Reklama

Reklama

Duncan Keith stracił 7 zębów, ale po zastrzykach wrócił do gry!

W niedzielę hokeiści Chicago Blackhawks pokonali San Jose Sharks 4:2 i awansowali do finału rozgrywek o Puchar Stanleya. Tylko jeden zawodnik ekipy z Chicago nie uśmiechał się do kamer - obrońca Duncan Keith. Stracił bowiem siedem zębów.

- To tylko zęby i kłopot nie zmąci mojej radości. W pewnym momencie wziąłem oddech i poczułem, że mam właściwie pusto w buzi. Wtedy zdałem sobie sprawę, że straciłem kilka zębów - powiedział Keith, który został trafiony w twarz krążkiem.

Jak sam wyjaśnił, w pewnym momencie wypluł dwa zęby, a jeden wpadł mu do gardła i musiał go wykrztusić. Gdzie wylądowały pozostałe cztery - nie wiedział. Po zdarzeniu natychmiast odprowadzono go do gabinetu lekarskiego, gdzie dostał kilka zastrzyków przeciwbólowych. Chwilę później wrócił na lód.

Reklama

- Nie jest tak źle. Pewnie bolałoby bardziej, gdybyśmy przegrali. Zresztą dwa z nich już i tak były sztuczne, więc teraz wstawię sobie jeszcze lepsze - żartował Keith.

Blackhawks awansowali do finału rozgrywek po raz pierwszy od 18 lat. Do wyeliminowania Sharks potrzebowali tylko czterech spotkań. O Puchar Stanleya powalczą ze zwycięzcą rywalizacji między Philadelphia Flyers i Montreal Canadiens ("Lotnicy" prowadzą 3-1).

Przeczytaj relację z meczu Chicago Blackhawks - San Jose Sharks 4-2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje