Reklama

Reklama

1. liga. GKS Katowice o krok bliżej od utrzymania. Zadecyduje ostatnia kolejka

GKS Katowice był jednym z kandydatów do awansu do Ekstraklasy, ale przez swoją fatalną postawę w całym sezonie teraz musi ratować się przed spadkiem do drugiej ligi. W sobotę zrobił krok w kierunku utrzymania, bo jako pierwszy w tym roku zdołał ograć Wartę Poznań na jej stadionie. O utrzymaniu lub spadku "Gieksy" przesądzi jednak mecz w ostatniej kolejce z Bytovią.

Mariusz Pawełek, Radek Dejmek, Jakub Wawrzyniak, Arkadiusz Woźniak, Grzegorz Piesio, Adrian Błąd czy Bartosz Śpiączka - to piłkarze, którzy łącznie uzbierali w Ekstraklasie grubo ponad tysiąc spotkań. Doświadczenie w każdej formacji miało sprawić, że GKS Katowice w końcu skutecznie powalczy o Ekstraklasę. Stało się inaczej - do sobotniego starcia w Poznaniu Gieksa przystępowała z nożem na gardle. Jej rywalem była biedna Warta, która na początku sezonu musiała wynajmować stadion poza Poznaniem, a jesienią burzliwie przeszła zmiany właścicielskie. Bez nich klubu już by nie było. Warta ma za sobą całkiem udaną rundę wiosenną, z pięciu spotkań w "Ogródku" wygrała cztery, jedno zremisowała. Kameralny stadionik w Poznaniu odczarował dopiero GKS.

Reklama

GKS wygrał w Poznaniu zasłużenie, był zespołem znacznie lepszym. Wykorzystał może nie tyle fakt, że poznaniacy grali już bez presji, wszak utrzymanie zapewnili sobie w poprzedniej kolejce, ale też spore problemy kadrowe rywala.

- Gdybyśmy byli w pełnym składzie, to na pewno sprawilibyśmy Katowicom więcej problemów. Mieliśmy jednak sporo problemów kadrowych, dodatkowo nasz kapitan nie mógł grać z powodów rodzinnych. Szansę dostali zmiennicy, i choć nie zawiedli, to jednak widać było brak u nich cyklu meczowego. Przegraliśmy w środku pola, nie stać nas dziś było na więcej - mówił po spotkaniu trener Warty Petr Nemec. W środkowej linii Warty zabrakło Artura Marciniaka, który z powodu absencji trzech stoperów został przesunięty na środek obrony. Doświadczony gracz Warty miał po spotkaniu sporo uwag do postawy swojej drużyny.

- Wartę stać na znacznie lepsza grę, a dzisiaj zagraliśmy w eksperymentalnym składzie i to chyba nie wyszło. Formacje nie pracowały jak trzeba, akcje się nie rozwijały, nie mieliśmy sytuacji, by bramkarz GKS musiał się wykazać. Taka Warta nie zasługiwała na punkt, była słabsza. A szkoda, bo chcieliśmy fajnie pożegnać się z kibicami - mówił Marciniak.

Jedyną bramkę w tym meczu zdobył w 30. minucie Hiszpan David Anon, po dograniu Bartłomieja Poczobuta. Katowiczanie mieli jednak znacznie więcej szans, ale zwykle dobrze interweniował bramkarz Warty.

- Ciężki mecz, ale daliśmy radę, bo byliśmy dziś zespołem. Ostatnia spotkania pokazują, że potrafimy nieźle grać w piłkę, konstruujemy akcje, ale brakuje skuteczności. Mamy po dwie, trzy znakomite okazje, a rzadko strzelamy tyle bramek. Dzisiaj liczyły się punkty, a nie styl i je mamy - cieszył się po meczu Arkadiusz Woźniak z GKS. - Wiedzieliśmy, że Warta gra długim podaniem na dwóch napastników, zbiera drugi piłki i jest agresywna. To się potwierdziło, bo grali twardo, mimo że już się utrzymali. Fajnie, że wygraliśmy, bo mamy teraz wielki komfort. Wszystko jest w naszych rękach - ocenił Woźniak.

- Dla nas najważniejsze było to, by stąd wywieźć trzy punkty. Nieważny był styl, nieważna gra, liczyło się tylko zwycięstwo. Na dodatek graliśmy jako pierwsi, bo cała kolejka gra o 17.45, a Warta miała trochę ułatwione zadanie. Ona grała już bez presji, utrzymała się w poprzedniej kolejce, mogła grać na dużym luzie. I dlatego tak bardzo gratuluję mojej drużynie, bo wytrzymała presję. Kolejny finał za nami, a teraz najważniejszy mecz u siebie - mówił po spotkaniu w Poznaniu trener GKS Dariusz Dudek. GKS miał szansę na wywalczenie ligowego bytu już w sobotę - stało by tak się, gdyby Bytovia przegrała na swoim stadionie z Chrobrym Głogów, a także Wigry Suwałki nie zdołały pokonać Puszczy Niepołomice. Zdecydowanie ważniejszy był mecz w Bytowie. - Będziemy pewnie jeszcze jechać autokarem i śledzić wynik tego meczu - stwierdził Dudek.

Nadzieje trenera GKS się jednak nie spełniły - Bytovia zremisowała z Chrobrym Głogów 1-1, a Wigry ograły Puszczę 2-1. To zaś oznacza, że dwóch spadkowiczów wyłoni ostatnia kolejka. GKS ma 37 punktów, a Bytovia i Wigry - po 34. Za tydzień w sobotę GKS zmierzy się z Bytovią, a Wigry czeka starcie w Częstochowie z liderem pierwszej ligi - Rakowem. Jeśli GKS wygra lub zremisuje, utrzyma się w pierwszej lidze. Jeśli przegra, pozostanie Bytovia lub... Wigry, jeśli graczom z Suwałk uda się w tym samym czasie ograć Raków.

Warta Poznań - GKS Katowice 0-1 (0-1)

Bramka: 0-1 David Anon 30.

Andrzej Grupa, Poznań

1. liga: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje