Reklama

Reklama

Paulo Sousa: Razem do Kataru

14 grudnia ekipa "Prawdy Futbolu" rozmawiała z Paulo Sousą. Portugalski trener został poinformowany, że emisja materiału nastąpi w Święta Bożego Narodzenia. - Wyobraźmy sobie, że w jednym momencie zabraknie w reprezentacji Glika, Krychowiaka i Lewandowskiego. A może to nastąpić ze względu na wiek w jednym momencie. Musimy być gotowi na to – zaznaczył Sousa. Mówił "my", tak jakby miał dłużej pracować z Biało-Czerwonymi. Na pewno zakładał, że zagramy baraże. Wzniósł hasło: "Razem do Kataru". W tym dialogu jest mnóstwo o mentalności, taktyce, niuansach gry, pada sporo nazwisk i rzecz jasna wracamy do nieszczęsnego meczu Polska – Węgry…

Jaka jest pańska prawda futbolu 2021, jeśli chodzi o naszą reprezentację narodową? To zasadnicze pytanie...

Prawda to zawsze być szczerym i konkretnym wobec siebie na co dzień. W ten właśnie sposób żyję, w oparciu o taką bazę - dla siebie i dla innych. Żeby prezentować się z całą wiedzą jaką mamy, ale też ze szczerością i spójnością we wszystkich decyzjach, jakie podejmujemy.

Próbujemy podsumować rok - także pański rok z drużyną narodową. Pamięta pan dzień, gdy prezes Boniek zadzwonił z propozycją pracy i jaka była pańska reakcja?

Reklama

Reakcja od razu była bardzo pozytywna, bo była to wielka osobowość światowego futbolu, dobrze znany. Odebrać telefon bezpośrednio od "Zibiego", wówczas prezesa federacji - to był zaszczyt, oczywiście. Po tym jak wyjaśnił, dlaczego chce zrobić zmianę, wyjaśnił dlaczego wybrał właśnie mnie, poprosił bym się zastanowił...

Cały materiał do obejrzenia na kanale "Prawda Futbolu": https://www.youtube.com/watch?v=Z7EIRfRcOnE&t=309s


Miał Pan wątpliwości?

Nie, nie miałem wątpliwości, ponieważ zawsze jestem pełen szacunku dla ludzi, którzy uznają talent w zarządzaniu, naszą metodologię szkolenia, czy koncepcję gry. Z tych powodów dla mnie to był moment szczęśliwy. I "Zibi" poprosił, żebym się zastanowił, a następnie znów się ze mną skontaktował, żebym wrócił z ostateczną decyzją, ale nie dał mi za dużo czasu... Wrócił wkrótce, i to była dla mnie naprawdę prosta decyzja - ponieważ dysponowałem argumentami, które szybko przeważyły na tak. Pracować blisko z "Zibim", z polską federacją, i by zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc poprawić sytuację w tym pięknym kraju, który kocha futbol, który ma tak ważną historię, kulturę, dlatego to dla mnie był ewidentny zaszczyt i łatwo było mi podjąć tę decyzję.

Czytaj także: Eksperci krytykują Paulo Sousę

Pańską pierwszą wyprawą była wizyta u Roberta Lewandowskiego w styczniu 2021 Poleciał pan wówczas do Niemiec. I po roku - w wywiadzie dla magazynu "Kicker" - powiedział pan: "Spotkałem Roberta, który wydawał mi się nieszczęśliwym zawodnikiem". I określił pan swoją misję następująco: "Spowodować, że będzie szczęśliwy w drużynie narodowej". Odniósł pan sukces w tej misji?

Jestem pewien, że kontekst w jakim to przedstawiacie, kształtowany jest przez te dwa-trzy słowa, które sprowadzają się do tego, że był nie wiadomo jak nieszczęśliwy. Tymczasem to było wszystko proste - to jest piłkarz, który osiągnął niezwykły poziom i nadal chce zdobywać coraz więcej. Więcej - będzie kontynuował swój rozwój, jestem tego pewny. Ponieważ jest bardzo wymagający wobec siebie oraz ludzi dokoła niego - z tego powodu. Rozumie jaki wpływ mają ludzie na jego możliwości i jego osiągnięcia. Próbuję zrozumieć lepiej Roberta, a także - kulturowo - jaka jest drużyna narodowa wokół niego - jaki jest polski futbol. Od kogoś, kto gra na wysokim poziomie, ale z pewnym doświadczeniem, to dla nas to było bardzo ważne zrozumieć właśnie Roberta oraz drużynę narodową, aby zdiagnozować, jak moglibyśmy pomóc, żeby poprawić wszystkie rzeczy i także u Roberta. I - tak! - odnieśliśmy na tym polu sukces. Oczywiście za każdym razem, gdy się spotykamy się, mamy dużo więcej czasu, i więcej możliwości by doświadczyć siebie, i lepiej wyczuć, ponieważ przez telefon czy zoom to nie jest to samo. Osobista relacja, profesjonalna, rozwijają się znacznie lepiej przy bezpośrednim kontakcie. Jednym z kluczy, częścią tego sukcesu jest też to, żeby skłonić go do zwracania uwagi na pewne sprawy - chodzi też o rozpoznanie, zrozumienie, na jakich falach pracuje. To na co dzień nie są te same fale, jak u innych, więc to Robert musi się najpierw dostosować do funkcjonowania pozostałych członków drużyny, a później możemy wymagać, by inni się dostosowali do jego możliwości. Jest przy tym bardzo bystrym człowiekiem i piłkarzem, jeśli chodzi o grę, to rozumie bardzo wiele. Jest to wręcz niespotykane, w jaki sposób czyta grę, pozycje, timing, jak potrafi zająć odpowiednią pozycje, jego fizyczność i rozumienie taktyki jest wręcz niesamowite. Więc ważne by zwracał uwagę na innych i się troszkę dostosowywał do reszty... By brał pod uwagę, jaka jest norma innych. Oczywiście zdecydowaliśmy się na model gry, który pasuje wszystkim w tej drużynie, a szczególnie jemu. Odkąd przyjechaliśmy liczba bramek strzelonych w drużynie narodowej i przez Roberta rośnie, i generalnie jest naprawdę wysoka. A strzelone gole to coś co napawa napastnika radością, więc w tym aspekcie odnieśliśmy sukces z nim i z drużyną narodową...

Oczywiście kreuje pan kapitana na lidera - stał się przykładem do naśladowanie dla innych zawodników. Nie żałuje Pan, że zabrakło Lewandowskiego choćby wśród piłkarzy rezerwowych w ostatnim meczu z Węgrami. Czy ta decyzja była pańska czy podjęta wspólnie z Robertem?

Rozmawiałem przed i po meczu z pańskimi kolegami. Przed decyzją miałem dużo myśli. Wiele przemawiało za tą decyzją - byłem przekonany, że to dobra okazja, żeby zrobić coś co było bardzo ważne, czyli dać odpocząć takiemu zawodnikowi jak Robert, który zagrał dużą liczbę meczy. Zawsze chodzi o wyniki i w obliczu wyniku stajemy się krytykami, i ja to rozumiem bardzo dobrze, to jest naturalne i to część naszej pracy. Kiedy zostajesz kontuzjowany i możesz być wykluczony z baraży, to też musiałbym się wtedy wytłumaczyć - tak jak sytuację z Robertem w kontekście pierwszego meczu z Andorą, gdy zaczynał się mój proces pracy z reprezentacją. Odnoszenie się do krytyki jest dla mnie naturalne. Gdy spojrzymy za kulisy spotkania z Węgrami, to był kluczowy moment. Jestem typem osoby pracującej w procesie, w dłuższej perspektywie - towarzyszy mi myśl, żeby młodzi zawodnicy zyskali jak najszybciej doświadczenie, by zrobić to połączenie między poziomem juniorskim albo poziomem ekstraklasy z międzynarodowym poziomem, aby byli gotowi za 2-3 lata. Żeby rozumieli środowisko, decyzje, przywództwo, komunikację, mentalność reprezentacji. Tego właśnie wymagamy od młodych zawodników, oni już w dużej mierze to mają, także na boisku. Ale także bycie częścią tego mechanizmu, w którym są zawodnicy zawsze na pierwszym planie, wobec których wszyscy mają oczekiwania, Robert, Glik czy Krychowiak, gdy nie byli brani pod uwagę, jeśli chodzi o ustalenie składu, to była okazja dla innych zawodników żeby zrobić krok do przodu, żeby zaprezentować swoją charyzmę, osobowość, wziąć odpowiedzialność, żeby podejmować decyzję. Myślę, że to był dobry moment, bo to był ważny mecz ze względu na wynik, więc to było bardzo ważne dla zawodników młodszych, by zyskać takie doświadczenie, bo ci doświadczeni nie mogą być zawsze na pierwszym planie. Jeśli chodzi o samą grę, pierwsza połowa była zbalansowana, zaczęliśmy bardzo dobrze, mieliśmy szansę pierwsi zdobyć bramkę, z kolei straciliśmy gola po rzucie wolnym, tam był ciąg złych decyzji, cofaliśmy się, zabrakło komunikacji i wybicia tej piłki. W drugiej połowie doprowadziliśmy do remisu, a chcieliśmy wygrać mecz, wtedy podjąłem decyzję by grać bardziej ofensywnie. Zmieniłem "Pionę" (Krzysztofa Piątka) na (Arka) Milik, żeby znowu poczuć moc w ataku, dołożyłem też dodatkowego zawodnika z przodu - Frankowskiego. Na placu było dwóch skrzydłowych plus Frankowski jako środkowy, ofensywny pomocnik, ale w tym czasie straciliśmy środek pola. A stało się tak dlatego, że nie mieliśmy na placu dwóch kluczowych piłkarzy, Zielińskiego i Klicha... I pozwoliliśmy na dużo wymiany piłek przez rywala... Drugi gol to najpierw strata naszego napastnika -  zabrakło nam właściwego rozczytania tej sytuacji, nasze szeregi były rozproszone i te rzeczy mogą się dziać, a jak widzisz i zauważasz takie sytuacje to... możesz być lepszy niż inni.. A tak w tym meczu nie było - bo my nie gramy dobrze. Ale przecież były mecze, w których byliśmy lepsi, niż przeciwnik, ale przegrywamy. Tak też się dzieje z PSG, Bayern, Chelsea, są takie mecze, że jesteś lepszy, ale przegrywasz. Oczywiście dzisiaj zrobiłbym pewne rzeczy inaczej. Mówiłem to już, ja tłumaczę rzeczy, które mi przyświecają, ponieważ wszyscy zasługują na to, żeby wiedzieć i rozumieć dlaczego podejmujemy pewne decyzje. Kiedy podejmuję określone decyzje, to mam ich uzasadnienie... Więc tak jak powiedziałem, żeby powtórzyć i podsumować, ja zawsze byłem osobą i trenerem "pracującym w pewym procesie". Oczywiście mój kontrakt i moja uwaga skupia się znacznie bardziej na teraźniejszości. Wszyscy, którzy tu jesteśmy musimy być skupieni na teraźniejszości, na grze, a inne rzeczy będą zrobione w przyszłości. Wszyscy zawodnicy chcą wygrywać poprzez organizację, my zawsze jesteśmy nastawieni, że mamy najlepszych zawodników na boisku, żeby rywalizować jak najlepiej potrafimy i już pokazaliśmy, że możemy rywalizować z kimkolwiek i możemy wygrywać. Możemy też przegrywać - oczywiście bo nie jesteśmy lepsi, niż wszyscy pozostali, ale wszystkie zalety, zasoby jakie posiadamy, kiedy wszyscy zawodnicy są na boisku, i są na swoim najlepszym poziomie, to możemy rywalizować i wygrywać z każdą drużyną i przecież to właśnie pokazaliśmy z Hiszpanią, Anglią, z Albanią - w dwóch meczach, ważnych spotkaniach. To było ważne doświadczenie, ważny moment, by przejść kwalifikacje z Albanią, poradzić sobie z całą sytuacją, i wtedy drużyna, jak i poszczególni zawodnicy stanęli na wysokości zdania.

Czytaj także: Sousa odmówił Kuleszy. Co dalej z Portugalczykiem?

Jakie są obecne plany co do zawodników? Te trzy miesiące na przygotowanie, rozmowy z zawodnikami, jakie są plany?

Moje plany są znane, niektóre ligi teraz pauzują na czas zimowy, dlatego po przerwie zimowej musimy zacząć pracować z zawodnikami, zaczynając z końcem stycznia, poprzez luty, by przygotować zawodników, im bliżej meczów w związku z naszym modelem gry, wszystkiego co było już zrobione, tak by móc podjąć najlepsze decyzje.

Chce pan podróżować do zawodników, rozmawiać z nimi? Jak zamierza pan się zorientować, jeśli chodzi - na przykład - o ich problemy w klubach? Jakieś niedawne kontuzje lub problemy z regularnym graniem w zespołach klubowych...

Przede wszystkim zawsze moi dwaj trenerzy przygotowania fizycznego są w kontakcie z każdym trenerem przygotowania fizycznego w klubie, by zawsze dostać aktualne informacje. Rzecz jasna w kontakcie jesteśmy także z departamentem medycznym. Normalnie zawodnicy mają obowiązek poinformowania nas o każdej rzeczy, jaka im się przytrafia w sesji treningowej, czy w grze. I informują naszego doktora. Jeśli jest potrzeba, to jesteśmy blisko i dajemy im możliwość kontaktu z naszym sztabem medycznym i naszymi treneremi przygotowania fizycznego, aby pomóc wrócić do zdrowia - w swoich miejscach pracy na co dzień. Zorganizowaliśmy to wcześniej, teraz mamy covid i musimy reorganizować pewne rzeczy, ale cały mój sztab jeździ - także trenerzy przygotowania fizycznego są tego przykładem. Dotyczy to choćby polskich piłkarzy grających w Rosji, którzy przecież z reguły mają przygotowania w Marbelli, i tak zapewne będzie także tym razem. Tym samym będziemy mogli być blisko nich. Ja sam, z Manuelem (Da Silva Pereirą), z Włochem Cosimo (Cappaglim), innymi, śledzimy resztę. Mamy takie zasady pracy - także tutaj w Ekstraklasie, która wznawia rozgrywki 5 lutego, a nasze spotkanie z trenerami polskiej ligi przesunęliśmy na 31. stycznia. Niedługo prawdopodobnie to ogłosimy, ale zależy to od sytuacji pandemicznej. Na pewno chcemy zrobić takie spotkanie. A jeśli chodzi o to, to chcemy iść do klubów z wybranymi zawodnikami, których śledzimy częściej, inni też będą mieli kontakt, są na liście, ale będziemy bardziej skupieni na tych, którzy będą potrzebni w marcowych meczach. Postaramy się tu w Polsce być i śledzić pierwsze mecze Ekstraklasy, a potem podążymy w inne miejsca... Chcemy już przewidzieć wszystko, co może się może wydarzyć - każdy detal, jeśli chodzi o mecz z Rosją. Przygotowujemy tę operacją z Kubą (Kwiatkowskim - Team Manager ds. sportowych), Łukaszem (Gawrjołkiem - Team Manager ds. logistyki), z wszystkimi, których dotyczy plan i ostateczna decyzja.

Legenda, były selekcjoner Antoni Piechniczek - który prowadził drużynę w 1982 - powiedział niedawno na "Prawdzie Futbolu", że "teraz nie ma już czasu na eksperymenty, teraz Paulo Sousa musi stawiać na piłkarzy, których wybierał w poprzednich 15 spotkaniach, dał im zaufanie i musi wierzyć, że rozumieli plan, taktykę, mentalność". Zgadza się pan? Że to jest teraz czas, by zebrać owoce tych 15 meczów, w których prowadził pan Biało-Czerwonych. A zarazem będzie to wszystko trudne, biorąc pod uwagę kontuzje i formę poszczególnych zawodników.

W pełni się zgadzam... Już powiedziałem, że teraz nie mogę być trenerem "procesu". Rozumiem, że teraz muszę być dużo bardziej skupiony dokładnie na tym, co nas czeka. Dlatego najlepsi zawodnicy, którzy prezentują teraz najlepszą formę i są przyzwyczajeni do naszej dynamiki, będą wybrani na te dwa mecze marcowe. Dlatego na tym teraz będziemy się skupiać. Dlatego całą nasza energia idzie teraz właśnie na te dwa spotkania play-off i wywalczenie awansu do Kataru.

Jakie są relacje z nowym prezesem PZPN?

Normalne, odkąd podjąłem decyzję, by zostać selekcjonerem miałem w planie przekazać całą moją wiedzę zawodnikom, reprezentacji, narodowi, by wszyscy mogli się czuć coraz bardziej dumni. Z prezesem jest tak samo - chce najlepszych wyników, chce zwyciężać, dlatego mamy taki sam cel, by robić najlepiej to co potrafimy i osiągać wyniki.

Kiedy narodził się pomysł Matty’ego Cash’a i jak się stało, że został powołany do reprezentacji? I czy znał pan historię ostatnich lat i problemy jakie mieli zawodnicy z innych systemów szkolenia z adaptacją w naszej drużynie narodowej?

Myślę, że każdy przypadek jest inny. Nie możemy zakładać, że wszystko co się stało w przeszłości, znów się powtórzy. Myślę, że każda osobowość jest inna, każdy przypadek jest inny, każda chwila jest inna. Całe otoczenie, doświadczenie i wiedza z tych dni, może teraz pomóc w integracji dla zawodników takich, jak Matty Cash. To jest jeden z najlepszych planów awaryjnych jakie mamy, w jego wieku, przy potencjale, jakim dysponuje - jestem pewny, że w dłuższej perspektywie Matty będzie kluczowym zawodnikiem w reprezentacji. To jest kwestia integracji i jestem pewny, że ta integracja się szybko potoczy. Był bardzo entuzjastyczny w całej tej historii, bardzo emocjonalny na początku, gra w top lidze, bardzo wymagającej. Jego umiejętności jak mówiłem, mają odpowiednią charakterystykę, by pomóc reprezentacji wygrywać mecze.

W tym roku miał pan odważne decyzje jak zmiana taktyki, jak wprowadzenie nowych zawodników, jak Kacper Kozłowski, najmłodszy zawodnik w historii EURO. Jaka jest skala jego talentu, jaki postęp może zrobić?

Ogromny postęp, a już jest bardzo dojrzały, jak na swój wiek, dlatego jest powołany i związany z nami. Jest zawodnikiem, który będzie grał ważną rolę w reprezentacji w najbliższych latach, w zależności oczywiście od kolejnych kroków w jego karierze, ale jak na swój wiek jest bardzo dojrzały, dlatego jest teraz z nami w drużynie narodowej. Jeśli chodzi o pomysł na grę, jak mówiłem od pierwszego dnia, na wszystko co ja i mój zespół zaczęliśmy analizować, a śledzimy na bieżąco 60 zawodników, którzy są cały czas analizowani, zidentyfikowaliśmy jak ważne jest mieć wyrazistość w ataku na pozycji napastnika. Tam mamy jakość, a zarazem mamy dywersyfikację, jeśli chodzi o typ zawodników w ataku. Nadal w tę stronę idziemy i wprowadzamy takich zawodników. Proszę zobaczyć wpływ Adama Buksy, który dostał się do drużyny, a wcześniej uczynił to (Karol) Świderski. Zidentyfikowaliśmy to, zanim oni zaczęli z nami pracować, z czasem i dynamiką jaką przygotowaliśmy i to nam pokazało jakie możliwości ma drużyna narodowa. Myślę, że jesteśmy trzecią drużyną narodową, jeśli chodzi o liczbę strzelonych bramek (w eliminacjach Mundialu). Chodziło właśnie o to, by mieć więcej zawodników bliżej okazji bramkowych, bliżej Roberta. By korzystać z tych możliwości, i z tego że przeciwnik bardzo skupia się na Robercie, ale też by dać Robertowi miejsce na interakcję, na to, by go chronić i by mieć współdziałanie z większą liczbą zawodników ustawionych blisko niego - tak, aby mógł robić różnicę. Również by zwiększyć liczbę goli i uwagę na nim. On jest zawsze jednym z najwięcej biegających zawodników, jeśli chodzi o dojście do granicy - czy w sprintach, czy w przyspieszaniach, w tych najbardziej "wybuchowych" momentach naszych meczów. Musimy zadbać o odpowiedni balans w naszej ofensywie. Jestem trenerem z pomysłem zarazem bardzo ofensywnym, ale także trenerem który chce widzieć więcej - więc zwiększyliśmy znacznie nasze możliwości, jeśli chodzi o bliskie interakcje piłkarzy, krótszy dystans między nimi. Zwracamy uwagę na bardziej agresywną grę bez piłki. Ponieważ jedną z rzeczy, na którą zwróciliśmy uwagę - zaczynając pracę - był niski blok defensywny, w momencie, gdy traciliśmy piłkę, byliśmy bardzo pasywni, tylko czekając na błąd przeciwnika, zamiast prowokować go do błędu. Aktualnie drużyna jest dużo mocniejsza, zmieniła się znacznie, nie było łatwo zmienić tę mentalność. Dużo częściej jest teraz na połowie przeciwnika, wykonując pressing, wysoki pressing, teraz często przeciwnik unika naszej presji, więc to on próbuje cisnąć, a my powinniśmy być mocni w defensywie i zarazem agresywni. Jesteśmy również silniejsi w naszych ofensywnych działaniach, ponieważ ofensywne działania, to ten moment, gdy wygrywamy piłkę - będąc bardziej kolektywni, a nie indywidualnie. Kluczowe jest, aby nie jeden zawodnik dostał piłkę i nie miał wsparcia. Cała drużyna musi się poruszać i dawać wsparcie. Gdzie nadal musimy pracować, by być lepszymi? Już jesteśmy lepsi - widać różnicę, ale musimy być jeszcze silniejsi - w niektórych meczach było już fantastycznie, w innych mniej, w szczególności w naszych defensywnych działaniach, w momentach, gdy traciliśmy gole. Czasem miejsca, które powinny kluczowe, aby powstrzymać kontrataki rywala na boisku nie były najlepiej zabezpieczone. Do tego doszły indywidualne decyzje w grze obronnej, pojedynki jeden na jeden, jak bronić, trzymając głębię, tak aby powstrzymać kontrataki. W tym musimy cały czas iść do przodu, ale jest bardzo trudno zmienić - te zachowania. To się dzieje, ale później jest miesiąc, czy dwa miesiące przerwy. Trenerzy w klubach mają inne zapatrywania - proszę zawodników często o coś innego. Stąd, gdy kadrowicze znowu się spotykają, musimy znowu to wprowadzać. Jednak to dla mnie jako lidera i trenera normalne - rozumiem, że tak jest. Dla was to nie musi być jasne, bo wy się skupiacie tylko na wyniku, a nie "strickte" na tych zachowaniach. I to jest coś w czym chcemy teraz być dużo bardziej konsekwentni, i myślę, że robimy w tym duży postęp. Po EURO, wprowadziliśmy tę mentalność od razu w meczu domowym z Albanią, byliśmy konsekwentni i wygraliśmy ważny mecz. Również zdając sobie sprawę, że nie będzie grał zawodnik bardzo ważna dla drużyny jak Zieliński. Właśnie w tych trzech meczach wrześniowych - z Albanią, San Marino i z Anglią u siebie. Byliśmy konsekwentni. Rozmawialiśmy też o tym w kontekście spotkania z Albanią na wyjeździe - byliśmy konsekwentni jako drużyna strategicznie, taktycznie, mentalnie, technicznie. Wiemy, jak zdobyć dobry wynik, i to nam pokazuje, że w przyszłości też będziemy w stanie to zrobić - szczególnie kiedy wszyscy gracze będą do dyspozycji.

Dużo wątków zostało tu poruszonych - jedno to pokazanie pozytywnej strony i tego co już udało się uzyskać w pracy z drużyną narodową i uważamy w Polsce, że bardzo ważne jest by rozumieć jak pomóc Robertowi, jak pan powiedział, jak ustawić więcej zawodników obok niego by kreować więcej okazji... A jednym z największych problemów, co już pan wspomniał, jest brak agresji...

W dwóch momentach gry - pierwszy w momencie utraty piłki, w czasie kontrataku przeciwnika, czasami pozycyjnie nie jesteśmy w odpowiednim miejscu, by zrobić różnicę i tę akcję rywala zatrzymać. I czasami również stajemy się dużo bardziej konsekwentni, ponieważ jesteśmy skupieni bardziej na tym indywidulanie. W defensywni musimy podejmować mocniejsze i lepsze decyzje.

Bardzo często powtarza Pan słowa "mentalność" i "odpowiedzialność" - czy to są największe problemy w tym roku?

To jest coś co powtórzę znowu, i to oczywiście jest dyskusyjne... Jednak dla mnie, aby polski zawodnik - o czym powinien myśleć w przyszłości, by podnieść swój poziom - to jest mentalność i taktyczna inteligencja, rozumienie koncepcji i komplikacji gry, by mieć lepszą analizę, podejmować właściwie decyzje i odpowiednio je wykonywać. Dla mnie to jest bardzo jasne, gdzie musimy nadal pracować. Oczywiście cała dynamika i propozycja, jaką przedstawiłem drużynie i zawodnikom pierwszego dnia bardzo otwarcie, by to zrozumieli i teraz jesteśmy coraz bardziej konsekwentni na wszystkich tych polach. Dlatego jestem zadowolony z całego postępu, jaki zrobiliśmy, mentalnie to jest bardzo ważne. Nie możemy myśleć - próbuję użyć odpowiedniego słowa - nie możemy myśleć skromnie, musimy myśleć odważnie. Dużo szerzej, cały czas, by osiągnąć pewien poziom rywalizacji, musimy myśleć o wygrywaniu, oczywiście w oparciu o nasze walory, i odpowiednią strategię, ale musimy być coraz bardziej w tym konsekwentni. Rozmawialiśmy o tym na początku, osobowość i odpowiedzialność, i charyzma na boisku, nie możemy też myśleć, że każdy z zawodników zrobi krok do przodu... To się nie stanie u każdego z zawodników... Ponieważ - jak już mówiłem - ale to jest naturalne, niektórzy rozumieją i troszkę bardziej zgłębiają temat, analizują, to co mówię, próbują rozwiązywać te sytuacje, które im podsuwam, a inni będą to po prostu krytykować. To jest naturalne. Cały czas to powtarzam - ogromne znaczenie ma wielka reforma polskiej piłki, dla mnie to jest bardzo czytelne i myślę, że możemy sporo skorzystać po ostatnim meczu. By mieć trzech kluczowych zawodników w reprezentacji jak Glik, Krychowiak - i bardzo często też odpowiadam krytykom, którzy mówią, że ci dwaj to już nie to, ale charyzma, osobowość, rozumienie gry, to właśnie pomaga zespołowi, by był bardziej kompaktowy, spójny, to właśnie oni, no i Robert. Wyobraźmy sobie tych trzech zawodników, zawodników, także ze względu na ich wiek, wyobraźmy sobie, że ich nie ma, a możemy ich nie mieć na raz, więc musimy mieć innych, by zrobić krok do przodu. Dlatego mentalność jest tak ważna, by w tym pomóc i wspierać innych zawodników, tak by byli zaangażowani w drużynę narodową.

Ostatnie pytanie. Co mogę życzyć w 2022 roku? I czego pan życzy reprezentacji i sobie?

Przede wszystkim zdrowia, dla nas i dla wszystkich, Myślę, że bez zdrowia nie moglibyśmy tego robić, i koronawirus nam wszystkim pokazał, jacy jesteśmy bezbronni, ale także dał nam możliwość by być razem, bardziej niż kiedykolwiek. W tym kraju, a traktuję ten kraj jak mój, próbuję rozumieć Polaków, widzę, że ludzie mają ogromną historię, że gdy się już zbiorą, mogą zrobić wszystko. Spotkać się, wierzyć, jak mówiłem od pierwszego dnia, wierzyć. Pewność siebie, mieć dobrą energię wokół tego wszystkiego i razem doświadczyć Kataru.

Rozmawiał Marcin Lepa (Polsat Sport, współpracownik Prawdy Futbolu)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje