Reklama

Reklama

Drużyny z NHL zagrają w łódzkiej Atlas Arenie?

W łódzkiej hali Atlas Arena mogą się odbyć hokejowe mecze drużyn grających w NHL - uważa zdobywca Pucharu Stanleya w 2000 roku Krzysztof Oliwa.

W łódzkiej hali Atlas Arena mogą się odbyć hokejowe mecze drużyn grających w NHL - uważa zdobywca Pucharu Stanleya w 2000 roku Krzysztof Oliwa.

"Od paru lat, na początku sezonu, NHL wysyła do Europy kilka drużyn, które w ramach promocji hokeja rozgrywają mecze. Łódzka hala jest najładniejszą w Polsce. Dlaczego więc nie można by zorganizować w niej takiego meczu?" - zastanawia się Oliwa.

Zawodnik, który połowę dotychczasowego życia spędził w USA i doskonale zna hokejowe środowisko NHL jest zdania, że jeśli władze Łodzi wyszłyby z inicjatywą zaproszenia drużyn z najlepszej hokejowej ligi świata, to przy pomocy PZHL mają szansę na to, by ten pomysł zrealizować. Oliwa zaoferował również swoją pomoc w ewentualnych negocjacjach z NHL.

Reklama

"Trzeba spróbować. Nie mamy przecież nic do stracenia. Władze Łodzi powinny wysłać do NHL pismo z zaproszeniem dla dwóch drużyn, na przykład na dwa mecze rozpoczynające sezon. Jeśli się uda, będzie to znakomita promocja dla hokeja i miasta, które przy okazji będzie mogło jeszcze zarobić na takiej imprezie" - uważa Oliwa.

Od kilkunastu dni jedyny Polak mający w swym dorobku Puchar Stanleya jest dyrektorem Łódzkiego Klubu Hokejowego. Oliwa przyznał, że nigdy nie przypuszczał, że trafi do Łodzi i będzie pracował w klubie, który nie ma ligowej drużyny.

"Mam przyjemne wspomnienia z Łodzi. Tutaj, jeszcze w starej hali sportowej, jako młodzik zdobyłem mistrzostwo Polski. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że ponad dwadzieścia lat później będę tu mieszkał. Być może tak musiało się stać. Wprawdzie do tego miasta nie trafiłem z powodu hokeja, ale od pewnego czasu jestem w ŁKH, gdzie nie tylko nie ma pierwszej ligi, ale nawet zespołu juniorów. ŁKH to najbiedniejszy obecnie klub w Polsce" - powiedział Oliwa.

Jego zdaniem w klubie jest utalentowana młodzież, która chce grać w hokeja. "Są też pasjonaci pomagający tym chłopcom. Być może przy ich i moim wsparciu uda się zapewnić tym chłopcom godne warunki do treningów i gry. To byłaby podstawa do odbudowy hokeja, który swego czasu był w Łodzi bardzo silną dyscypliną".

Oliwa ocenił, że odbudowa hokeja w Łodzi na pewno nie potrwa rok, czy dwa. "Gdybyśmy mieli dziesięć, czy dwadzieścia milionów zł, to moglibyśmy kupić sobie drużynę i grać w lidze. Nie o to jednak chodzi. Chcemy mieć zespół złożony w większości z zawodników z Łodzi. Do tego też są potrzebne pieniądze, których nie mamy. Mam jednak nadzieję, że ludzie oraz łódzkie firmy i z całego regionu spojrzą łaskawym okiem na naszych hokeistów. Być może także polski związek dostrzeże to, że próbujemy odbudować tę dyscyplinę i wyciągnie do nas pomocną dłoń".

Dyrektor ŁKH nie ukrywa, że kierownictwo klubu chciałoby jak najszybciej spotkać się z władzami miasta. Tematów jest mnóstwo. Jednym z nich, oprócz pomysłu sprowadzenia zespołów z NHL, jest baza szkoleniowa.

"W Łodzi jest bodaj jedyne na świecie lodowisko hokejowe, na którym nie ma niebieskich i czerwonych linii, bo ponoć przeszkadzają one łyżwiarzom figurowym. Obiekt ma przepisowe wymiary i zegary do hokeja, ale linie widnieją tylko kilkadziesiąt cm na bandach, co uniemożliwia grę. Chłopcy zamiast w Bombonierce trenują więc na lodowisku na Retkini, które nie jest wymiarowe. Tam można jedynie uczyć się podstaw jazdy na łyżwach i gry w hokeja. To absurdalna sytuacja, która jednak pokazuje, że musimy wszystko zaczynać od nowa" - powiedział Oliwa.

Dyrektor ŁKH od dwóch tygodni regularnie wyjeżdża na lód z młodymi hokeistami, którym stara się przekazać całą swoją wiedzę i doświadczenie.

"Nie muszę ich uczyć jazdy na łyżwach, ale pokazuję i mówię im, jak mają się ustawić, jak trzymać kij, jak się zachować w konkretnej sytuacji. Mają do swojej dyspozycji cały bagaż moich doświadczeń" - mówił Oliwa, któremu ćwiczenia z młodzieżą sprawiają ogromną przyjemność.

"Praca z najmłodszymi to najlepszy pomysł na poprawę sytuacji nie tylko łódzkiego hokeja. Nie można poprzestać na tym, że rzuci się chłopakom "gumę" i powie, że mają grać. Trzeba zwracać uwagę na detale. To one decydują o wynikach na najwyższym poziomie. Zawsze chciałem pracować z młodymi chłopakami i teraz mam okazję to robić. Sprawia mi to ogromną frajdę. Mam jednak swoje wymagania, a zajęcia ze mną są ciężkie. Bez wysiłku nie ma jednak postępu. Ciężka praca zawsze będzie procentować. To podstawa przyszłych sukcesów" - podkreślił Oliwa.

Dodał, że wierzy w to, że ludziom pracującym w ŁKH uda się przywrócić blask łódzkiemu hokejowi. "Powoli, krok po kroku będziemy się starać odbudować tę dyscyplinę. Wierzę, że to się uda. Na razie cieszymy się jednak z drobnych sukcesów, takich jak znalezienie sprzętu dla tych młodych chłopców i pieniędzy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL