżej niż na zapleczu najwyższej klasy, przez lata słynął ze znakomitej pracy z młodzieżą i dostarczał regularnie nie tylko solidnych ligowców, ale również reprezentantów kraju.

"ŁKS zawsze słynął z wychowanków. Mój rocznik (1982 - PAP), w którym byli m.in. Paweł Golański, Przemek Kaźmierczak, Radek Matusiak, Piotrek Klepczarek, Krzysiek Nykiel czy Robert Sierant był chyba jednak ostatnim, który szeroką ławą wszedł do ligi. Później było już coraz gorzej" - powiedział PAP grający obecnie w PGE GKS Bełchatów Łukasz Madej, który w 1999 r. świętował mistrzostwo kraju w obu juniorskich drużynach ŁKS.

Jego zdaniem, i wielu innych osób związanych z ŁKS, powodem zapaści sportowej jaka dotknęła klub w minionych latach była nie tylko polityka kolejnych włodarzy, ale przede wszystkim działania władz miasta, które systematycznie pozbawiały ŁKS terenów i bazy sportowej (na byłych terenach klubu jest obecnie m.in. węzeł komunikacyjny wokół kolejowego dworca Łódź Kaliska), nie dając nic w zamian.

"Nie ma już boisk, na których ja i moi koledzy uczyliśmy się grać w piłkę. Teraz stoi na nich hala (Atlas Arena - PAP), w której na pewno nie wychowa się kolejnych pokoleń piłkarzy. Ogromnym problemem jest również brak nowoczesnego stadionu. Dwa tysiące kibiców przyjdzie na ŁKS zawsze, bez względu na to, czy będzie grał w ekstraklasie czy w piątej lidze. Pozostałych trzeba jednak czymś przyciągnąć na mecz. A nikt nie przyprowadzi całej rodziny na ten wehikuł czasu, jakim jest teraz obiekt przy al. Unii. To samo dotyczy sponsorów i reklamodawców. Kto będzie chciał się reklamować na takim stadionie? Co innego, gdyby miał do dyspozycji nowoczesny obiekt, na którym nie tylko można, ale wręcz wypada się pokazać. Wiadomo jednak, że klub sam takiego stadionu sobie nie wybuduje. Wszystko więc w rękach miasta" - dodał Madej.

Za czasów prezydenta Aleksego Rżewskiego, przez wielu historyków uznawanego za najlepszego w historii Łodzi, w 1922 r. miasto nie tylko przekazało klubowi tereny przy al. Unii na budowę Parku Sportowego, ale też aktywnie włączyło się w realizację tego projektu.

Teraz o takim wsparciu klub może tylko pomarzyć. O wspaniałej przeszłości ŁKS przypominają w mieście jedynie ulice, którym nadano imiona byłych zawodników klubu: Antoniego Gałeckiego, Wawrzyńca Cyla, Jerzego Potza i Władysława Króla.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje