Reklama

Reklama

Puchar Stanleya: Canucks prowadzą z Bruins 1-0

Hokeiści Vancouver Canucks pokonali Boston Bruins 1-0 w pierwszym meczu finału Pucharu Stanleya. Gospodarze zwycięskiego gola strzelili 19 sekund przed końcem regulaminowego czasu.

Czwartek należał w Vancouver do bramkarzy. Roberto Luongo nie dał się pokonać ani razu, broniąc 36 strzałów rywali, natomiast Tim Thomas tylko raz przepuścił krążek na 34 uderzenia.

Decydujący moment meczu wydarzył się tuż przed końcem trzeciej tercji. Kevin Bieksa zagrał do Ryana Keslera, który w "taneczny" sposób minął obrońcę Johnny'ego Boychuka zabierając się z krążkiem do tercji rywali, następnie podał go Jannikowi Hansenowi, a ten wystawił "gumę" Raffiemu Torresowi. Natychmiastowe uderzenie tego ostatniego zapewniło Canucks zwycięstwo i wywołało radość na trybunach, której nie widziano w Vancouver od czasu, gdy Sidney Crosby strzelił decydującego gola w dogrywce meczu z USA w finale zeszłorocznych igrzysk olimpijskich.

Reklama

- To było tak ekscytujące, jak bramka w dogrywce - powiedział o trafieniu Torresa jego kolega z zespołu Roberto Luongo.

- W tej rywalizacji mamy do czynienia z dwoma najlepszymi bramkarzami w lidze. Dlatego oczywiste jest, że zdobywanie goli będzie problemem dla obydwu drużyn. Obydwaj prezentują jednak zupełnie odmienne style - przyznał trener Canucks Alain Vigneault.

Puchar Stanleya zdobędzie ta drużyna, która pierwsza odniesie cztery zwycięstwa. Faworytem są hokeiści z Kanady, którzy byli najlepsi w sezonie zasadniczym - najlepszym w dziejach klubu z Vancouver. W sezonie zasadniczym Canucks wygrali 54 z 82 meczów. W pierwszej rundzie fazy play off wyeliminowali broniących tytułu Chicago Blackhawks. W wielkim finale występują dopiero po raz trzeci w historii.

Bruins natomiast w wielkim finale wystąpili aż 17 razy i pięciokrotnie sięgali po Puchar Stanleya (ostatnio w 1972 roku). Część regularną sezonu 2010/11 bostończycy ukończyli na trzecim miejscu w Konferencji Wschodniej. O wejście do wielkiego finału stoczyli pasjonującą walkę z Tampa Bay Lightning. O awansie Bruins zadecydował dopiero siódmy mecz, wygrany 1-0.

W sezonie zasadniczym obie drużyny spotkały się tylko raz. W Bostonie "Niedźwiadki" wygrały 3-1.

Mecz numer dwa finału już w sobotę, ponownie w Vancouver.

Finał Pucharu Stanleya:

Vancouver Canucks - Boston Bruins 1-0 (0-0, 0-0, 1-0)

Bramka - Torres-Hansen-Kesler (59.41).

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw - 1-0 dla Vancouver)

Zobacz skrót meczu:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje