Reklama

Reklama

NHL. Mariusz Czerkawski: Warto być weganinem

Czy sportowiec zawodowy, narażony na obciążenia treningowe i wysiłek skazany jest na tradycyjną, mięsną dietę? Mariusz Czerkawski 12 sezonów spędził w najlepszej lidze świata NHL, teraz nie oszczędza się w siłowni i przekonuje, że można inaczej. Warto to wiedzieć w dobie zaczynającego się sezonu na grilla.

- To po prostu przyszło naturalnie. Poczułem, że nie zawsze trzeba mieć 30 kg nadwagi, żeby nagle myśleć o zdrowiu. Żyły mogą się zaciskać, co rusz słyszy się, że ktoś ma guza, a komuś innemu przytkało żyły - opowiada Interii Czerkawski o kulisach, w jakich został weganinem.

Traf przyniósł świeży przypadek przytykających się żył u znanego człowieka świata sportu. Lekarze w Amsterdamie w minioną niedzielę uratowali życie Ronalda Koemana, który po przejażdżce na rowerze poczuł ból w klatce piersiowej. Okazało się, że żyła jest niedrożna, konieczne było wstawienie stenta. Pacjent został uratowany. Takich przypadków są tysiące dziennie i nie zawsze pomoc przychodzi na czas.

Reklama

 Najlepszy Polak w dziejach NHL ma to szczęście, że jego żona Emilia Raszyńska jest dietetyczką, ale do zmiany diety stopniowo doszedł sam. Daleki jest od agitowania na stronę wegetarianizmu.

- Każdy jest kowalem własnego losu. Ja sobie daję szansę. Na początku bałem się, tym bardziej, że ostrzegali mnie. Za chwilę miałem mieć białaczkę, miały mnie opuścić siły - wspomina rady troskliwych.

Nic takiego się nie stało, a wręcz przeciwnie, Mariusz zyskał więcej energii. Zmiana zwyczajów żywieniowych z pewnością nie odbiła się negatywnie na jego zdrowiu, co potwierdzają wyniki badań krwi.

- Mam energię, uśmiech też jest. Bez problemu pokonuję po 12 km po polu golfowym z ciężką torbą na plecach, często grywam turnieje. Sporo ćwiczę, co można zobaczyć na social mediach - przekonuje.

Odwrócenie diety o 180 stopnie początkowo nie jest łatwe dla nikogo.

- Trzy lata temu zastanawiałem się: "Co tu jeść, skoro nie można dotknąć kiełbasy, salcesonu, szynki schabowego, steka , kurczaka, ryb i żeberek ukochanych mamy?". Okazało się jednak, że Warszawa jest trzecim miejscem w Europie najbardziej przyjaznym wegetarianom i weganom - cieszy się Czerkawski.

- To nie jest tak, że tylko jem makaron czy chleb z dżemem, bo tak się nie da. Jest jednak tyle możliwości. Warzywa, strączkowe, nasiona chia, awokado, hummusy (ciecierzyca), sałaty - wylicza swój "chleb powszedni".

- Kiedyś surówki i warzywa stały z boku, a pytanie było: "Czy stek jem na obiad, czy na kolację też". Podobnie z rybą i sushi. Po raz pierwszy surowe ryby jadem w Szwecji w 1991 r. W Warszawie, na Foksal sushi oferowała wtedy jedna restauracja, ale to było inne jedzenie niż to w Sztokholmie. Od tego czasu jednak u nas sporo się zmieniło - docenia. - Pożerałem mięsa różnego rodzaju. Dziś nie jem nawet jajek w czystej postaci, chyba że te użyte w cieście czy makaronie. Jajecznicy w czystej postaci nie jadłem od ponad dwóch lat.

 Wielu naukowców, zwłaszcza z USA, przekonuje do przejścia na bezmięsną dietę i dają ku temu dowody. Dr George Malkums, w swej książce "Dieta Alleluja", przywołał tabelę porównawczą Miltona R. Millsa, w której zestawiono cechy mięsożernych drapieżców, wszystkożernych i roślinożerców z człowiekiem. Okazuje się, że mamy najwięcej wspólnych cech waśnie z roślinożercami:

- rozbudowane mięśnie mimiczne (u drapieżców i wszystkożerców zredukowane, w celu szerszego rozwarcia jamy gębowej),

- szerokie, płaskie i łopatkowe zęby siekacze (u drapieżców i wszystkożerców krótkie i spiczaste)

- spłaszczone z guzkowatymi wierzchołkami zęby trzonowe (ostre i spiczaste u drapieżców i wszystkożerców)

- enzymy trawienne w ślinie (ich brak u drapieżców i wszystkożerców

- kwasowość żołądka podczas trawienia na poziomie ph 4-5 (ph1 lub mniejsza u drapieżców i wszystkożerców)

- jelito cienkie 10-12 krotnie dłuższe niż tułów (3-6 długości tułowia u drapieżców i wszystkożerców)

- wątroba nie może zneutralizować witaminy A w stężeniach toksycznych (u drapieżców i wszystkożerców neutralizuje ją)

- płaskie paznokcie/pazury (u drapieżców i wszystkożerców ostre)

- wymiana ciepła przez pocenie (u drapieżców i wszystkożerców hiperwentylacja, czyli dyszenie).

"Anatomia porównawcza opiera się na prostej i możliwej do zademonstrowania zasadzie, że forma organiczna danego organizmu na ogół definiuje jego funkcje życiowe. W istocie nauka nie ocenia wartości diety wegańskiej, uważając ją za przejaw i ekspresję kultury. Pozwala nam jednak wskazać na pewne elementy odżywiania człowieka, które w żaden sposób nie są powiązane z aspektami kulturowymi i które z pewnością noszą cechy roślino- i owocożerców, a nie mięso- bądź też wszystkożerców" - dowodzi Mills.

Wszystko na to wskazuje, że mitem jest panująca do niedawna zasada, wedle której zawodowy sportowiec, zwłaszcza reprezentujący dyscypliny siłowe i wytrzymałościowe powinien spożywać jedzenie obfitującą w krew i tłuszcz, czyli mięso, najlepiej w surowej postaci.

Czerkawski nie ma wątpliwości, że poradziłby sobie w NHL, gdyby w trakcie kariery profesjonalnego hokeisty był weganinem.

- Spójrzmy na Zdena Charę. 113 kg żywej wagi i 206 cm wzrostu - wskazuje Mariusz.

Faktycznie, najwyższy hokeista NHL we wrześniu 2017 r. z codziennej diety wyeliminował wołowinę, drób, wieprzowinę i nabiał. Okazjonalnie spożywa ryby i jajka. Poza tym jego jadłospis oparty jest na warzywach i owocach.

- Ktoś mądrze powiedział: chcesz być silny jak wół, to podobnie jak on przestań spożywać mięso i przerzuć się na rośliny - dowodzi Czerkawski.

Dietą Słowaka: ryżem, owsem, owocami, warzywami i spożywanymi w całości ziarnami w istocie, nie pogardziłby wół.

Hokej wiąże się z interwałowymi treningami, prowadzonymi na bardzo wysokiej intensywności. Hokeista wyciska siódme poty na siłowni, czy na rowerze stacjonarnym. Hokeista musi mieć odpowiedni ładunek energii na cały mecz, na maraton 82 spotkań w sezonie zasadniczym, po którym następuje jeszcze bardziej morderczy play-off tylko dla orłów.

Chara zapewnia, że po trzech tygodniach od zmiany żywienia poczuł się mocniejszy w siłowni i lepszy na tafli lodowej.

- Mając czterdziestkę na karku zacząłem się głowić nad tym, co zrobić, aby spowolnić proces starzenia, a dzięki temu wydłużyć karierę, znaleźć dodatkowy atut. Zmiana diety pomogła. Zyskałem nowe siły, nową energię - podkreśla wielkolud z Trenczyna, który mimo 43 lat na karku z utęsknieniem czeka na powrót rozgrywek NHL, który od blisko roku, gdy karierę zakończył Matt Cullen, jest najstarszym zawodnikiem w lidze. 18 marca skończył 43 lata i nie oddaje opaski kapitana Boston Bruins.

Dla Zdena wegetarianizm nie był randką w ciemno. Choć sezon 2017/2018 pędził i poganiała go meczami co drugi-trzeci dzień, łączonymi z podróżami po całej Ameryce Północnej, zdołał przestudiować podstawową wiedzę o nim.

- Pamiętam Zdenka z czasów, gdy graliśmy razem. On był wtedy nastolatkiem. Zjadaliśmy kilogramy steków. Teraz to zmienił i nadal ma niesamowitą siłę - uważa Czerkawski. - Arnold Schwarzenegger w filmie pokazywanym na Netfliksie zauważył, że nie trzeba zjadać kilogramów mięsa, żeby mieć proteiny.

Wychowanek GKS-u Tychy ma też inne argumenty. 

- Ktoś kiedyś mądrze mnie zapytał: "Czy kiedyś widziałeś otyłą osobę w wieku 90-100 lat?". Rzeczywiście wszystkie takie są szczupłe. Coś w tym musi być, więc warto o siebie dbać - przekonuje Mariusz Czerkawski.



Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Czerkawski | Zdeno Chara

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje