Reklama

Reklama

NHL: Crosby znów strzelił, 11. zwycięstwo z rzędu "Pingwinów"

Hokeiści Pittsburgh Penguins pokonując Toronto Maple Leafs 5-2 wygrali 11. mecz z rzędu, a kapitan "Pingwinów" Sidney Crosby punktował po raz 17. z rzędu! Kibice zgotowali mu owację na stojąco, głośne okrzyki "MVP!" odbijały się od ścian CONSOL Energy Center.

Crosby jest w niesamowitym "gazie". W ostatnich 17 spotkaniach strzelił 20 goli i zaliczył 15 asyst. Prowadzi w klasyfikacji kanadyjskiej (50 punktów) i strzelców (26 bramek), a jeśli chodzi o asysty, to wyprzedza go jedynie Henrik Sedin. Crosby nie tylko częściej strzela niż w poprzednich sezonach, ale jest znacznie skuteczniejszy (przekroczył barierę 20 procent).

"The Next One" strzelił w środę pierwszego gola w 9. minucie. Na 2-0 podwyższył Pascal Dupuis po sprytnej kontrze, gdy "Pingwiny" grały w osłabieniu (to już szósta taka bramka Penguins w sezonie). Przy obu, podobnie jak przy drugim golu Crosby'ego asystował Chris Kunitz.

Reklama

Wydawało się, że kolejne gole dla gospodarzy są jedynie kwestią czasu, a jednak zespół z Toronto odzyskał chęć do walki przed trzecią tercją. Po golach Tylera Bozaka i Michaiła Grabowskiego w 49. minucie zrobiło się 2-4 i goście groźnie atakowali, a co więcej groźnie strzelali. "Pingwiny" pozwoliły zepchnąć się do głębokiej defensywy, o czym najlepiej świadczy fakt, że w trzeciej tercji oddały tylko dwa strzały, podczas gdy rywale aż piętnaście!

Dobrze bronił jednak Marc-Andre Fleury, bo choć gol na 4-2 obciąża jego konto, to później stanął na wysokości zadania i zaliczył kilka świetnych interwencji, jak choćby w 56. minucie, gdy wygrał pojedynek z Timem Brentem. Marzenia gości o doprowadzeniu do dogrywki rozwiał niespełna trzy minuty przed końcem Mark Letestu efektownym strzałem pod poprzeczkę.

Tak strzela Sidney Crosby

Po meczu trener Maple Leafs, Ron Wilson był wściekły na swoich zawodników. "Co z tego, że dobrze zagraliśmy w ostatniej tercji, skoro nie walczyliśmy przez czterdzieści minut? - pytał retorycznie.

Zapowiada się ciężki poranek dla hokeistów Philadelphia Flyers. Na własnym lodzie prowadzili z San Jose Sharks już 4-1, a mimo tego przegrali 4-5. "Rekiny" nie załamały się utratą 4. gola w 47. minucie i w niespełna trzy minuty odrobiły straty, a w rzutach karnych wywalczyły dwa punkty.

Wyniki środowych spotkań hokejowej ligi NHL

Pittsburgh Penguins - Toronto Maple Leafs 5-2

Philadelphia Flyers - San Jose Sharks 4-5 (po karnych)

Chicago Blackhawks - Dallas Stars 5-3

Detroit Red Wings - Nashville Predators 2-3

Vancouver Canucks - Anaheim Ducks 5-4 (po karnych)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje