Reklama

Reklama

Tercet gwiazd poprowadził Penguins

Walczący o prymat w Konferencji Wschodniej NHL hokeiści Pittsburgh Penguins odnieśli dziewiąte zwycięstwo w ostatnich dziesięciu meczach. Tym razem pokonali na własnym lodowisku Winnipeg Jets 8-4.

Do 45. wygranej w sezonie "Pingwiny" poprowadził tercet James Neal, Jewgienij Małkin i Sidney Crosby. Łącznie zanotowali pięć goli i osiem asyst. Neal zaliczył trzy trafienia, Rosjanin uzyskał dwa gole i miał trzy asysty, a wracający po długiej przerwie spowodowanej kontuzją Crosby cztery razy otworzył kolegom drogę do bramki rywali.

Małkin zdobył 42. i 43. bramkę w sezonie, przekraczając granicę 200 goli w NHL. Po drugim trafieniu kibice zaczęli skandować "MVP, MVP".

- Mamy świetny zespół, w którym roi się od utalentowanych hokeistów. Jesteśmy silni fizycznie i gramy szybko. Jeśli uda się utrzymać ten poziom, to stać nas na wiele - przyznał Rosjanin.

Reklama

Obecnie ekipa z Pittsburgha zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji Konferencji Wschodniej, ale dorobkiem punktowym - o jeden - ustępuje jedynie prowadzącym w ich dywizji New York Rangers. W NHL zwycięzcy trzech dywizji obu konferencji są najwyżej rozstawieni przed play off.

Piąte zwycięstwo z rzędu zanotowali plasujący się na trzeciej pozycji na Wschodzie hokeiści Florida Panthers, z urodzonym w Zabrzu Wojtkiem Wolskim w składzie. We wtorek pokonali w Filadelfii tamtejszych "Lotników" 2:1, choć oddali zaledwie 13 strzałów na bramkę.

Znacznie większą skutecznością interwencji niż Ilia Bryzgałow w bramce gospodarzy popisał się Scott Clemmensen, który obronił 35 uderzeń graczy Flyers. - Mimo że Jose Theodore bronił ostatnio bardzo dobrze, intuicja kazała mi postawić na Scotta, który zazwyczaj jest rezerwowym - przyznał trener "Panter" Kevin Dineen.

34-letni Clemmensen rozegrał 26. mecz w tym sezonie, a dopiero trzeci w marcu. "Jestem profesjonalistą, więc pytania, czy byłem zaskoczony decyzją trenera, czy spodziewałem się, że zagram, są nie na miejscu. Zawsze jestem przygotowany, by za chwilę wejść na lód" - podkreślił bohater wieczoru.

Ilia Kowalczuk z New Jersey Devils zdobył gola numer 400. w historii swoich występów w NHL. Rosjanin wykorzystał grę w przewadze swojego zespołu w 18. minucie drugiej tercji. Było to jedyne trafienie w wyjazdowym spotkaniu z Ottawa Senators.

- Nie czuję, by była wielka okazja do świętowania. Myślę, że będę znacznie bardziej podekscytowany, gdy złamię granicę 500 trafień - przyznał Rosjanin, który występuje na lodowiska w USA i Kanadzie od 2001 roku, a 15 kwietnia skończy 29 lat. Na zdobycie 400 bramek potrzebował 771 występów.

Wtorkowe wyniki:

Toronto Maple Leafs - New York Islanders 2-5

Philadelphia Flyers - Florida Panthers 1-2

Pittsburgh Penguins - Winnipeg Jets 8-4

Columbus Blue Jackets - Chicago Blackhawks 1-5

Ottawa Senators - New Jersey Devils 0-1

Nashville Predators - Edmonton Oilers 3-6

Dallas Stars - Phoenix Coyotes 4-3 (po karnych)

Colorado Avalanche - Calgary Flames 2-1 (po dogrywce)

Los Angeles Kings - San Jose Sharks 5-2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje