Reklama

Reklama

Żużel. Grigorij Łaguta marzy o Grand Prix. Rok temu awans odebrał mu toromistrz, a teraz ma być inaczej

Grigorij Łaguta od wielu lat to jedna z największych gwiazd PGE Ekstraligi. Rosjanin regularnie melduje się w czołówce najlepszych zawodników całych rozgrywek. Doświadczony żużlowiec nie chce na tym poprzestać i coraz śmielej myśli o cyklu Grand Prix. Rok temu szyki pokrzyżował mu toromistrz. Za kilka miesięcy 36-latek chce dopiąć swego.

Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że Grigorij Łaguta to zawodnik spełniony. Rosjanin niemal co roku dostaje zadowalający kontrakt i znajduje się w czołówce rankingu najlepiej zarabiających żużlowców. 36-latek to już uznana marka. Szacunek prezesów wypracował sobie przede wszystkim kapitalną i co najważniejsze równą formą. Jazda w PGE Ekstralidze to jednak nie wszystko. Reprezentant Sbornej coraz śmielej spogląda w kierunku Grand Prix i niewątpliwie marzy o debiucie w elitarnym cyklu w ciągu kilku najbliższych lat.

Reklama

36-latek o krok od spełnienia jednego ze swoich największych marzeń był kilka miesięcy temu. Łaguta został bowiem nominowany przez rosyjską federację do udziału w finale Grand Prix Challenge, który odbył się w Gorican. Zawody w Chorwacji niestety nie ułożyły się po jego myśli i żużlowiec Motoru Lublin mocarne plany musiał odłożyć na kolejny rok.

- Nie ukrywam, że pojechałem wtedy bardzo słabo. Treningi napawały optymizmem, ponieważ wszystko mi pasowało, ale później to już po prostu nie wiem co się stało. Toromistrz też się do tego przyczynił. Było lane za dużo wody, nawet na chwilę przed wyścigami, kiedy byliśmy już gotowi do wyjazdu na tor. Ten człowiek zawalił tor. Była jedna wielka masakra. Dodatkowo miałem pierwszy numer i startowałem cały czas po równaniu, czyli zawsze wtedy kiedy było dużo wody. To nie był mój dzień - przyznał w magazynie żużlowym Pięć Jeden w Radiu Freee.

Pomimo braku sportowego awansu, zawodnik liczył na łaskę organizatorów, której nie otrzymał. Żużlowiec może więc czuć pewien niedosyt. - Chciałem otrzymać dziką kartę i oczekiwałem na informacje. Pojawiły się one bardzo szybko po Grand Prix w Toruniu, ale niestety jej nie dostałem - zakończył.

Tegoroczne eliminacje do zmagań o indywidualne mistrzostwo świata rozpoczną się 24 maja. Finałowy turniej 21 sierpnia zorganizuje słowacka Žarnovica. Grigorij Łaguta z pewnością zrobi wszystko, by wakacje zakończyć w szampańskim nastroju.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | gp żużel | Grigorij Łaguta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje