Reklama

Reklama

NHL. Panthers wciąż niepokonani, Oilers z pierwszą porażką

Florida Panthers pokonali na własnym terenie Boston Bruins 4:1, odnosząc w ten sposób siódme zwycięstwo w obecnym sezonie NHL. Są przy tym jedną z trzech drużyn, które mają komplet punktów na swoim koncie. Z tego grona odpadli Edmonton Oilers, którzy na swoim lodowisku przegrali z Philadelphia Flyers 3:5.

W hali BB&T Center w Sunrise na Florydzie pierwsi do siatki trafili goście, ale z prowadzenia cieszyli się niespełna cztery minuty. Wyrównał Mason Marchment, który uzyskał pierwszego gola w sezonie.

W drugiej tercji prowadzenie gospodarzom dał Fin Eetu Luostarinen, a w trzeciej kolejne gole uzyskali Anthony Duclair i Owen Tippett, który 26 s przed końcową syreną posłał krążek do pustej bramki.

NHL. Florida Panthers ze świetną serią na koncie

To siódme kolejne zwycięstwo "Panter" od początku sezonu. Są 14. zespołem w historii NHL, który odnotował tak udany start.

"Z każdą wygraną coraz bardziej nam się to podoba i coraz lepiej się bawimy. Mamy fajną grupę ludzi, którym wspólna gra sprawia frajdę. Myślę, że to podstawa naszych wyników, choć pamiętajmy, że za nami tak naprawdę dopiero nieco ponad dwa tygodnie rozgrywek" - zaznaczył fiński kapitan ekipy z Florydy Aleksander Barkov.

Reklama

Poza nią komplet punktów mają w dorobku hokeiści Carolina Hurricanes i St. Louis Blues, którzy odnieśli po pięć zwycięstw.

NHL. Edmonton Oilers przegrywają po raz pierwszy w tym sezonie

W gronie niepokonanych nie ma już Edmonton Oilers. "Nafciarze" ulegli przed własnymi kibicami Philadelphia Flyers 3:5.

Spotkanie rozpoczęło się po myśli gości, którzy już w 11. minucie prowadzili 2:0. Wydawało się, że pierwsza tercja zakończy się remisem, kiedy 18 sekund przed jej końcem gospodarze wyrównali dzięki siódmej w sezonie bramce Connora McDavida, który z 15 punktami jest liderem klasyfikacji najskuteczniejszych.

Gwiazdor Oilers w każdym z dotychczasowych sześciu meczów uzyskał co najmniej po punkcie za gola i asystę i brakuje mu jednego takiego występu do wyrównania rekordu słynnego Wayne'a Gretzky'ego z początku rozgrywek 1983/84.

"Lotnikom" wystarczyło jednak czasu, by jeszcze w pierwszej tercji zdobyć trzeciego gola, a sekundę przed końcową syreną uzyskał go Cam Atkinson. Ten sam zawodnik ponownie dał prowadzenie gościom na początku ostatniej odsłony (4:3), a wynik, strzelając do pustej bramki 59 s przed końcową syreną, ustalił Sean Couturier.

NHL. Carter Hart był kluczowy dla Philadelphia Flyers

Bramkarz Flyers Carter Hart obronił 34 strzały w pierwszym wyjazdowym występie swojego zespołu.

"Był wspaniały. Przeciw tak ofensywnie zorientowanej drużynie jak Oilers, która ma w składzie świetnych strzelców, postawa bramkarza jest kluczowa. Wygraliśmy jako drużyna, ale Carter był dziś bohaterem" - ocenił obrońca gości Keith Yandle.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje