Reklama

Reklama

Tomasz Strząbała: To tylko jeden mecz, wszystko jest możliwe

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce są zdecydowanymi faworytami finałowej batalii o Puchar Polski z Azotami Puławy, do której dojdzie w niedzielę w Kaliszu. "To tylko jeden mecz, w którym zdarzyć się może wszystko" - ostrzega swoich zawodników drugi trener kielczan Tomasz Strząbała.


Przed niedzielnym meczem wszystko przemawia za kielczanami, którzy Puchar Polski zdobywali już 14 razy, triumfując w ostatnich dziewięciu edycjach tych rozgrywek. W rundzie zasadniczej ekstraklasy Vive dwukrotnie pokonało najbliższego rywala (30:25 w Puławach i 41:29 w Kielcach). Każdy inny wynik niż zwycięstwo najlepszego polskiego zespołu ostatnich lat byłby ogromną sensacją.

"Zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy faworytami tej konfrontacji. Pamiętajmy jednak, że w finale nie gra się dwóch spotkań, wtedy jest większy margines błędu. To tylko jeden mecz, w którym się może zdarzyć wszystko. Rywale po raz pierwszy walczyć będą o to trofeum i nie będą mieli nic do stracenia" - zaznaczył Strząbała.

Konfrontacja w finale PP to pierwsza odsłona batalii drużyn z Kielc i Puław. W przyszłym tygodniu oba zespoły zmierzą się ponownie, tym razem w półfinałowym dwumeczu o mistrzostwo Polski. "Jestem przekonany, że Azoty wszystkie siły rzucą na niedzielny pojedynek. W jednym spotkaniu mają większe szanse na sukces, niż w dwóch. To zespół, który z roku na rok czyni postępy i gra coraz lepiej. To, że pokonaliśmy ich już dwa razy w tym sezonie, w niedzielę nie będzie miało żadnego znaczenia. Każdy mecz to zupełnie inna bajka" - podkreślił szkoleniowiec.

"Zagramy pod większą presją niż rywale. Dla Azotów już sam awans do finałów jest sukcesem, dlatego będą mogli podejść do tego spotkania na luzie, z większym spokojem. Dla nas zdobycie krajowego pucharu i mistrzostwa Polski to już od kilku lat niemal obowiązek. Ale mamy na tyle doświadczony zespół, który poradzi sobie ze stawką tego meczu i oczekiwaniami kibiców" - zapewnił Strząbała.

Kielecka drużyna wystąpi w Kaliszu osłabiona. Już od dłuższego czasu kontuzjowany jest Bartłomiej Bis i młodego obrotowego na parkiecie zobaczymy najwcześniej na początku przyszłego sezonu. W starciu z Azotami nie zagra też Krzysztof Lijewski, wątpliwy jest udział bramkarza Filipa Ivicia, a występ kolejnego Chorwata Marko Mamica stoi pod dużym znakiem zapytania.

"Trenuję już z zespołem i mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Bardzo chciałbym zagrać w spotkaniu z drużyną z Puław i zdobyć pierwsze trofeum w barwach VIVE" - powiedział Mamić.

Finałowy mecz PP piłkarzy ręcznych rozpocznie się w Kaliszu w niedzielę o godzinie 17.45.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Vive Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje