Polska armia chce się zabawić. Będzie brutalnie, nie ma mowy o przyjaźni
Klaudia Zwolińska, Mateusz Polaczyk i Grzegorz Hedwig zadebiutują w piątek (2 sierpnia) w nowej konkurencji igrzysk olimpijskich. To kajakcross, w którym wiele się dzieje. To prawdzisa wojna na wodzie, ale - jak powiedział Polaczyk - Polacy są gotowi na walkę nawet do krwi. W końcu cała trójka to żołnierze Wojska Polskiego.

Rywalizacja w kajakcrossie rozpocznie się od czasówki. Tu zawodnicy jechać będą indywidualnie. Kolejnego dnia zostaną skojarzeni w czwórki i wtedy zacznie się wojna na wodzie. To będzie bezpośrednia rywalizacja. Tu nie będzie przelewek.
- To bardzo widowiskowa konkurencja, ale też bardzo brutalna - przyznał Mateusz Polaczyk, który fizycznie jest doskonale przygotowany do takiej walki wręcz na wodzie.
To będzie walka wręcz na wodzie. Ostatnia szansa polskich "górali"
O ile w slalomie potrzebna jest precyzja, o tyle w kajakcrossie, który jest tak naprawdę inną dyscypliną, jest walka wręcz. Trzeba się doskonale orientować w terenie.
- Trzeba wymuszać błędy na innych zawodnikach. Niekoniecznie trzeba dobrze jeździć slalom, by startować w kajakcrossie. Nie ma w tym dużej specjalizacji, bo dopiero debiutuje w igrzyskach - mówił nasz kajakarz.
- Na pewno będziemy walczyć. Mocna powinna być Klaudia, a Grześkowi, który jest kanadyjkarzem, może przeszkadzać drugie pióro - dodał.
Klaudia Zwolińska właśnie w kajkcrossie będzie sobie chciała odbić niepowodzenie w C-1. Zaraz po tym, jak nie awansowała do finału, zapowiedziała, że będzie się chciała wyładować w ostatniej konkurencji igrzysk w slalomie kajakowym.
- O tym się nie mówi, ale to jest zupełnie inna dyscyplina. Tam jest inne podejście. W slalomie muszę się uspokajać i tonować emocje, a w crossie muszę się pobudzać. Do tego muszę być pewna siebie. Dobrze, że ta konkurencja jest na samym końcu, bo można tam wyładować emocje - przyznała.
Zapytana o to, jak się będzie pobudzała przed kajakcrossem, odparła:
Będę się musiała nabuzować. Ma być jak w ringu. Nie chcę mówić brzydko o koleżankach, ale tutaj już nie będzie przyjaźni, tylko trzeba będzie, no... Lecieć z tematem. Nie ma innej opcji na crossa. To konkurencja, w której jest bezpośrednia walka. Jeżeli ktoś wątpi, czy da radę, to z góry jest skazany na niepowodzenie. Zawsze po przejazdach jesteśmy trochę poobijane. Musimy zresztą mieć na start ochraniacze.
Z Paryża - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













