Reklama

Reklama

1. liga piłkarska: Koniec urlopów w Bełchatowie

Piłkarze PGE GKS Bełchatów w czwartek późnym popołudniem rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu, w którym celem drużyny będzie powrót do ekstraklasy. Przed wznowieniem rozgrywek zespół ma rozegrać 11 sparingów, ale nie wyjedzie na zgrupowanie.

Piłkarze PGE GKS Bełchatów w czwartek późnym popołudniem rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu, w którym celem drużyny będzie powrót do ekstraklasy. Przed wznowieniem rozgrywek zespół ma rozegrać 11 sparingów, ale nie wyjedzie na zgrupowanie.

- Na bazie tego, co graliśmy wiosną wiele osób już mówi, że jesteśmy faworytem rozgrywek i w cuglach wygramy 1. ligę. My jednak podchodzimy do tego spokojniej. Na pewno awans będzie naszym celem, ale nie zamierzamy podkreślać, że jesteśmy numerem jeden. Trzeba mocno stać na nogach i przede wszystkim mentalnie przystosować się do gry w 1. lidze. Wiemy, że czeka nas dużo pracy, bez której założonego celu nie uda się osiągnąć - powiedział trener PGE GKS Kamil Kiereś.

Szkoleniowiec dodał, że w tej chwili priorytetem jest utrzymanie w drużynie większości zawodników, którzy wiosną stanowili o sile zespołu. Kadrowe zmiany jednak będą. Po okresie wypożyczenia do Pogoni Szczecin wrócił Mouhamadou Traore, który w Bełchatowie nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Z dużo większym żalem pożegnano Łukasza Madeja, który zdecydował się przenieść do Górnika Zabrze. Dużą stratą dla zespołu byłoby też odejście Emilijusa Zubasa, wypożyczonego do PGE GKS z łotewskiej Daugavy Ryga.

Reklama

- Chcielibyśmy, żeby u nas został, jednak w tej chwili trudno powiedzieć, jak zakończą się rozmowy o nowym kontrakcie. Tym bardziej że musimy dojść do porozumienia nie tylko z zawodnikiem, ale też z jego klubem. Wiosną Emilijus pokazał się z bardzo dobrej strony, więc pewnie nie tylko my będziemy się starać o jego pozyskanie - powiedział prezes bełchatowskiego klubu Marcin Szymczyk.

W PGE GKS są jednak przygotowani na to, że mogą stracić nie tylko Zubasa, którego nie było na czwartkowym treningu, ale też kilku innych graczy. Dlatego w okresie przygotowawczym na testy będą przyjeżdżać nowi zawodnicy.

- Z większością naszych piłkarzy jesteśmy związani kontraktami, jednak dobra gra wiosną sprawiła, że w tej chwili wiele drużyn z ekstraklasy widzi ich już w swoich składach. Jeśli pojawi się jakaś bardzo dobra oferta, to pewnie zgodzimy się na transfer. Na pewno jednak nikogo +za frytki+ nie puścimy. Chcemy utrzymać dotychczasową kadrę, dosztukować kogoś z przodu i w przypadku odejścia Zubasa znaleźć bramkarza - powiedział Kiereś.

W czwartek w klubie pojawił się Madej, który przyjechał pożegnać się z drużyną, sztabem szkoleniowym i innymi pracownikami GKS. Było też m.in. trzech nowych zawodników: napastnik Adrian Paluchowski ze Znicza Pruszków, skrzydłowy Stali Rzeszów Serb Andreja Prokic i nigeryjski pomocnik Samuelson Odunka z Radomiaka Radom. Wkrótce do Bełchatowa mają przyjechać kolejni testowani gracze. Szkoleniowiec ma nadzieję, że większość kandydatów do gry w PGE GKS będzie miał na poniedziałkowym treningu. Dwa dni później będą oni mogli zaprezentować swoje umiejętności w jednym z dwóch sparingów zaplanowanych na 26 czerwca.

Tego dnia bełchatowianie mają się zmierzyć m.in. ze Śląskiem Wrocław. Drugi rywal na razie nie jest jeszcze znany. W sumie z 11 zaplanowanych gier kontrolnych potwierdzonych jest sześć, w których oprócz Śląska PGE GKS zagra z: Koroną Kielce, Pelikanem Łowicz (oba mecze 29 czerwca), Termalicą Bruk-Bet Nieciecza (8 lipca), Dolcanem Ząbki (12 lipca) i cypryjskim AEK Larnaka (20 lipca).

W okresie przygotowawczym zespół nie wyjedzie na zgrupowanie. Kiereś podkreśla jednak, że brak obozu nie jest efektem problemów finansowych klubu, który prawdopodobnie w ciągu miesiąca podpisze nową umowę sponsorską z Polską Grupą Energetyczną.

- Gdy w styczniu obejmowałem ten zespół, to faktycznie był taki moment, że w każdej chwili mogło tu zgasnąć światło. Każdy przeżyty dzień to była furtka do następnego. Zimą startowaliśmy bez płynności finansowej, z zaległościami wobec zawodników z ligowej kadry i tych, którzy byli odsunięci od zespołu. W trakcie rundy udało się jednak wiele spraw wyprostować i drużyna walcząca o ligowe punkty nie miała już zaległości. Były też pieniądze na letni obóz, na który pierwotnie chcieliśmy wyjechać na początku lipca. Okazało się jednak, że w tym terminie nie było ośrodka, który gwarantowałby nam lepsze warunki treningowe niż te, które mamy u siebie. Dlatego zdecydowaliśmy, że nie ma sensu wyjeżdżać z Bełchatowa - wyjaśnił Kiereś.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL