Reklama

Reklama

NHL. Druga porażka St. Louis Blues

​Broniący tytułu hokeiści St. Louis Blues ulegli Vancouver Canucks 3-4 po dogrywce i w ćwierćfinale Konferencji Zachodniej NHL przegrywają w serii 0-2. Wcześniej "Bluesmani" doznali trzech porażek w spotkaniach o rozstawienie w play off.

Po wznowieniu rywalizacji w czasie pandemii koronawirusa, drużyny Zachodu grają w Edmonton, zaś Wschodu w Toronto.

Reklama

W piątek Blues byli blisko porażki już w regulaminowym czasie, gdyż do połowy trzeciej tercji przegrywali 1-3. Najpierw jednak kontaktowego gola zdobył Samuel Blais, a do remisu siedem sekund przed końcową syreną doprowadził Jaden Schwartz.

W dogrywce jednak szalę na stronę Canucks przechylił Bo Horvat. Było to jego drugie trafienie tego wieczoru, a szóste w szóstym spotkaniu po wznowieniu rozgrywek.

- Oczywiście, że jesteśmy sfrustrowani. Ale tak naprawdę nie obchodzi mnie, co mówi się o tym poza naszą szatnią. Interesuje mnie, co myśli o tym drużyna, jak zareagujemy na tą sytuację. To, co było przed rokiem, teraz w ogóle nie ma znaczenia, ale wtedy mimo różnych turbulencji osiągnęliśmy coś wielkiego i dziś przejdziemy przez to razem. Wiemy, jak radzić sobie z kłopotami - podkreślił kapitan zespołu z St. Louis Alex Pietrangelo.

Historia i statystyka nie są jednak po stronie Blues. Z rywalem z Vancouver zmierzyli się w play off wcześniej trzykrotnie i zawsze odpadli. Poza tym drużyna, która w serii do czterech zwycięstw przegrywała 0:2 tylko w niespełna 14 proc. przypadków potrafiła odwrócić losy rywalizacji.

Nie wiedzie się także zdobywcom Pucharu Stanleya z 2018 roku. Hokeiści Washington Capitals ulegli New York Islanders 2-5 i w serii play-off przegrywają 0-2.

Stołecznej ekipie nie pomogły 49. i 50. gol w sezonie jej kapitana Aleksandra Owieczkina. Przy stanie 3-2 dla Islanders w końcówce dwa kolejne trafienia były dziełem Cala Clutterbucka i Andersa Lee, który posłał krążek do pustej bramki Capitals.

Równie trudna jest sytuacja najwyżej rozstawionej na Wschodzie drużyny z Filadelfii. Flyers po raz drugi przegrali z Montreal Canadiens, tym razem 0-5. Po dwa gole zdobyli Słowak Tomas Tatar i 20-letni Fin Jesperi Kotkaniemi. Trzema asystami popisał się Max Domi.

Kanadyjski zespół zadedykował zwycięstwo swojemu trenerowi Claude Julienowi, który w środę trafił do szpitala w Toronto z bólem w klatce piersiowej. Dzień później przeszedł operację wszczepienia stentu w tętnicę wieńcową. Jest w dobrej formie i lekarze oceniają, że będzie mógł niedługo wrócić do zespołu. Niezależnie od ich zgody, będzie musiał się poddać kwarantannie, gdyż opuścił "bańkę", w której są skoszarowane ekipy rywalizujące w play-off Konferencji Wschodniej.

Dowiedz się więcej na temat: NHL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje