Reklama

Reklama

Flames wciąż wygrywają

Hokeiści Calgary Flames pokonali przed własną publicznością Columbus Blue Jackets 2:0 w czwartkowym meczu ligi NHL. Tym samym zwiększyli swoje szanse na udział w play off.

Patrząc na obecną pozycję Calgary Flames oraz Columbus Blue Jackets w Konferencji Zachodniej wynik 2:0 nie był dla nikogo zaskoczeniem. Calgary wygrało zasłużenie, zaś przewaga strzałów oddanych na bramkę przeciwnika, 35:23 jest tylko tego potwierdzeniem.

Pierwsza tercja upłynęła bez bramek, za to obfitowała w sytuacje podbramkowe z obu stron, przy czym akcje "Płomieni" były jednak groźniejsze. Szczególnie w 5 min doszło wręcz do kanonady pod bramką Marca Denisa, jednak golkiper drużyny amerykańskiej zachował czyste konto.

Kolejna tercja upłynęła pod znakiem kar. W sumie sędziowie aż 9-krotnie odsyłali zawodników obu drużyn, z czego raz Krzysztofa Oliwę za "dyskusję" na pięści z Shelleyem.

Reklama

Ta bijatyka musiała chyba dobrze wpłynąć na morale Calgary, bo w zaledwie w 10 sekund po wznowieniu gry, w 27. min Leopold zdobył pierwszą bramkę dla Calgary, dobijając strzał Gauthiera i wykorzystując bierną postawę obrońców drużyny gości. Po stracie gola Columbus zaczęło sobie nieco śmielej poczynać na lodowisku, ale Flames, potrafiący jak mało kto zagęszczać grę w neutralnej części tafli nie pozwalali "niebieskomarynarkowym? na rozwinięcie skrzydeł. W 34. min najpiękniejszą chyba akcję meczu przeprowadził napastnik gości Nikołaj Szerdew, który ograł kolejno pięciokrotnie graczy Flames i strzelił, minimalnie chybiając, na bramkę Kiprusoffa. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa, zaledwie minutę później Leopold był bliski kolejnego trafienia, ale jego uderzenie z dystansu trafiło w słupek, zaś dobitkę Nilsona w pewny sposób przechwycił Denis. Kolejny raz słupek uchronił Columbus w 42 min, tym razem bliski szczęścia był Shaun Donovan.

W 45. min najlepszą szansę na wyrównanie miał Manny Malhotra, ale odważna i efektowna obrona Mikki Kiprusoffa zażegnała niebezpieczeństwo.

W końcowych minutach Columbus, po wycofaniu bramkarza, miało liczebną przewagę dwóch zawodników w polu, ale wykorzystał to Jarome Iginla trafiając do pustej bramki i zaliczając tym samym 37. bramkę w tym sezonie.

Calgary dzięki kolejnym dwóm zdobytym punktom znacznie zwiększyło swoje szanse na grę w play-off, co nie miało miejsca w Calgary od 8 lat.

Było to jednocześnie już siódmy kolejny mecz Flames bez porażki. W krańcowo odmiennej sytuacji jest Columbus, zajmujące ostatnią pozycję w Konferencji Zachodniej, które zanotowało siódma kolejną porażkę.

Janusz Kałaczyński, Calgary

Zobacz wyniki i strzelców goli w meczach NHL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama