Reklama

Reklama

Odra Wodzisław - drugi spadek w ciągu roku

Piłkarze Odry Wodzisław Śl. rok po spadku z Ekstraklasy powoli żegnają się z pierwszą ligą.

Klub, targany od dawna konfliktem między czeskimi a polskimi właścicielami oddał walkowerem sobotni mecz z Pogonią Szczecin i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli.

Do rozegrania została jeszcze jedna kolejka. Nie wiadomo, czy dojdzie do meczu Odry z Dolcanem Ząbki, ale nawet wygrana w tym spotkaniu nie da wodzisławiom utrzymania.

Zespół spod czeskiej granicy grał w Ekstraklasie nieprzerwanie przez 14 lat. Wiosną poprzedniego sezonu, mimo ściągnięcia "armii zaciężnej" w postaci m.in. bramkarza Arkadiusza Onyszko, Brasilii czy Mauro Cantoro, Odra nie zdołała utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Reklama

Po spadku odeszło z drużyny 18 graczy, skończyły się pieniądze od stacji Canal +. Trwały za to w najlepsze wewnętrzne konflikty. Trenerem został Leszek Ojrzyński, zastępując Marcina Brosza, ale nie utrzymał się długo na stanowisku. Potem drużynę przejął Jarosław Skrobacz. Miał miesięczną przerwę w zimie, kiedy decyzją czeskiego właściciela jego obowiązki przejął Miroslav Copjak.

Mimo tych zawirowań na półmetku sezonu 1. ligi Odra zajmowała ósme miejsce w tabeli. Długo jednak nie było wiadomo, czy w ogóle przystąpi do rundy wiosennej, bowiem spora grupa zawodników zniechęcona sytuacją finansową klubu rozwiązała kontrakty. Ostatecznie zespół udało się "posklejać" w ostatniej chwili.

Finansowe braki w klubie spowodowały, że na mecz do Ostrowca Świętokrzyskiego piłkarze pojechali busami prowadzonymi przez trenerów. Następne spotkanie w Wodzisławiu z Flotą Świnoujście odbyło się dzięki "zrzutce" kibiców. Na mecz do Szczecina zespół już nie pojechał, a trener Jarosław Skrobacz został telefonicznie zwolniony dyscyplinarnie przez jedynego członka zarządu Marka Zdrahala.

Szkoleniowiec nie ukrywał, że na skutek kartek, kontuzji i wyjazdu części piłkarzy nie dysponuje składem na mecz, a zawodnicy nie dostają w klubie pieniędzy. Mimo to deklarował udział w wyjeździe, pod warunkiem przygotowania go i opłacenia przez klub. Ostatecznie meczu nie było.

Właścicielem 68 proc. akcji Odry jest czeski biznesmen Zdenek Zlamal, który niedawno ogłosił, że odda je za symboliczną złotówkę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne