Reklama

Reklama

Tłumy kibiców Capitals świętowały na ulicach Waszyngtonu

Kilkadziesiąt tysięcy fanów świętowało na ulicach Waszyngtonu triumf hokeistów Capitals w finale ligi NHL i zdobycie po raz pierwszy w historii Pucharu Stanleya. To pierwszy od 26 lat klub, który wywalczył dla stolicy USA mistrzostwo jednej z głównych zawodowych lig.

Capitals w czwartek wygrali na wyjeździe z Vegas Golden Knights 4-3, a w rywalizacji play off zwyciężyli 4-1. Tłumy kibiców stołecznej ekipy śledziły transmisję z tego pojedynku w swojej hali. Mecz oglądano także na wielkich ekranach w wielu pobliskich barach, które były zapełnione po brzegi. Kierowcy samochodów rytmicznie używali klaksonów, dostosowując się do dopingu fanów.

Po końcowej syrenie ci skandowali "Mamy puchar" oraz "Owi, Owi!" na cześć kapitana zespołu Aleksandra Owieczkina. Rosjanin zdobył jedną z bramek tego wieczoru oraz został najlepszym zawodnikiem (MVP) fazy play off.

Reklama

Pilnujący bezpieczeństwa policjanci przypominali o ostatnich kursach metra, ale większość sympatyków Capitals zignorowała to i kontynuowała celebrację na schodach National Portrait Gallery, a także w okolicznych pubach. Niektórzy w euforii wspinali się na uliczne latarnie.

Capitals zostali pierwszą od 26 lat drużyną, która wywalczyła dla Waszyngtonu mistrzostwo jednej z czterech głównych zawodowych lig (NFL, NBA, NHL i MLB). W 1992 roku triumf w futbolowym Super Bowl święcili Redskins.

"Teraz mogę umrzeć w spokoju" - napisano na jednym z transparentów trzymanych przez świętujących w stolicy kibiców.

Inny - głoszący "Urodziłem się dla tego dnia" - miał 31-letni Chris Ostergard, który podobno przyszedł na świat dzień przed 1000. meczem swoich ulubieńców.

Kibice przyznawali, że musieli długo czekać na historyczny triumf Capitals, ale zgodnie wyrazili pewność, że w niedalekiej przyszłości zespół ponownie - i to nieraz - wywalczy Pucharu Stanleya.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje