Reklama

Reklama

NHL: Drugie zwycięstwo Red Wings nad Blackhawks

Hokeiści Detroit Red Wings pokonali u siebie Chicago Blackhawks 3-1 i niespodziewanie prowadzą w półfinale Konferencji Zachodniej ligi NHL, rozgrywanym do czterech zwycięstw, 2-1. Gospodarze dwie pierwsze bramki zdobyli w odstępie 31 sekund.

Tym samym Blackhawks, najlepsza drużyna fazy zasadniczej, doznała dziewiątej porażki w regulaminowym czasie gry w 56 meczach rozegranych w tym sezonie. "Czarne Jastrzębie" ustanowiły także rekord ligi, gdy w pierwszych 24 spotkaniach zdobyły co najmniej punkt.

Wynik w ósmej minucie drugiej tercji otworzył zawodnik Red Wings Gustav Nyquist. Był to drugi gol w play off 23-letniego Szweda, który rozgrywa pierwszy sezon w NHL. Gospodarze 31 sekund później przejęli krążek na połowie przeciwnika i podwyższyli prowadzanie na 2-0 po trafieniu Drew Millera.

Reklama

- Wiemy, jak grać z tymi rywalami. Są świetnym zespołem i musimy darzyć ich szacunkiem, mając na uwadze ich umiejętności. Sami jednak wciąż gramy coraz lepiej. Jedyne o co musimy się martwić, to aby wciąż grać tak jak do tej pory - powiedział po meczu zawodnik zespołu z Detroit Patrick Eaves.

Ekipa gości dominowała na tafli od początku kolejnej części gry. Przyniosło to efekt w piątej minucie, gdy na listę strzelców wpisał się Patrick Kane. Była to jednak jedyna bramka tego wieczoru dla drużyny z Chicago, która chwilę później była bliska wyrównania, ale sędzia nie uznał gola zdobytego przez Szweda Viktora Stalberga, bo w tym czasie jego klubowy kolega Andrew Shaw znajdował się w polu bramkowym rywali.

Wynik ustalił zaś w siódmej minucie Rosjanin Paweł Daciuk. Udział w cennym zwycięstwie miał także bramkarz "Czerwonych Skrzydeł" Jimmy Howard, który popisał się 39 skutecznymi interwencjami.

- Czasem trzeba czegoś takiego, jakby ktoś cię spoliczkował, aby zrozumieć, że rywalizacja w play off może być naprawdę ciężka. Wielu z moich kolegów było już nieraz w trudnej sytuacji przed tym etapem rozgrywek i nigdy to nam nie przeszkodziło w walce do samego końca - zapewnił kapitan Blackhawks Jonathan Toews.

Mecz numer 4 także odbędzie się w Detroit, w czwartek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje