Reklama

Reklama

Asysta Czerkawskiego, wygrana Islanders

Mariusz Czerkawski zaliczył asystę w wygranym przez New York Islanders "domowym" meczu z Chicago Blackhawks 5:2. "Wyspiarze" przerwali w ten sposób fatalną serię - siedmiu z rzędu ligowych porażek.

Zespół z Wietrznego Miasta również nie może pochwalić się ostatnio dobrymi występami. Blackhawks nie wygrali w ostatnich 13 meczach i zanotowali osiem porażek z rzędu.

Mecz w Nassau Coliseum, który z powodu burzy śnieżnej oglądało tylko 3683 fanów, zaczął się źle dla Islanders. Mark Bell zdobył prowadzenie dla gości. Strata gola podrażniła jednak ambicje gospodarzy, który wkrótce za sprawą Aleksieja Jaszyna doprowadzili do wyrównania.

W 8. minucie II tercji Mariusz Czerkawski zdecydował się na strzał. Krążek został odbity przez Craiga Andersona, ale dopadł do niego powracający do gry po kontuzji ramienia Dave Scatchard i wpisał się na listę strzelców.

Reklama

Później poszło już "Wyspiarzom" dość łatwo. Następne gole zdobywali kolejno: Trent Hunter, znów Jaszyn i Eric Cairns. Wynik meczu na 5:2 ustalił Tyler Arnason.

W bramce ekipy z Nowego Jorku, która wygrała u siebie z Blackhawks dopiero po raz drugi w 20 spotkaniach, nieźle spisał się Rick DiPietro, broniąc 21 strzałów rywali.

Czerkawski, który miał ostatnio małe zatargi z trenerem, tym razem przebywał na lodzie 14 minut i 38 sekund. Polak oddał dwa strzały i grał głównie w czasie, kiedy obie drużyny grały w wyrównanych liczebnie składach. W tym sezonie nasz rodak zgromadził już 18 punktów, za 11 bramek i siedem asyst.

Kibice Islanders, którzy mieli bilety na mecz z Blackhawks, będą mogli przyjść za darmo na inny "domowy" pojedynek swoich ulubieńców i to bez względu na to, czy wykorzystali swoje wejściówki. Klub zafundował kawę oraz gorącą czekoladę tym, którzy mimo fatalnej pogody pojawili się w hali.

Jednego gola dla Detroit Red Wings w wyjazdowym meczu z Toronto Maple Leafs (2:5) zdobył Brett Hull. To piętnaste trafienie 39-letniego Kanadyjczyka w obecnym sezonie. W klasyfikacji wszechczasów Hull awansował na trzecie miejsce, ex aequo z Marcelem Dionne'em - obaj mają po 731 bramek. Prowadzi Wayne Gretzky (894) przed Gordie Howe'em (801).

Emocjonujące spotkanie obejrzeli kibice w Ottawie, gdzie miejscowi Senators ulegli New Jersey Devils 1:2. Gospodarze prowadzili od trzeciej minuty po strzale Daniela Alfredssona, ale nie zdołali utrzymać korzystnego wyniku.

97 sekund przed końcową syreną wyrównał Scott Niedermayer, a chwilę później zwycięstwo "Diabłom" zapewnił Brian Gionta.

Nie powiodło się hokeistom Florida Panthers, którzy mimo prowadzenia 3:1 z Atlanta Thrashers, przegrali 3:4. Decydującego gola dla przyjezdnych zdobył w trzeciej minucie dogrywki 31-letni Rosjanin Wiaczesław Kozłow.

Dziesięć bramek padło w konfrontacji Los Angeles Kings z Washington Capitals (7:3). Po czterech minutach goście wygrywali 2:0, ale później zdecydowaną przewagę osiągnęli "Królowie". W ich szeregach dwukrotnie na listę strzelców wpisywali się Ziggy Palffy i Michael Cammaleri.

Zobacz wyniki oraz zdobywców goli w spotkaniach NHL z 6 grudnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama