Reklama

Reklama

Puchar Polski: Lech Poznań uciekł spod topora, efektowna Arka Gdynia

Lech Poznań dopiero po dogrywce ograł w Łodzi ŁKS 1-0 (0-0, 0-0) w meczu pierwszej rundy Pucharu Polski. Kolejorza uratował w 119. minucie meczu Joao Amaral. Arka Gdynia tymczasem efektownie wypunktowała IV-ligowy Śląsk Świętochłowice, wygrywając na terenie rywala 3-0 (3-0).

Lech Poznań dopiero po dogrywce ograł w Łodzi ŁKS 1-0 (0-0, 0-0) w meczu pierwszej rundy Pucharu Polski. Kolejorza uratował w 119. minucie meczu Joao Amaral. Arka Gdynia tymczasem efektownie wypunktowała IV-ligowy Śląsk Świętochłowice, wygrywając na terenie rywala 3-0 (3-0).

Starciem z ŁKS-em Łódź Lech Poznań chciał nie tylko zapewnić sobie awans do II rundy Pucharu Polski, ale też przerwać fatalną serię pięciu meczów bez zwycięstwa. Ostatnie pojedynki Kolejorza w Lotto Ekstraklasie przyniosły mu raptem punkt i w Łodzi z piątą ekipą Fortuna I ligi. Piłkarze Kazimierza Moskala liczyli na niespodziankę i triumf nad pogrążonym w kryzysie rywalem.

Poznaniacy byli stroną zdecydowanie aktywniejszą w pierwszej odsłonie, atakowali i szukali prowadzenia, ale ich kolejne próby kończyły się niepowodzeniem. Brakowało precyzji, brakowało wykończenia i elementu zaskoczenia pod bramką łodzian. Ci starali się kontrować, ale klarownej sytuacji przed przerwą nie stworzyli. A w ostatniej akcji pierwszej połowy mogli stracić gola, bo we własnym polu karnym ręką zagrał Bartosz Widejko. Piłkarze Lecha protestowali, ale sędzia zakończył grę i zaprosił drużyny na przerwę.

Reklama

Po powrocie do gry Lech atakował coraz odważniej, a na lewej flance spory wiatr robił Kamil Jóźwiak. I przynajmniej dwa razy powinien kończyć akcję celnym strzałem i prowadzeniem dla Lecha. Dwa razy jednak chybił, a jego koledzy wcale nie byli lepsi. ŁKS został zepchnięty do głębokiej defensywy, ale z biegiem czasu coraz śmielej kontrował i miał swoje sytuacje w końcówce. Piłkarzom I-ligowca zabrakło jednak zimnej krwi, tak samo jak Joao Amaralowi, który w doliczonym czasie gry znalazł się sam przed bramkarzem ŁKS-u i... strzelił wprost w niego. Po 90 minutach sędzia nie miał wyjścia - zarządził dogrywkę.

Przez niemal pół godziny Kolejorz bił głową w mur, a kolejne okazje marnowali Christian Gytkjaer, Pedro Tiba i 18-letni Tymoteusz Klupś. Wreszcie szczęście uśmiechnęło się do Lecha, po akcji Klupsia w 119. minucie Gytkjaer uderzył wprost w bramkarza rywali, a piłkę do pustej bramki dobił Joao Amaral. Lech uniknął konkursu rzutów karnych i kompromitacji, ale znów nie zachwycił.

ŁKS Łódź - Lech Poznań 0-1 (0-0)

Bramka: Joao Amaral (119)

Żółte kartki: Tomasz Cywka, Łukasz Trałka

Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).

Inna ekstraklasowa drużyna, Arka Gdynia, gościła we wtorek w Rudzie Śląskiej, gdzie mierzyła się w I rundzie Pucharu Polski z IV-ligowym Śląskiem Świętochłowice. Gdynianie potrzebowali niespełna kwadransa, by jeszcze przed przerwą zadać trzy ciosy. Trafiali Aankour, Vinicius i Siemaszko, co wystarczyło żeby rozstrzygnąć mecz i po przerwie już nie martwić się o wynik. 

Po zmianie stron piłkarze Śląska zaatakowali, stworzyli kilka sytuacji pod bramką Arki. Najbliżej zdobycia honorowego gola był w 60. minucie Dawid Hewlik, który z bliska nie zdołał jednak pokonać bramkarza gości. W doliczonym czasie mecz został na chwilę przerwany, bo na murawie pojawił się kibic. Nie dał się złapać, przeskoczył przez płot i opuścił stadion. Chwilę później zawodnik gospodarzy Łukasz Wawrzyniak trafił z bliska w poprzeczkę, marnując ostatnią w tym spotkaniu szansę na gola.

Śląsk Świętochłowice - Arka Gdynia 0-3 (0-3)

Bramki: Nabil Aankour (27), Marcus Vinicius (33), Rafał Siemaszko (39)

Żółte kartki: Mateusz Kaiser - Adam Danch

Sędziował: Dawid Bukowczan (Żywiec)

Widzów: 700

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL