Reklama

Reklama

NHL: Sharks prowadzili 2-0, ale Blackhawks wygrali i są w finale

Hokeiści Chicago Blackhawks zagrają po raz pierwszy od 18 lat w decydujących meczach o Puchar Stanleya. W niedzielę pokonali u siebie San Jose Sharks 4-2 i w rywalizacji do czterech zwycięstw w finale Konferencji Zachodniej wygrali 4-0.

Spotkanie miało niesamowity przebieg. Na początku drugiej tercji hokeiści Sharks prowadzili już 2-0, ale gospodarze skutecznie odrabiali straty.

W 34. minucie Brent Seabrook zdobył kontaktowego gola dla "Czarnych Jastrzębi". Jeszcze w tej samej tercji wyrównał Dave Bolland, a dwa kolejne trafienia zawodnicy z Chicago zaliczyli w ostatniej części (Dustin Bufyglien i Kris Versteeg).

Kluczowy był gol Dustinq Byfugliena. Atletyczne zbudowany hokeista wywalczył sobie pozycję do oddania strzału i z bliska wpakował krążek do siatki, ale całą akcję rozprowadził Patrick Kane.

Reklama

"Rekiny" nie miały sił, aby wyrównać. W końcówce trener gości zdjął bramkarza i wprowadził kolejnego ofensywnego zawodnika, ale "Czarne Jastrzębie" przechwyciły krążek i Kris Versteeg strzałem do pustej bramki ustalił wynik.

W sumie gospodarze oddali 27 strzałów na bramkę rywali, a "Rekiny" - 18.

W wielkim finale rywalem Chicago będzie zwycięzca rywalizacji w Konferencji Wschodniej Philadelphia Flyers - Montreal Canadiens. Po czterech meczach "Lotnicy" prowadzą 3-1. Kolejne spotkanie odbędzie się w poniedziałek w Filadelfii.

"Ciągle wiemy, że stać nas na więcej. Przed nami wielka szansa i nic nas nie powstrzyma. Nie ma powodu, dla którego nie mielibyśmy wygrać kolejnych czterech meczów" - przekonywał po meczu gwiazdor Chicago Blackhawks Jonathan Toews.

Czwarty mecz finału Konferencji Zachodniej

Chicago Blackhawks - San Jose Sharks 4-2 (0-1, 2-1, 2-0)

Stan rywalizacji 4-0 dla Blackhawks, którzy awansowali do wielkiego finału Pucharu Stanleya.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje