Reklama

Reklama

NHL: Chicago prowadzi już 2-0 z San Jose

Hokeiści Chicago Blackhawks są coraz bliżej awansu do finału Pucharu Stanleya. Czarne Jastrzębie wygrały 4-2 drugi mecz w finale Konferencji Zachodniej z San Jose Sharks i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 2-0. A teraz rywalizacja przenosi się do United Center w Chicago! Blisko awansu do finału są także hokeiści Philadelphii Flyers, który prowadzą z Montreal Canadiens 2-0.

Goście od początku dyktowali warunki gry. W 13. minucie objęli prowadzenie, gdy Andrew Ladd popisał się precyzyjnym strzałem z nadgarstka. Krążek wylądował w górnym rogu bramki strzeżonej przez Jewgienija Nabokowa.

W drugiej tercji Chicago nie odpuszczało i zdobyło dwa kolejne gole. Dustin Byfuglien sprytnie zmienił tor lotu krążka po strzale Kane. Gospodarzy dobił Jonathan Toews, który zaskoczył Nabokowa strzałem z niebieskiej linii.

Reklama

Rekiny nie poddawały się - Patrick Marleau zmniejszył rozmiary porażki w 32. minucie, ale Troy Brouwer na początku ostatniej tercji ostatecznie rozwiał nadzieje miejscowych kibiców na odrobienie strat.

Hokeiści Chicago, którzy w półfinale Konferencji Wschodniej wyeliminowali Vancouver Canucks znakomicie spisują się w halach rywali. Właśnie wygraną w Vancouver zapewnili sobie awans do finału. Po tym meczu nie wracali do domu, lecz udali się bezpośrednio do San Jose. W sumie poza Chicago spędzili dziewięć dni.

Wygrana z Rekinami była siódmym kolejnym triumfem na wyjeździe. Tym samym Czarne Jastrzębie pobiły klubowy rekord sprzed 18 lat. Wyrównali też najlepsze tego typu osiągnięcie w historii rozgrywek o Puchar Stanleya. Do tej pory trzy ekipy notowały serię siedmiu kolejnych wyjazdowych zwycięstw w paly off: New York Islanders (w latach 1980 i 1982), New Jersey Devils (1995) i Colorado Avalanche (1999).

Zobacz skrót meczu San Jose - Chicago:

- Trudno wyjaśnić, dlaczego tak gramy na wyjeździe. Wszystko układa się po naszej myśli. Czasami w obcej hali jest łatwiej, nie ma takiej presji. Dużo frajdy sprawia nam również integracja zespołu w podróży, hotelach i inne "drobiazgi". Dzięki temu rozumiemy się bez słów - powiedział napastnik Blackhawks Patrick Kane, który we wtorek zaliczył dwie asysty.

W finale Konferencji Wschodniej kiepsko wiedzie się ekipie z Montrealu. Canadiens przegrali drugi mecz w Filadelfii - tym razem 0-3. Jedynak z Kanady wraca więc do domu z bagażem dziewięciu straconych bramek. Co gorsza hokeiści z Montrealu nie potrafili w dwóch meczach zdobyć choćby jednej bramki.

Olbrzymia w tym zasługa bramkarza Michaela Leightona, który we wtorek obronił 30 strzałów. W niedzielę zatrzymał 28 uderzeń, a Flyers wygrali 6-0. Jego sukces jest tym większy, że Leighton pełnił ostatnio rolę zmiennika Briana Bouchera. Podstawowy golkiper "Lotników" doznał jednak urazu w piątym meczu drugiej rundy.

Flyers są bliscy zakończenia wspaniałego marszu Canadiens, którzy grają w finale konferencji po raz pierwszy od 1993 roku. Do play off kanadyjski zespół awansował z ósmego miejsca i w pierwszej rundzie wyeliminował najlepszą drużynę sezonu zasadniczego - Washington Capitals. Z kolei w drugiej uporał się z broniącymi trofeum Pittsburgh Penguins. Szansę rewanżu w rywalizacji z Flyers dostaną w czwartek.

Finał Konferencji Wschodniej

Philadelphia Flyers - Montreal Canadiens 3-0 (1-0, 1-0, 1-0)

1-0 Danny Briere -Girou-Timonen (5. w przewadze), 2-0 Danny Briere -Giroux -Timonen (36. w przewadze), 3-0 Simon Gagne -Leino=Richards (51.)

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2-0 dla Flyers.

Finał Konferencji Zachodniej

San Jose Sharks - Chicago Blackhawks 2-4 (0-1, 1-2, 1-1)

0-1 Andrew Ladd -Keith-Versteeg (13.), 0-2 Dustin Byfuglien-Kane-Toews (27), 0-3 Jonathan Toews-Keith-Kane (29), 1-3 Patrick Marleau-Thornton-Boyle (32), 1-4 Troy Brouwer -Hjalmarsson-Hossa (47.), 2-4 Patrick Marleau-Heatley-Boyle (56.)

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2-0 dla Chicago.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje