Reklama

Reklama

XVI Memoriał Wagnera. Polska - Kanada 3:0

Imponująco rozpoczęli polscy siatkarze XVI Memoriał Huberta Wagnera. W krakowskiej Tauron Arenie "Biało-Czerwoni" bez straty seta ograli Kanadę prowadzoną przez byłego selekcjonera Orłów Stephane'a Antigę.

Dla wszystkich uczestników tegorocznej edycji, turniej jest próbą generalną przez mundialem, który 9 września rozpocznie się we Włoszech i Bułgarii. Polacy będą tam bronić złotego medalu wywalczonego cztery lata temu. Powtórzenie wielkiego sukcesu będzie niezwykle trudne, ale nasi siatkarze zapowiadają, że przygotują się najlepiej jak potrafią. Po zgrupowaniu w Zakopanem i Spale oraz sparingu z Kamerunem przyszedł czas na poważne testy. Zespołów Rosji, Francji czy Kanady siatkarskim fanom przedstawiać nie trzeba.

Reklama

Zespół spod znaku "Klonowego Liścia" przyjechał pod Wawel w mocnym zestawieniu z wieloma zawodnikami znanymi z występów w PlusLidze. No i oczywiście z doskonale znanym polskim kibicom trenerem Stephanem Antigą, który jak zwykle został ciepło przyjęty przez fanów. To pod jego wodzą Orły zdobyło złoto MŚ w 2014 roku.

Pierwsze wymiany pojedynku toczyły się pod dyktando Kanadyjczyków. Zwłaszcza Ryan Sclater popisywał się skutecznością. Później do głosu doszli "Biało-Czerwoni. Kibiców na trybunach Tauron Areny rozgrzała długa wymiana przy stanie 6:5. W końcu punkt dla gospodarzy zdobył Michał Kubiak atakiem z drugiej linii. Potem gospodarze utrzymywali dwa "oczka" przewagi. Grzegorz Łomacz starał się prowadzić grę różnymi strefami. Mógł sobie na to pozwolić, bo Kanadyjczycy nie szaleli w polu zagrywki i przyjęcie w naszym zespole wyglądało przyzwoicie.

Trzypunktowe prowadzenie, największe w tej partii, "Biało-Czerwoni" uzyskali po akcji Aleksandra Śliwki, który sprytnie kiwnął (17:14). Zamiast "przycisnąć" rywali, Polacy stanęli. Mnożyły się niedokładności, co się zemściło. Kanadyjczycy w jednym ustawieniu zdobyli trzy punkty. Do remisu 17:17 doprowadzili blokując Piotra Nowakowskiego. Źle jednak dogrywał piłkę Damian Wojtaszek do Łomacza. Niemoc aktualnych mistrzów świata przerwał Śliwka. Jemu też przytrafiły się błędy. Nie poradził sobie z zagrywką Kanadyjczyków oraz zaatakował w aut. Goście "odskoczyli" na dwa punkty (20:18). Polacy odrobili straty za sprawą znakomitej zagrywki Bartosza Kurka (22:22). Końcówka inauguracyjnego seta dostarczyła emocji. Najpierw Polacy mieli setbola. Potem trzy szanse mieli rywale. Sytuacja znów odwróciła się na korzyść Orłów dzięki Kubiakowi (28:27). Szalę zwycięstwa w tej partii na korzyść "Biało-Czerwonych" przechylił Śliwka. Z jego kąśliwą zagrywką nie poradził sobie Nicholas Hoag.

Druga odsłona od początku toczyła się po myśli podopiecznych Vitala Heynena. A wszystko dzięki zagrywce. "Polowanie" rozpoczął Kurek, który wyprowadził nasz zespół na 5:2. Później przejął od niego pałeczkę Łomacz. Następnie duże kłopoty Kanadyjczykom sprawił serwisem Śliwka. Po jego asie serwisowym trener Antiga wziął czas. Nie wybiło to rytmu "Biało-Czerwonych". Zagrywką "wstrzelił" się również Kubiak (16:11). Gospodarze w pełni kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Setbola nasz zespół wypracował efektownym potrójnym blokiem (zatrzymany został Sharone Vernon-Evans). Kropkę nad "i" w tym secie postawił Jakub Kochanowski z krótkiej (25:17).

W trzecim secie Antiga przemeblował skład. Na boisku zostali Vernon-Evans i Daniel Vandoorn, którzy weszli na boisko w drugiej odsłonie. Heynen nie miał powodów, żeby dokonywać roszad. Rezerwowi Kanady wnieśli sporo ożywienia i gra się wyrównała. Nawet z lekkim wskazaniem na ekipę "Klonowego Liścia". Pierwsza przerwa techniczna odbyła się przy prowadzeniu gości 8:6. Po powrocie na boisko Polacy zabrali się do pracy. Znów pomogła zagrywka. Konkretnie Aleksandra Śliwki. Przyjmujący Orłów trafił w narożnik boiska wyprowadzając nasz zespół na prwadzenie 10:9. Kolejne dwie akcje również padły łupem gospodarzy, a ważną rolę odegrał serwis Śliwki.

Kanadyjczycy jeszcze poderwali się do walki po drugiej przerwie technicznej. Odrobili część strat i fragmentami byli nawet równorzędnym przeciwnikiem. Ochotę do gry odebrało im pojawienie się w polu zagrywki Mateusza Bieńka. Nasz środkowy tak uprzykrzył życie rywalom, że stracili trzy punkty z rzędu (18:22). Takiej przewagi Polacy nie mogli roztrwonić. Meczbola nasz zespół miał po ataku z krótkiej Kochanowskiego. Chwilę później piłkę w aut posłał Eric Loeppky i było po meczu.

W drugim piątkowym spotkaniu Memoriału Francja zmierzy się z Rosją (godz. 20.30).

W sobotę Polacy wyjdą na parkiet o godz. 14.00, a po drugiej stronie siatki staną Francuzi. Trzy godziny później dojdzie do starcia Rosji z Kanadą.

Polska - Kanada 3:0 (29:27, 25:17, 25:19)

Polska: Grzegorz Łomacz, Aleksander Śliwka, Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Damian Wojtaszek (libero) oraz Artur Szalpuk, Dawid Konarski, Mateusz Bieniek

Kanada: Lucas van Berkel, Tyler Sanders, Nicholas Hoag, Graham Vigrass, Ryan Sclater, Eric Loeppky, Steven Marshall (libero) oraz Jay Blankenau, Sharone Vernon-Evans, Daniel Vandoorn, Arthur Szwarc

Robert Kopeć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje