Reklama

Reklama

​Hokej. W 48 godzin w Ameryce zmarło pięciu hokeistów, w tym zawodnik NHL

Kibice hokeja w Ameryce w ostatnich dniach musieli zmierzyć się z dwoma fatalnymi informacjami. W sobotę śmierć w wypadku poniosło trzech młodych hokeistów z Kolumbii Brytyjskiej. W niedzielę odszedł Rod Gilbert, reprezentant Kanady. Dzień później w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł Jimmy Hayes, zaledwie 31-letni zawodnik NHL.

Trzech zawodników juniorskiej akademii Delta Hockey Academy poniosło śmierć w wypadku samochodowym w miejscowości Surrey w Kolumbii Brytyjskiej. Parker Magnuson (17 lat), Caleb Reimer (16) i Ronin Sharma (16) jechali jednym samochodem, według ustaleń policji ich auto uderzyło w drzewo. Reimer został już wybrany przez Edmonton Oil King do gry w jednej z najlepszych lig juniorskich świata (WHL).

Zaledwie dwa dni później do wiadomości publicznej podano, że zmarł zaledwie 31-letni Jimmy Hayes. Napastnik po raz ostatni w najlepszej lidze świata grał w 2018 roku w barwach New Jersey Devils, wcześniej występował w Boston Bruins, Florida Panthers, a także Boston Bruins. Łącznie rozegrał 334 mecze w NHL, zdobył 54 gole i dołożył 55 asyst. Na zapleczu NHL w rozgrywkach AHL grał jeszcze w 2019 roku.

Reklama

Na wczesnym etapie dochodzenia policja za przyczynę zgonu podejrzewa przyczyny zdrowotne. Osierocił dwójkę dzieci, a w najlepszej lidze świata wciąż gra jego brat Kevin (Phildelphia Flyers). W niedzielę w wieku 80 lat zmarł Rod Gilbert, członek Hokejowej Galerii Sław. Całą karierę spędził jako zawodnik New York Rangers, reprezentował Kanadę między innymi w słynnych meczach przeciwko ZSRR w latach 70.

MR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje