Reklama

Reklama

Chicago Blackhawks najlepszą drużyną sezonu regularnego

Hokeiści Chicago Blackhawks pokonali na wyjeździe Edmonton Oilers 4-1 i mają już 75 punktów. Dzięki temu zapewnili sobie drugi raz w historii, ale pierwszy od 22 lat, zdobycie President's Trophy, pucharu dla najlepszego zespołu sezonu regularnego NHL.

Poprzednio "Czarnym Jastrzębiom" udało się to w rozgrywkach 1990/91. Ich czwartkowy mecz był wyjątkowy dla Słowaka Mariana Hossy, który odnotował 500. asystę w karierze. Miał udział w pierwszym golu w meczu, uzyskanym przez kapitana Jonathana Toewsa. Miało to miejsce pod koniec czwartej minuty spotkania, a 52 sekundy później do wyrównania doprowadził Rosjanin Naił Jakupow.

Później jednak do głosu doszli goście. Jeszcze w pierwszej tercji krążek do siatki skierował Patrick Kane (miał też dwie asysty), a w trzeciej w jego ślady poszli jeszcze Johnny Oduya i Patrick Sharp.

Reklama

Blackhawks stracili jednak pierwszego bramkarza Raya Emery'ego, który opuścił lód w wyniku kontuzji nogi już w 14. minucie. Jego zastępca Corey Crawford nie dał się pokonać i powstrzymał 14 ataków rywali.

Hokeiści Chicago są już pewni, że będą mieli najlepszy bilans w lidze, bowiem nie wyprzedzą ich już liderzy Konferencji Wschodniej - Pittsburgh Penguins, którzy zgromadzili 70 punktów. W środę "Pingwiny" pauzowały.

W szeregach Tampa Bay Lightning siódmy hat-trick w karierze zapisał na swoim koncie Martin St. Louis, przyczyniając się do wygranej z Toronto Maple Leafs 5-2. To zwycięstwo jednak nie poprawiło sytuacji "Błyskawicy", która jest przedostatnia na Wschodzie i już wcześniej straciła szanse na występ w fazie play off. Natomiast "Klonowe Liście" zajmują piąte miejsce w tej konferencji i już mogą myśleć o walce o Puchar Stanleya.

St. Louis objął prowadzenie wśród najskuteczniejszych graczy ligi - 58 punktów (jest też liderem najczęściej asystujących - 41). Wicelider tej klasyfikacji Steven Stamkos (56 pkt), również z Tampy, zdobył gola i miał jedną asystę.

Autorami pojedynczych trafień byli też Radko Gudas z Lightning oraz Phil Kessel i Joffrey Lupul z Maple Leafs.

Szanse na awans do play off podtrzymują wciąż Detroit Red Wings, którzy przed własną widownią pokonali obrońców Pucharu Stanleya - Los Angeles Kings 3-1. Dzięki temu "Czerwone Skrzydła" utrzymały się na ósmym miejscu w Konferencji Zachodniej - 52 punkty. Tracą jeden do Minnesota Wild i wyprzedzają o jeden Columbus Blue Jackets.

Mecz rozpoczął się po myśli gości, którym prowadzenie zapewnił Kyle Clifford w drugiej części. Chwilę później wyrównał Rosjanin Paweł Daciuk, a w trzeciej części gry losy zwycięstwa przeważyli Jordin Tootoo i Johan Franzen.

Detroit ma szanse na 22. z rzędu występ w rywalizacji o Puchar Stanleya. Przed tym zespołem jeszcze dwa spotkania - przeciwko Nashville Predators w czwartek i z Dallas Stars w sobotę.

W ostatnim środowym meczu Phoenix Coyotes wygrali u siebie z San Jose Sharks 2-1, dzięki trafieniom Michaela Stone'a i Keitha Yandle'a. Przy obydwu asystował kapitan drużyny Shane Doan, natomiast Mike Smith udanie interweniował 33 razy. Pokonać go zdołał tylko Brent Burns. "Kojoty" nie mają już szansy na występ w fazie play off, zaś "Rekiny" już zapewnili sobie awans.

Środowe mecze:

Tampa Bay Lightning - Toronto Maple Leafs 5-2

Phoenix Coyotes - San Jose Sharks         2-1

Edmonton Oilers - Chicago Blackhawks      1:4

Detroit Red Wings - Los Angeles Kings     3-1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje