Reklama

Reklama

Puchar Stanleya: Otwarcie dla "Huraganów"

Bramka Roda Brind'Amoura na 32 sekundy przed końcem spotkania zapewniła Carolina Hurricanes zwycięstwo 5:4 nad Edmonton Oilers w pierwszym finałowym meczu Pucharu Stanleya.

O zwycięstwie gospodarzy zadecydowała trzecia tercja, którą wygrali 4:1. - Wydaje się, że najlepiej gramy, jeśli jesteśmy w podbramkowej sytuacji - stwierdził Brind'Amour. Mecz numer dwa w środę, także w Raleigh.

Reklama

Większym zmartwieniem dla "Nafciarzy", niż poniedziałkowa porażka, jest z pewnością kontuzja Dwayne'a Rolosona. Bramkarz gości urazu prawego kolana nabawił się pod koniec trzeciej tercji. Jak się okazało po meczu nie będzie on już zdolny do gry w finałowej serii.

Rolosona w bramce Oilers zastąpił Ty Conklin, który tylko 18 razy wystąpił w sezonie regularnym, a poniedziałkowe spotkanie było pierwszym w playoffs w jego karierze.

Nie będzie go mile wspominał, gdyż przyczynił się do utraty piątego gola. Conklin wyjechał za bramkę, przejął krążek i chciał oddać go nadjeżdżającemu koledze Jasonowi Smithowi. Zanim jednak to zrobił "gumę" zabrał mu Brind'Amour i posłał ją do pustej bramki. - Po prostu za długo przytrzymałem krążek. To nie jest błąd, który mi się normalnie zdarza - usprawiedliwiał się Conklin.

Zespół z Edmonton bardzo dobrze rozpoczął mecz zdobywając w pierwszej tercji - w odstępie ośmiu minut - trzy bramki, a ich autorami byli: Fernando Pisani (9.), Ethan Moreau (11) oraz obrońca Chris Pronger (17.), który wykorzystał rzut karny - pierwszy w historii finałów Pucharu Stanleya.

Od 1927 roku, kiedy walka o to trofeum została ściśle powiązana z rozgrywkami ligi NHL, w meczach finałowych sędziowie podyktowali dziewięć rzutów karnych, ale Pronger jako pierwszy skierował krążek do siatki.

Mimo trzech straconych goli i to w dość krótkim czasie trener Hurricanes, Peter Laviolette, nie zdecydował się na zmianę bramkarza i to się okazało trafnym posunięciem, bowiem Cam Ward spisywał się później bardzo dobrze, odnotowując w sumie 34 udane interwencje w meczu. Sprawdził się szczególnie w ostatnich minutach, gdy jego bramka przeżywała prawdziwe oblężenie.

Finał Pucharu Stanleya:

Carolina Hurricanes (2.) - Edmonton Oilers (8.) 5:4 (0:1, 1:2, 4:1)

Bramki: Rod Brind'Amour 37.17 (Justin Williams, Cory Stillman), 59.28, Ray Whitney 41.40 (Doug Weight, Andrew Ladd), 45.09 (w przewadze, Mark Recchi, Eric Staal), Justin Williams 50.02 (w osłabieniu, Chad LaRose, Aaron Ward) - Fernando Pisani 8.18 (Raffi Torres, Jaroslav Spacek), Chris Pronger 30.36 (rzut karny), Moreau 36.23 (Matt Greene), Ales Hemsky 53.31 (w przewadze, Jarret Stoll, Chris Pronger).

Dowiedz się więcej na temat: bramki | bramka | puchar stanleya | Puchar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje