Reklama

Reklama

1. liga: Bodzio W. myśli o zakończeniu gry w ŁKS

W czerwcu minie 15 lat od chwili, gdy piłkarze ŁKS po raz ostatni zdobyli tytuł mistrza Polski. Nie wiadomo jednak, czy ten jubileusz będzie świętował Bogusław Wyparło, ostatni zawodnik z 1998 roku grający nadal w barwach ŁKS.

"Powiedziałem kiedyś, że piłkarską karierę chciałbym zakończyć tam, gdzie ją zacząłem, a więc w Stali Mielec. I tych planów nie zmieniłem" - powiedział Wyparło.

Już przed rozpoczęciem bieżącego sezonu 38-letni golkiper podkreślał, że podpisał ostatni w karierze kontrakt z ŁKS. Jednak nie wykluczał wówczas, że jeszcze przed końcem umowy może wrócić do Mielca.

"Ciężko będzie pożegnać się z ŁKS, w którym przeżyłem niemal wszystko. To kawał mojego życia. Kiedyś trzeba jednak rozstać się z boiskiem. A zanim to zrobię chciałbym jeszcze pomóc Stali, dzięki której zaczęła się moja przygoda z futbolem" - dodał Wyparło.

Reklama

Taka postawa jest rzadkością w dzisiejszym futbolu. Wyparło nie jest jednak "klasycznym" piłkarzem. Nie ma gwiazdorskich manier, szerokim łukiem omija dyskoteki czy galerie handlowe, nie przywiązuje wagi do modnych ubrań i samochodów, nie pcha się przed telewizyjne kamery i na pierwsze strony gazet, nie prowadzi bloga, nie zabiega u dziennikarzy o wysokie noty w relacjach meczowych i chroni przed nimi swoje życie prywatne.

Na najwyższym szczeblu krajowych rozgrywek zadebiutował w Stali w 1990 r. Miał wówczas zaledwie 16 lat. Po sezonie 1995/96 musiał jednak szukać nowego pracodawcy. Na kilka miesięcy trafił do Sokoła Tychy, a wiosną 1997 roku zakotwiczył w ŁKS, którego właścicielem był wówczas Antoni Ptak. Po półtorarocznej grze w zespole z al. Unii został mistrzem Polski i najlepszym bramkarzem ligi.

Po tych sukcesach golkiper ŁKS mógł trafić do stojącego u progu swoich największych sukcesów francuskiego Olympique Lyon, ale właściciel łódzkiego klubu nie wyraził zgody na transfer. "Gdybym wtedy wyjechał, to pewnie moja kariera potoczyłaby się inaczej. Teraz nie ma jednak sensu tego rozpamiętywać" - powiedział Wyparło.

Dodał, że nie ma też urazy do Antoniego Ptaka, który nie wyraził zgody na transfer do Olympique, a później przez kolejne lata "zsyłał" bramkarza do różnych klubów w Polsce. Dzięki temu Bodzio W. (pseudonim, który zamiast nazwiska od blisko 14 lat widnieje na meczowych koszulkach Wyparły) trafił do Legii Warszawa, Ceramiki Opoczno, RKS Radomsko i Pogoni Leżajsk.

W sezonie 2002/03 Ptak sprowadził Wyparłę do Piotrcovii, z którą chciał wywalczyć awans do ekstraklasy. To zadanie zrealizował jednak dopiero w kolejnym sezonie, gdy przeniósł zespół do Szczecina. Po awansie Wyparło otrzymał "wolną rękę" w szukaniu nowego pracodawcy i wrócił do występującego wówczas na zapleczu ekstraklasy ŁKS.

"Z panem Ptakiem rozstaliśmy się w dobrych stosunkach" - podkreślił Wyparło, który z ŁKS również wywalczył awans do ekstraklasy. Dodatkowo został też wybrany najlepszym bramkarzem ówczesnej II ligi.

"Po tym awansie pewnie do dzisiaj gralibyśmy w ekstraklasie, gdyby po trzech latach niezasłużenie nas z niej nie wyrzucono. Kilka klubów było wówczas w gorszej sytuacji od nas, ale tylko my nie dostaliśmy licencji. Nawet w PZPN wiele osób mówiło nam, że to krzywdząca decyzja, jednak nikt jej nie zmienił. Dodatkowo pozbawiono nas finansowej premii za zajęcie siódmego miejsca, które wywalczyliśmy w sportowej walce. To wszystko było początkiem tragicznej sytuacji, w jakiej klub jest obecnie" - podsumował Wyparło, który jednak po karnej degradacji nie odszedł z ŁKS i po dwóch sezonach znów wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Klubu nie opuścił również minionego lata, gdy po kolejnym, tym razem sportowym spadku, ŁKS znalazł się na krawędzi upadku. Nic dziwnego, że fani klubu z al. Unii wywieszają na meczach m.in. flagę z charakterystycznym wizerunkiem piłkarza w koszulce z numerem 30 i napisem "Bodzio W".

Przez te wszystkie lata Wyparło nie zapomniał jednak o Stali i na bieżąco śledził odbudowę mieleckiego klubu. Jest również członkiem Klubu'39, którego celem jest m.in. finansowa pomoc pierwszej drużynie Stali.

Powrót do Mielca dla Wyparły nie będzie jednak oznaczał zerwania związków z Łodzią, w której prowadzi piłkarską szkółkę włoskiego AC Milan oraz własną akademię bramkarską.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje