Reklama

Reklama

Niebywały wynik w finale NHL! A przecież to jest finał

Hokeiści Colorado Avalanche pokonali u siebie broniących Pucharu Stanleya zawodników Tampa Bay Lightning 7-0 w drugim meczu finału ligi NHL. W serii do czterech zwycięstw "Lawiny" prowadzą 2-0.

W przeciwieństwie do pierwszego spotkania sprzed trzech dni, które Avalanche wygrali dopiero po dogrywce 4:3, w sobotę nie dali rywalom żadnych szans.

Już po pierwszej tercji prowadzili 3:0 po golach Walerego Niczuszkina, Josha Mansona i Andre Burakovsky'ego. W drugiej części gry wynik podwyższyli Niczuszkin i Darren Helm, a w trzeciej tercji dwukrotnie krążek w siatce umieścił Cale Makar. Przy trzech bramkach asysty zaliczył Mikko Rantanen.

NHL. Mecz Colorado Avalanche bliski prefekcji

Trener Jared Bednar uznał, że występ Avalanche "był bliski perfekcji". "Oczywiście mamy swoje atuty. Dziś wieczorem stworzyliśmy sobie okazje i prawie wszystkie wykorzystaliśmy" - ocenił.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Zmarł bohater narodowy. Miał tylko 35 lat

W słabszej dyspozycji był bramkarz "Błyskawic" Andriej Wasilewski, bohater kilku poprzednich meczów w fazie play off, który obronił tylko 23 z 30 strzałów. W drużynie Lightning nie kleiły się też akcje ofensywne - uderzali na bramkę gospodarzy tylko 16 razy.

Rywalizacja przenosi się teraz z Denver na Florydę. Mecze numer trzy i cztery zostaną rozegrane w Tampie w poniedziałek i środę.

Ekipa Lightning wciąż zachowuje szansę zdobycia po raz trzeci z rzędu Pucharu Stanleya. Ostatnimi, którzy tego dokonali, byli New York Islanders, najlepsi w czterech kolejnych latach 1980-1983. Lightning, oprócz triumfów w 2020 i 2021, zdobyli mistrzostwo także w 2004 roku.

Avalanche dwukrotnie w historii zwyciężyli w wielkim finale - w 1996 i 2001 roku.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL