Reklama

Reklama

Żużel. Prezes Stali Gorzów chce zmiany w podejściu mediów: więcej młodych ludzi i celebrytów, mniej mówienia o negatywnych sprawach

- Życzyłbym sobie, że media ulegną zmianie. Przestaniemy mówić publicznie o pewnych niefajnych sprawach, czekać na czyjeś porażki i czyhać na jakąś historyjkę. Raczej chciałbym, żebyśmy budowali prestiż – mówił Marek Grzyb w internetowej rozmowie na kanale Best Speedway TV.

Podczas audycji gorzowski działacz skrytykował obecny sposób działania mediów żużlowych. -Ja nie chcę oglądać w telewizji w kółko tych samych 150 ekspertów, którzy gadają o tym samym. Wolałbym zobaczyć jednego, dwóch fachowców, którzy znają się na żużlu. Chcę zobaczyć nowe twarze, które wniosą świeży powiew i otwierały drzwi, które wcześniej nie były otwierane - mówił.

Marek Grzyb zdradził, że nie podoba mu się nie tylko skład personalny mediów, ale także tematyka w nich poruszana. - Przed telewizorem siedzi potencjalny sponsor. Ja się nie boję merytorycznej krytyki. Jeśli zrobiłem coś złego i chcecie mi to zarzucić, to macie do tego pełne prawo. Ja na podstawie takiej krytyki uczę się i wyciągam wnioski. Uważam jednak, że jeśli przy nowym kontrakcie telewizyjnym chcemy dotrzeć do większej liczby osób, to muszą się zmienić osoby w polskim żużlu. Nie może być tak, że siedzą tu ci sami ludzie od lat. Chcę zobaczyć osoby, które będą zmieniały sposób przekazywania informacji tak jak zmienia się życie. Jest bardzo wielu młodych redaktorów, które piszą żużlowe artykuły, a w studiu ich nie ma, bo miejsca zajmują w kółko ci sami ludzie. Dlaczego ja ich nie mogę tam zobaczyć? To wygląda tak jakby tam była pewna grupa zależności, nie chcę powiedzieć "klika", która nie wpuszcza innych - stwierdził.

Reklama

- Mi się nie chce 66. raz słuchać tego samego. Tego, że tor w Gorzowie był nie taki, że coś innego było nie tak. Liczę na nowe otwarcie. Życzyłbym sobie, że media ulegną zmianie. Przestaniemy mówić publicznie o pewnych niefajnych sprawach, czekać na czyjeś porażki i czyhać na jakąś historyjkę. Raczej chciałbym, żebyśmy budowali prestiż. Za nim przyjdą pewne persony: celebryci, politycy, sportowcy. Takich ludzi chcę oglądać w studiu, bo oni otworzą nam drzwi, które dotychczas były zamknięte - dodał.

Drugim gościem programu był były żużlowiec i trener młodzieżowców, Robert Kościecha. Na słowa Grzyba o celebrytach w studiu zareagował przywołaniem przykładu Marcina Gortata, który ostatnio publicznie wyrażał swoje zainteresowanie czarnym sportem. - Przychylę się do pana prezesa. Niech do studia przyjdzie jakiś celebryta i pokaże swoją twarz i przyciągnie swoich fanów. On nawet nie musi się specjalnie znać na dyscyplinie. Jeśli chociaż jeden procent jego fanów zainteresuje się czym jest żużel i to nam wystarczy - powiedział. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL