Reklama

Reklama

Ciągnęli go na siłę do gry w NHL (najlepszej lidze świata)

​Rozegranie 48 ciężkich meczów w zawodowej lidze w 99 dni to niemożliwe? Nie dla hokeistów NHL, który skończyli strajk i teraz taką końską dawkę zafundują sobie i kibicom od 19 stycznia do 27 kwietnia, a później jeszcze rozpoczną równie morderczą walkę o Puchar Stanleya.

41-latkowie: Jaromir Jagr (Dallas Stars) i Martin Brodeur (New Jersey Devils), znacznie młodsze gwiazdy: Aleksander Owieczkin (Washington Capitals), Jewgienij Małkin (Pittsburgh Penguins) czy Sidney Crosby (Penguins) są gotowi, by rozkręcić karuzelę NHL.  W Polsce ze szczególną uwagą będziemy śledzić poczynania naszego rodaka Wojtka Wolskiego, który jeszcze kilka tygodni temu strzelał gole dla Ciarko KH Sanok, a teraz będzie cieszył fanów Washington Capitals.

Reklama

Jest tylko jeden problem - w wypadku naszego kraju można zacytować klasyka: "szkoda, że tego państwo nie widzą". I nie zobaczą, gdyż praw do NHL nie posiada żaden polski kanał sportowy.

Na koniec strajku zawodników i wznowienie rozgrywek najlepszej hokejowej ligi świata czekali niemal wszyscy, ale nie on. Lubomir Viszniovsky wolał zostać w Slovanie Bratysława, by grać razem z nim w rosyjskiej Kontynentalnej Lidze Hokejowej.

- W sezonie zasadniczym razem z chłopcami ze Slovana wywalczyliśmy bardzo dużo punktów i jesteśmy wysoko w tabeli KHL. Nie chcę tego zostawiać. Poza tym nigdy i nigdzie nie spotkałem takiej atmosfery, jaką mamy w Slovanie - w szatni i na trybunach. Kibice powodują, że nasze możliwości rosną co najmniej o 30 procent - tłumaczył Viszniovsky.

- KHL służy mi o wiele bardziej niż NHL. Rozegranie 48 meczów w trzy i pół miesiąca nie jest zbyt dobrym pomysłem. Zwłaszcza dla 36-latka - dowodził Lubomir.

New York Islanders byli zdesperowani, by odzyskać Lubomira do tego stopnia, że dwukrotnie na piśmie grozili mu zawieszeniem, a i tak nie nałożyli kary. W końcu, po upływie dwóch ultimatów władze klubu zaapelowały, by jednak wrócił, to uniknie kary. - Śnieży, więc samoloty nie startują - żartował Visznovsky w rozmowie ze słowackimi dziennikarzami, którzy pytali go o to, jakim cudem stawi się na ustalone przez nowojorczyków ultimatum, a upływało ono kilka godzin później. Już poważnie dodawał, że warunki oferowane mu przez "Wyspiarzy" nie są wymarzone.

- Na razie w Nowym Jorku nie mam nic. Ani domu, ani mieszkania, nie mówiąc już o sprawdzonych lekarzach dla mojego chorego syna - wyliczał.

W końcu do wyjazdu za ocean, niepokornego Słowaka zmusiła decyzja władz ligi KHL, które po interwencji szefostwa NHL zabroniły mu dalszej gry w Slovanie.

Władze KHL muszą respektować kontrakty zawarte z zawodnikami przez NHL. Rosjanie boją się podpadać komisarzowi NHL Garry’emu Bettmanowi tym bardziej że nie ma jeszcze decyzji zezwalającej graczom NHL na udział w igrzyskach w Soczi.

Europa przyzwyczaiła się do tego, że gwiazdy NHL podczas lokautu błyszczą na jej lodowiskach. W Czechach hale zapełniały się szczególnie na meczach Rycerzy Kladno, w których prym wiódł legendarny Jaromir Jagr. W 34 meczach strzelił 24 gole, a przy 33 asystował, co dało mu drugie miejsce w ligowej punktacji kanadyjskiej.

- Te pełne hale, gorące powitania. Nigdy tego nie zapomnę, ale teraz muszę wracać do USA - powiedział Jaromir Jagr, który na pożegnanie z czeską extraligą swym fanom zadedykował tę oto piosenkę grupy Turbo, zatytułowaną "Diky, ja jdu dal" (Dzięki, ja lecę dalej):

Burza z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w tle, rozegrała się wokół powrotu do NHL gwiazdy New Jersey Devils i SKA Sankt Petrsburg - Ilji Kowalczuka. Rosyjskie media spekulowały, że Putin jest gotów sponsorować akcję pozostawienia Kowalczuka w KHL do końca sezonu, mimo końca lokautu za oceanem.

Ostatecznie Rosjanom udało się uzyskać zgodę władz NHL na udział Kowalczuka i Pawła Dacjuka w Meczu Gwiazd KHL, jaki w miniony weekend odbył się w Czelabińsku. -  Z uwagi na Mecz Gwiazd spóźniłem się na obóz przygotowawczy Devilsów, ale trudno mi było nie pojechać do Czelabińska. Prezydent KHL Miedwiediew nalegał, bo bilety zostały już sprzedane i kibice liczyli na naszą obecność. Na szczęście właściciele New Jersey Devils zrozumieli moje spóźnienie, za co jestem im wdzięczny - tłumaczył Kowalczuk po przejeździe do Newark.

24 godziny po tym, jak Kowalczuk wysiadł z samolotu pokazał wielką formę strzelając gola i zaliczając asystę w meczu towarzyskim New Jersey Devils z filialnym klubem Albany Rats Rivers.  Na początek sezonu Ilja i jego "Diabły" zmierzą się w sobotę z "Wyspiarzami" Viszniovskiego.

NHL to wielkie emocje, najwięksi twardziele, wspaniałe lodowiska, świetna oprawa i największe w zawodowym sporcie pieniądze. Na czele listy płac jest Sidney Crosby, ale największy długoterminowy kontrakt w sporcie ma Owieczkin, któremu zagwarantowano na piśmie wpływy 124 mln dolarów w 13 lat. "Dziadek" Jagr biedaczysko w Dallas za rok występów otrzyma "tylko" 4,5 mln dolarów.

Lista najlepiej opłacanych graczy NHL:

1.       Sidney Crosby (Kanadyjczyk, Pittsburgh Penguins) - 12,7 mln dolarów rocznie

2.       Aleksander Owieczkin (Rosjanin, Washington Capitals) - 12 mln

3.       Jewgienij Małkin (Rosjanin, Pittsburgh Penguins) - 9,1 mln

4.       Eric Staal (Kanadyjczyk, Carolina Hurricanes) - 8,5 mln

5.       Steven Stamkos (Kanadyjczyk, Tampa Bay Lightning) - 8,3 mln

6.       Shea Weber (Kanadyjczyk, Nashville Predators) - 8 mln

7.       Rick Nash (Kanadyjczyk, New York Rangers) - 8 mln

8.       Vincent Lecavalier (Kanadyjczyk, Tampa Bay Lightning) - 7,8 mln

9.       Jarome Iginla (Kanadyjczyk, Calgary Flames) - 7,8 mln

10.   Zach Parise (Amerykanin, Minnesota Wild) - 7,74 mln

11.   Marian Gaborik (Słowak, New York Rangers) - 7,65 mln

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama