Tomasz Majewski o Michale Haratyku: Mam nadzieję, że teraz pójdzie za ciosem

Dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski ma nadzieję, że Michał Haratyk pójdzie za ciosem, a jego znakomity wynik w pchnięciu kulą z mityngu Diamentowej Ligi w Eugene (21,97) jest dopiero początkiem tego, co jeszcze pokaże.


Wicemistrz Europy Haratyk zajął w sobotę drugie miejsce w niezwykle silnie obsadzonym konkursie. W historii polskiej lekkoatletyki żaden zawodnik na stadionie nie pchnął tak daleko jak on. Dotychczas rekordem Polski na powietrzu legitymował się Majewski - od 2009 roku wynosił on 21,95. W tym sezonie zimowym pod dachem dalej pchnął Konrad Bukowiecki - 22,00 i tyle wynosi absolutny rekord kraju.

"O to właśnie chodzi w pchnięciu kulą, żeby na prestiżowych zawodach w mocnej stawce walczyć do końca i tam pokazywać to, na co cię stać w danym momencie. Michał jest teraz liderem w Europie. Na jednych zawodach wygrał z Niemcem Dawidem Storlem o 1,5 metra" - zauważył Majewski.

Wicemistrz świata z Berlina (2009) wspomniał, że Haratyk w Eugene najlepszy wynik osiągnął nie w szóstej, a nawet siódmej próbie.

"Bo źle mu zmierzono i otrzymał kolejne pchnięcie. Rozmawiałem z nim po konkursie i był bardzo zadowolony. Nie wiedział, że tak daleko ta kula leciała, ale tak dzieje się często przy dalekich rzutach" - powiedział Majewski.

Ocenił, że cały konkurs był rozgrywany na bardzo wysokim poziomie.

"Zwłaszcza ostatnia kolejka, w której zanotowano najdalsze pchnięcia, była niesamowita. To pokazuje, jaka siła jest w tej konkurencji. O to też chodzi, by w najbardziej stresujących momentach pokazywać swoją moc. Tak się zdobywa medale" - podkreślił.

26-letni Haratyk nie jest znany jako ten, który potrafi zaimponować w walce. Ma spokojny, opanowany charakter. Często ludzie mówią o nim, że jest flegmatyczny, a dziennikarze wielokrotnie słyszeli, jak narzeka - na koło, wczesną godzinę konkursów, niewyspanie.

"Do wszystkiego się dojrzewa, a to jest właśnie element tej drogi. Właśnie w Stanach Zjednoczonych, na terenie Amerykanów udowodnił, że jest w stanie nawiązać walkę. Mam nadzieję, że Michał teraz pójdzie za ciosem. Jest w formie i to na pewno nie jest wszystko, na co go stać" - dodał.

Majewski ocenił, że najbardziej brakuje Haratykowi jeszcze doświadczenia. Technicznie jest bowiem dobrze przygotowany. Tym bardziej, że pcha metodą obrotową, a ta w ostatnich latach mocno się rozwinęła.

"On to dobrze opanował. Tylko musi zaczynać od mocnych pchnięć, walczyć w konkursie od samego początku. Z czasem też do tego dojdzie, a jak już teraz jest w takiej formie, to musi zacząć to wykorzystywać. Ale pewność siebie właśnie w ten sposób się buduje - wygrywając z poszczególnymi zawodnikami na pojedynczych zawodach" - powiedział.

Zapytany, czy zabolało go, że Haratyk poprawił jego rekord Polski ze stadionu, uśmiechnął się i oznajmił: "Wiem, że zarówno Michał, jak i Konrad Bukowiecki w przyszłości są w stanie pchnąć jeszcze dalej. To nie są ostatnie rekordy".

Jego zdaniem Haratyk jeszcze w tym sezonie jest w stanie pchnąć kulę powyżej 22 metrów. "Tym bardziej, że jeszcze kilka konkursów przed nim. Ma z kim walczyć i zapowiada się bardzo ciekawy sezon" - ocenił.

W Polsce czterech kulomiotów ma już minimum PZLA na sierpniowe mistrzostwa Europy w Berlinie, a pojedzie tylko trzech.

"Eliminacje będą podczas mistrzostw Polski w Lublinie" - zapowiedział Majewski, który pełni też funkcję wiceprezesa PZLA.

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Majewski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje